poniedziałek, 14 lipca 2014

Niemcy - Argentyna 1-0 w finale MŚ

13 lipca

Niemcy pokonały Argentynę 1-0 po dogrywce w finale piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii. Mecz odbył się na słynnej Maracanie w Rio de Janeiro. Zwycięski gol padł w 113. minucie po trafieniu rezerwowego Maria Goetzego.

Niemcy po raz czwarty zostali mistrzami świata, poprzednio wygrywali w 1954, 1974 i 1990 roku, tak więc na tytuł czekali 24 lata. W finale wystąpili już po raz ósmy. Porażek doznali w 1966, 1982, 1986 i 2002 roku.

Argentyńczycy po raz piąty w historii zagrali w spotkaniu decydującym o mistrzostwie świata. Wygrali dwa - w 1978 i 1986 roku. Porażek doznali w 1930 i 1990 i w 2014 roku.

Obie drużyny w finale spotkały się po raz trzeci. W 1986 roku w Meksyku zespół z Ameryki Południowej pokonał Niemców 3-2. Cztery lata później we Włoszech uległ im 0-1.

Niedzielny mecz był 10. finałem mistrzostw świata, w którym zmierzyły się drużyny z Europy i Ameryki Południowej. Ekipy ze Starego Kontynentu wygrały zaledwie trzy takie mecze - wspomniany w 1990 roku (Niemcy - Argentyna 1-0), osiem lat później (Francja - Brazylia 3-0) i teraz.

Ponad godzinę przed rozpoczęciem finału odbyła się ceremonia zamknięcia mistrzostw świata, w której uczestniczyłygwiazdy muzyki w osobach m.in.: Shakiry, Carlosa Santany czy Wyclefa Jeana. Cała ceremonia taneczno-śpiewana została przeprowadzona błyskawicznie, trwała 18 minut.

Nie zagrał Khedira, stracili Kramera

Tuż przed początkiem spotkania okazało się, że nie może zagrać Sami Khedira. Pomocnik reprezentacji Niemiec doznał kontuzji na rozgrzewce i musiał zastąpić go Christoph Kramer.Tylko na ławce rezerwowych Argentyny usiadł Angel di Maria, który wciąż nie doszedł do pełni sił po urazie, jakiego nabawił się w ćwierćfinałowym spotkaniu z Belgią.

Niemcy dłużej utrzymywali się piłce, ale nie przekładało się to na zagrożenie pod bramką Sergia Romero. "Albiceleste" szukali natomiast swoich szans w kontratakach.

Pierwszą okazję mieli już w piątej minucie, kiedy z ostrego kąta strzelał Gonzalo Higuain, ale posłał piłkę obok słupka.

W 18. minucie zrobiło się nerwowo na ławce rezerwowych Argentyny. Kramer w polu karnym rywali nadział się głową na bark wybijającego piłkę Ezequiela Garaya. Pomocnik naszych zachodnich sąsiadów po interwencji lekarzy wrócił do gry, ale 13 minut później okazało się, że nie jest w stanie jej kontynuować i wszedł za niego Andre Schuerrle.

W międzyczasie bohaterem Argentyny mógł zostać Higuain. W 21. minucie przejął piłkę podawaną głową przez Toniego Kroosa w kierunku swojego bramkarza, ale jego strzał z linii pola karnego był niecelny.

Natomiast 10 minut potem napastnik Napoli strzelił nawet gola po podaniu z prawego skrzydła Ezequiela Lavezziego, ale w górę poszła chorągiewka trzymana przez sędziego asystenta, który miał rację w tej sytuacji.

Słupek ratuje Argentynę

Po wejściu na boisko szybko pokazał się Schuerrle. W 37. minucie wykończył strzałem  z pola karnego akcję lewym skrzydłem Thomasa Muellera, jednak Romero odbił piłkę.W 40. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Lionel Messi. Napastnik "Albiceleste" wpadł w pole karne, po jego zagraniu piłka minęła nawet bramkarza Manuela Neuera, ale na jej drodze stanął Jerome Boateng.
Trzy minuty później Niemcom w końcu udało się wyprowadzić szybszy atak. Mueller zagrał z prawej strony na środek w kierunku Mesuta Oezila, ten jeszcze przegrał piłkę do Schuerrlego, którego strzał obronił Romero.
W doliczonym czasie pierwszej połowy po rzucie rożnym wykonywanym przez Kroosa, Benedikt Hoewedes trafił piłką w słupek po uderzeniu głową, a potem odbiła się ona jeszcze od będącego już na pozycji spalonej Muellera i wpadła do rąk bramkarza Argentyny. Dwie minuty po wznowieniu gry piłkarze z Ameryki Południowej stanęli przed wyśmienitą szansą. Higuain prostopadle zagrał do Messiego, który wpadł w pole karne, uderzył obok Neuera, ale i obok słupka.

W 57. minucie Neuer wyszedł pod linię pola karnego, gdzie piąstkował piłkę, przy okazji taranując Higuaina, który potrzebował pomocy medycznej. Gdyby bramkarz reprezentacji Niemiec nie trafił w piłkę zobaczyłby pewnie czerwoną kartkę i zostałaby podyktowana "jedenastka".Potem obie drużyny próbowały strzelić gola, ale brakowało w ich akcjach wykończenia. Tak jak Messiemu, który dwa razy decydował się na indywidualne rajdy, ale za pierwszym razem jego strzał był niecelny, a za drugim, po świetnym minięciu Matsa Hummelsa, stracił piłkę atakowany przez kolejnych rywali.

Z kolei Niemcy chyba najlepszą sytuację mieli w 82. minucie. Biegnący prawym skrzydłem Oezil wystawił piłkę nadbiegającemu Kroosowi, którego strzał zza pola karnego był niecelny.

Dobre zmiany Loewa

Lepiej dogrywkę zaczęli Niemcy. Już na jej początku Mario Goetze, który w 88. minucie zmienił Miroslava Klosego (jego licznik bramek na mistrzostwach świata zatrzymał się więc na 16), wycofał piłkę spod linii końcowej do Schuerrlego. Ten uderzył natychmiast prawą nogą, ale Romero był na posterunku.

W 98. minucie przed świetną szansą stanął Rodrigo Palacio. Rezerwowy napastnik "Albiceleste" dostał piłkę dośrodkowaną z lewej strony przez Marcosa Rojo, która przeleciała nad głową Hummelsa, trochę za mocną ją sobie jednak przyjął i choć próbował jeszcze przelobować wychodzącego Neuera, to nie trafił w bramkę.

Po starciu Sergia Aguero z Bastianem Schweinsteigerem w 109. minucie, kiedy pomocnik reprezentacji Niemiec w wyskoku został trafiony ręką w policzek, na którym pojawiła się krew, wydawało się, że będzie on musiał opuścić murawę, ale po interwencji lekarza wrócił do gry.

Cztery minuty później mieliśmy decydującą akcję w meczu. Lewym skrzydłem przedarł się Schuerrle, dośrodkował w pole karne, gdzie niepilnowany Goetze przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową, a potem strzałem z woleja zdobył zwycięską bramkę.

Podsumowaniem nieskutecznego występu Argentyny w niedzielę był strzał Messiego z rzutu wolnego w doliczonym czasie dogrywki, który poleciał wysoko ponad poprzeczką. Tak więc as Barcelony wciąż pozostaje bez mistrzostwa świata, ale na pocieszenie pozostała mu Złota Piłka dla najlepszego gracza turnieju w Brazylii. Złote Rękawice trafiły w ręce Neuera.Takie rozstrzygnięcie w finale spowodowało, że królem strzelców imprezy w Brazylii został James Rodriguez. Reprezentant Kolumbii w całym turnieju zdobył sześć bramek.Następne mistrzostwa świata za cztery lata zorganizuje Rosja.Shakira na scenie pojawiła się z synkiem Milanem /AFP

Niemcy - Argentyna 1-0 po dogrywce

Bramka - 1-0 Mario Goetze (113.).

Niemcy: Manuel Neuer - Philipp Lahm, Jerome Boateng, Mats Hummels, Benedikt Hoewedes - Thomas Mueller, Bastian Schweinsteiger, Christoph Kramer (32. Andre Schuerrle), Toni Kroos, Mesut Oezil (120. Per Mertesacker) - Miroslav Klose (88. Mario Goetze).

Argentyna: Sergio Romero - Pablo Zabaleta, Martin Demichelis, Ezequiel Garay, Marcos Rojo - Lucas Biglia, Javier Mascherano, Enzo Perez (86. Fernando Gago) - Gonzalo Higuain (78. Rodrigo Palacio), Lionel Messi, Ezequiel Lavezzi (46. Sergio Aguero).Sędziował Nicola Rizzoli (Włochy). Żółte kartki: Bastian Schweinsteiger, Benedikt Hoewedes - Javier Mascherano, Sergio Aguero.

Widzów 74 738.

©2014®

niedziela, 13 lipca 2014

mecze w studiu TVP


Dwa procent księży to pedofile

"Także my mamy ten trąd w domu" - mówił Franciszek o pedofilii.

Podkreślił, że wie od swoich współpracowników, iż w Kościele zjawisko to dotyczy 2 procent duchownych.

"Te dane powinny mnie uspokajać, ale muszę powiedzieć, że w ogóle mnie to nie uspokaja. Uważam to za coś niesłychanie poważnego. Dwa procent to księża, a nawet biskupi i kardynałowie. A inni, jeszcze liczniejsi, wiedzą, ale milczą, wymierzają karę, ale bez podania powodu" - oświadczył Franciszek.

©2014®

w Korei Północnej też się zakończył mundial


3 słowa opisujące każdą reprezentację z mundialu


...

Gest van Gaala. Na mundialu dał zagrać wszystkim powołanym

Pierwszy raz w historii na mundialu zagrali wszyscy 23 zawodnicy powołani do drużyny narodowej.

Była trzecia minuta doliczonego czasu gry. Louis van Gaal decyduje się na trzecią zmianę w swoim zespole. W miejsce Jaspera Cillessena wprowadził trzeciego w hierarchii bramkarza Holandii Michela Vorma. Tym sposobem w siedmiu meczach na mundialu w reprezentacji Oranje zagrali wszyscy powołani na turniej piłkarze.

To pierwszy taki przypadek w historii mistrzostw świata. Później 62-letni szkoleniowiec zdradził, że piłkarz spytał go, czy będzie mógł zagrać.- Powiedziałem, że chcę wystawić najsilniejszy skład, ale obiecałem, że zrobię to tylko wtedy, gdy będziemy wygrywać 2:0. Cóż, było 3:0 - przyznał z uśmiechem na twarzy.

©2014®

Brazylia - Holandia 0:3. Kanarkowy koszmar

12 lipca 2014

Druga część dramatu brazylijskiej piłki dokonała się w stolicy, gdzie drużyna Luiza Felipe Scolariego w pełnym składzie, poza kontuzjowanym Neymarem, przegrała z Holandią mecz o brązowy medal 0:3.

©2014®

Niemieckie okładki na dzień przed finałem

©2014®

W Biedronce można już płacić kartą

SZOK KULTUROWY W POLSCE

©2014®

Prawda z internetu

ROSJA nowe elektrownie nuklearne już działają, super samoloty SSJ-100 latają, atomowy kręt podwodny nowego typu K-329 wypływa,

CHINY gigantyczny rozwój na skalę światową,

USA w instytucie nukleosyntezy ukończono budowę mega-laserów,
KOREA uruchomiono nowy superkomputer,

FRANCJA elektrownie wiatrowe, helikopterowce, badania kosmosu,

POLSKA zbudowano nowy kościół, mega pomnik, zainstalowano dzwon, konkordat...i stale o obozach,Tu154, Smoleńsku, papieżu, kościele, religii, egzorcyzmy, lojalki zwane deklaracją wiary katolickiej lekarzy, pijacy, żebracy, zboczeńcy, pedofile w sutannach, o Ukrainie, nepotyźmie, przekrętach, pseudo-prawo, taśmy w restauracji...

©2014®

sobota, 12 lipca 2014

Korwin spoliczkował Boniego

11 lipca 2014

Musiałem się zachować zgodnie z kodeksem honorowym. Nie pozwolę, by ktoś mnie tak obrażał. Dlatego, gdy gnida weszła na salę i powiedziała "dzień dobry", odpowiedziałem, że nie mówi się "dzień dobry" tylko "przepraszam" i spoliczkowałem go - mówi "SE" Korwin-Mikke. - Gnida musiała dostać po pysku i tyle. Żałuję, że nie naplułem mu w twarz. Nie użyłem siły fizycznej, to był akt symboliczny

Szpakowski poprowadzi finał w TVP

Nie będzie pojedynku Marszczę Rano kontra Fred, ale będzie pojedynek Maradona kontra duet Schwein i Steiger 
#Szpaki #Smóndial

©2014®

piątek, 11 lipca 2014

czwartek, 10 lipca 2014

Argentyna w finale

Argentina advances to the World Cup final against Germany Sunday after beating the Netherlands 4-2 in a penalty shootout after their game finished 0-0 in regular time. 

©2014®

środa, 9 lipca 2014

71

Argentyna w finale?

9 lipca
Trwa półfinał Argentyna-Holandia.
Po 59 minutach jest 0-0.
Niemcy już czekają....

Luiz Felipe Scolari: zostanę zapamiętany jako ten, który przegrał 1:7

Scolari 12 lat temu, gdy po raz pierwszy objął posadę szkoleniowca brazylijskiej drużyny (w latach 2001-02), wygrał z nią mundial. 65-letni szkoleniowiec uważa jednak, że sukces z 2002 roku zostanie odsunięty na dalszy plan przez wtorkowy blamaż.

"Zostanę zapamiętany jako ten, który przegrał 1:7, w najgorszej porażce w historii brazylijskiego futbolu. Kiedy obejmowałem tę posadę, to wiedziałem, że z takim ryzykiem się to wiąże" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami.

Tak dużą różnicą bramek "Canarinhos" przegrali wcześniej tylko raz - w 1920 roku 0:6 z Urugwajem w rozgrywanym w Chile turnieju Copa America.

Scolari także nie będzie w stanie wyrzucić z pamięci wtorkowej porażki. Jak zaznaczył, nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się przeżyć tak dotkliwego pogromu.

"Kiedy wezmę pod uwagę czas, który spędziłem jako zawodnik, trener, a nawet jako nauczyciel wychowania fizycznego, to wydaje mi się, że był to najgorszy dzień w moim życiu" - dodał.

Wynik wtorkowego pojedynku z Niemcami określił jako "katastrofalny" i "okropny". Kilkakrotnie powtarzał jednak też, że "życie toczy się dalej".

Zaprzeczył, że spotkanie miałoby zdecydowanie inny przebieg, gdyby mógł wystąpić lider jego zespołu - Neymar.

"Nie wydaje mi się, aby były podstawy, by sądzić, że jego obecność w składzie coś by zmieniła w tym względzie. Nie szukajmy usprawiedliwienia w nim. Było tych kilka minut, w których Niemcy przycisnęli i wtedy nas wypunktowali. To nie ma nic wspólnego z Neymarem" - ocenił trener Brazylijczyków.

Brazylia - Niemcy 1-7


Nadchodzi noc samobójców w Brazylii

©2014®

Brazylia - Niemcy 1:7

Aż takiej klęski gospodarzy w półfinale nikt się nie spodziewał. Niemcy w dziecinny i ekspresowy sposób rozprawili się z Brazylią i awansowali do finału MŚ, pierwszego od 12 lat.

Miroslav Klose został najlepszym strzelcem wszech czasów na MŚ.

©2014®

wtorek, 8 lipca 2014

4 gole w 7 minut

©2014®

Niemcy vs. Brazylia 5-0 po pierwszej połowie

Klose królem strzelców wszechczasów mundiali.

16 bramek!

Drugi Ronaldo z 15.

©2014®

Półfinał NIEMCY-BRAZYLIA [8 lipca 2014]

"Wszyscy jesteśmy Neymarami", "Dzień, w którym przejdziemy sami siebie" - wystarczył mi krótki spacer po Belo Horizonte, a właściwie rzut oka na tytuły gazet w kiosku koło hotelu, by wyczuć nastrój tego niezwykłego dnia. Od 2002 roku reprezentacja Brazylii nie grała ważniejszego meczu, a może nawet nigdy wcześniej, bo wygrać mundial w Azji, a zachować szanse na wygranie go w ojczyźnie, to jednak dwie różne rzeczy. Nie wyobrażam sobie nawet, co dzieje się w głowach graczy Luiza Felipe Scolariego, ale kontuzja Neymara, a także kara dla kapitana Thiago Silvy mogły wynieść ich motywację na niedostępny dla rywali poziom. Koniec debat o tym, że drużyna gra brzydko. Dziś, w obliczu rywala z Niemiec, częścią selecao jest każdy z 200 mln Brazylijczyków.


Kiedy przed ćwierćfinałem Francja - Niemcy zapytano Ronaldo, kogo wolałby za rywala dla drużyny Scolariego, wskazał zespół Joachima Loewa. Faktycznie "Trójkolorowi" to w ostatnich latach fatalny przeciwnik dla Brazylii. Pokonali ją w finale mundialu 1998 roku, wyrzucili z mistrzostw w 2006. Dlatego Ronaldo wolał silniejszych Niemców od słabszych Francuzów. Styl gry tych pierwszych bardziej pasuje Brazylijczykom.


Drużyna Scolariego uwielbia grę z kontry, dlatego Niemcy będą dla niej przeciwnikiem w miarę wygodnym. Można nawet postawić tezę, że oba zespoły są wyłomem w tradycji swojej piłki. Drużyna Loewa gra tak jak kiedyś Brazylijczycy, zespół Scolariego jak Niemcy 20 lat temu. To oczywiste, że mecz będzie zacięty, tak samo trudny dla obu stron. Mimo wszystko szanse gospodarzy stoją minimalnie wyżej. Ich porażka z Chile czy Kolumbią nie miałaby żadnego uzasadnienia. Niemcy to rywal powszechnie w Brazylii szanowany, doceniany, z nim nie wygrywa się lewą nogą. Zwłaszcza bez Neymara i Thiago Silvy, dwóch najważniejszych graczy drużyny. Dlatego prasa brazylijska pisze o przekraczaniu granicy swoich możliwości. Jeśli gracze Scolariego tego nie zrobią, ich wielkie marzenie o szóstej gwiazdce na koszulkach stanie się na zawsze tylko wielkim kompleksem.


W dniu półfinału z Brazylią mijają dokładnie 24 lata: 8 lipca 1990 r. Niemcy pokonali w Rzymie Argentynę, zdobywając trzecie mistrzostwo świata. A ich trener Franz Beckenbauer przepowiedział, że po zjednoczeniu Niemiec ta reprezentacja będzie poza zasięgiem rywali przez lata. Trafił tak, jak Pele ze swoimi wróżbami o mistrzostwie świata dla drużyny z Afryki. Jeszcze w 1996 Niemcy z gwiazdą z byłej NRD, Matthiasem Sammerem, zdobyli mistrzostwo Europy. To ich jedyny tytuł przez te 24 lata. Z kolejną gwiazdą z NRD, Michaelem Ballackiem, byli już tylko wielkimi niespełnionymi.

Ale choć gesty pozostaną, czas uprzejmości w niemieckiej kadrze już minął. Tym razem liczy się tylko tytuł. Odpadnięcie Hiszpanii - rywala, który wisiał nad nimi jak cień przez ostatnie lata, jest dla Niemców psychologicznie nie do przecenienia. To była jedyna drużyna, której się bali. Teraz - droga wolna. Niemcy chcą się podobać, ale jeśli trzeba wygrać brzydko, jak z Francuzami, gdy po strzelonym szybko golu zamknęli sklep - też nie mają z tym problemu. Męczą się tylko, jak Holandia Luisa van Gaala, w tych meczach w których są zdecydowanymi faworytami. Ale przeciw Brazylii w Brazylii nawet mimo nieobecności Neymara i Thiago Silvy zdecydowanym faworytem nie będą.

Szef ich sztabu śledczego Szwajcar Urs Siegenthaler, jeden z najlepszych analityków futbolu, ostrzegał, że jeśli sędziowie będą pozwalać Brazylii na jej grę, na faule taktyczne, atak fizyczny za każdym razem, gdy rywal ma piłkę, to można im wręczyć Puchar Świata od razu, bez grania.

Brazylia od 29 lat nie przegrała meczu u siebie. Z Niemcami ma imponujący bilans: 12 zwycięstw i tylko cztery porażki. Pod ręką Scolariego pokonała ich w finale mistrzostw świata 2002. Ale wtedy o Niemcach mówiono, że to Oliver Kahn i dziesięć koszulek (choć akurat Kahn w finale się pomylił), a Brazylia miała genialnych atakujących. Dziś to wszystko nieaktualne, a Scolari właśnie u Niemców, w ubiegłorocznym wielkim Bayernie, szukał inspiracji dla swojej kadry. Zwłaszcza przed finałem Pucharu Konfederacji z Hiszpanią. Niemcy, z siedmioma piłkarzami Bayernu, mają prawo liczyć na to, że oryginał będzie dziś lepszy od kopii.


poniedziałek, 7 lipca 2014

Giertych: z Donaldem jestem na ty

– GIERTYCH W ROZMOWIE Z NAJSZTUBEM O SPOTKANIU Z NISZTOREM: „Ewidentnie były to negocjacje. Miałem upoważnienie od klienta na zaoferowanie 450 tys. zł. Nisztor był z takiej sumy bardzo niezadowolony, chciał o wiele więcej. (…) W każdym razie proponował mi przesłanie książki, żebym mógł ocenić jej wagę dla rodziny Kulczyków. Potem to zrobił, mam ją do dzisiaj. (…) Nie doszliśmy do porozumienia, ale umówiliśmy się na dalsze kontakty. Były, choć już nie w formie spotkania. Po jakimś czasie od swojego klienta dostałem informację, że sprawa jest nieaktualna, więc ich zaprzestałem".–

GIERTYCH DO NAJSZTUBA O SWOJEJ ROLI W RZĄDZIE KACZYŃSKIEGO: „Może pan sobie urządzać kpiny, ale to ja rozwaliłem ten rząd. I jestem z tego dumny. „Tyle głów jednym ściąć zamachem, jak Samson, jednym wstrząśnieniem kolumny zburzyć gmach cały i runąć pod gmach". Skoro pan chciał Konrada Wallenroda, to proszę bardzo".–

GIERTYCH O LPR: „Do tego LPR sprzed lat bym chyba nie pasował. (…) My się przyjaźniliśmy z Donaldem Tuskiem, Rokitą, Schetyną, itd., grywaliśmy z nimi po cichu w piłkę, w koszykówkę. Gdyby wówczas się o tym dowiedział nasz elektorat, toby nas rozszarpał. Ale taka była rzeczywistość. Jestem z Donaldem Tuskiem na „ty" od lat, a w rządzie PiS nie byłem z nikim na „ty".–

GIERTYCH O SWOIM WIZERUNKU: „Nadal jestem konserwatywny i tutaj moje poglądy mi się niewiele zmieniły. Ale poprzedni mój wizerunek społeczny wynikał po pierwsze z pewnego przejaskrawienia medialnego, a po drugie z tła, na którym występowałem w klubie i partii, gdzie miałem ludzi głoszących poglądy kompletnie od czapy".

©2014®