niedziela, 29 grudnia 2013

Zmarł Wojciech Kilar (29 grudnia 2013)

Wybitny kompozytor Wojciech Kilar zmarł w niedzielę 29 grudnia w Katowicach.

Kompozytor zmarł w niedzielę rano, po bardzo ciężkiej nocy. Gorzej poczuł się już poprzedniego dnia. Wcześniej, zarówno w sobotę przed świętami, jak i w pierwszy i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, przyjął Komunię świętą z rąk odwiedzającego go kapłana.
- Uważam, że to nie jest przypadek, że Pan Bóg go powołał do siebie w uroczystość Świętej Rodziny - komentuje ksiądz Jarosław Paszkot, proboszcz parafii Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Katowicach, do której należał kompozytor. - Wszyscy, którzy go znali, wiedzieli, że miłością jego życia była jego żona Basia, której bardzo wiele zawdzięczał. Po jej śmierci mówił w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”, że czuje się, jakby lepsza jego cząstka umarła. Dla mnie to wielki człowiek, wielki Polak i w jakimś sensie święty, przez swoją wiarę, skromność i prostotę. Nie mam wątpliwości, że w tę Niedzielę Świętej Rodziny poszedł do nieba i do swojej kochanej Basi - uważa proboszcz.
Kompozytor w ostatnim półroczu zmagał się z nowotworem. Rokowania były dosyć pozytywne, jednak trwające przez 6 tygodni naświetlania bardzo osłabiły jego organizm. Wrócił ze szpitala do domu przed trzema tygodniami i od tego czasu już na zewnątrz nie wychodził. Był jednak w pełni świadomy. Regularnie odwiedzał go ksiądz z Komunią świętą.
Wojciech Kilar w swoim parafialnym kościele w Katowicach Brynowie w niedzielnych Mszach świętych uczestniczył ostatnio zazwyczaj o godzinie 12.00. - Siadał zwykle z tyłu, blisko konfesjonału, zawsze skromnie, jak to on, w swoim stylu - relacjonuje ks. Jarosław Paszkot.
Dla swojej parafii w Katowicach Wojciech Kilar ufundował dzwony „Wojciech”, „Barbara” i „Franciszek”. Był też ogromnie związany z Jasną Górą. To tam, obok jego katowickiej parafii, były odprawiane Msze święte we wszystkie jego jubileusze.
Wojciech Kilar debiutował jako pianista tuż po II wojnie światowej, jako kompozytor – w latach 50. XX w. Z początku mieszał muzykę współczesną z klasyczną melodyką. W latach 60. wraz z Krzysztofem Pendereckim i Henrykiem Góreckim stworzył nowy gatunek muzyki – sonoryzm. W latach 70. zdecydował się na prostsze formy, nawiązując do muzyki ludowej i religijnej. Napisał muzykę do 130 filmów, między innymi do „Samych swoich”, „Rejsu” „Ziemi Obiecanej”, „Drakuli”, „Pana Tadeusza” czy „Pianisty”. Współpracował między innymi z Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem, Krzysztofem Kieślowskim i Francisem Fordem Coppolą.
W artystycznym dorobku miał wiele powszechnie znanych, popularnych utworów, jak np. piosenka „W stepie szerokim” z serialu „Przygody pana Michała”, do którego skomponował muzykę. W jednym z wywiadów Kilar wspomniał, że czuł dumę, gdy motyw z tej piosenki odtwarzano podczas rozgrywek Ligi Światowej w siatkówce. „To niezwykła satysfakcja - czuję się trochę autorem tych zwycięstw siatkarzy” – mówił. Stworzył też muzykę m.in. do kultowego „Rejsu” oraz do „Pana Tadeusza”, gdzie motywem przewodnim jest słynny polonez.
W ubiegłym roku za wybitne osiągnięcia w pracy twórczej został odznaczony Orderem Orła Białego. Był też m.in. laureatem nagrody metropolity katowickiego „Lux ex Silesia” - „Światło ze Śląska”. Otrzymał medal Papieskiej Rady ds. Kultury „Per artem ad Deum” (Przez sztukę do Boga) oraz nagrodę Totus 2009, przyznawaną przez Fundację Konferencji Episkopatu Polski „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Wyróżniono go wówczas za „wytrwałe otwieranie dróg piękna, wiodących ku wierze, nadziei i miłości, dokonywanego przez wiele lat i w wielu wymiarach życia”. „Nie wyobrażam sobie bardziej zaszczytnego wyróżnienia niż to, które spotyka mnie od mojego Kościoła” – powiedział wtedy. - „Dziękuję moim biskupom, moim proboszczom, moim wikarym i całej mojej wspólnocie parafialnej” – dodał. „Gościowi Niedzielnemu” wyznał też, że był zaszczycony, kiedy Jan Paweł II w grudniu 2001 r. wysłuchał w Watykanie jego „Missa pro Pace”. „Myślę, że każdy kompozytor, który napisał mszę, kiedy jej słucha, czuje się, jakby uczestniczył w liturgii (…) Słuchanie mszy koncertowej jest formą uczestniczenia we Mszy św., gdzie nie spełnia się rzeczywiste przyjęcie Ciała i Krwi Pańskiej, ale – w pewnym sensie – odbywa się to duchowo” - komentował.

Brak komentarzy: