Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa 10 kwietnia 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa 10 kwietnia 2010. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 stycznia 2011

sekcja zwłok załogi tupolewa. protokół z MAK


Ciała członków załogi w krótkim odcinku czasu oddziaływało udarowe przeciążenie hamujące - czytamy na 99 stronie przetłumaczonego na język polski raportu MAK.

Piloci mieli wieloodłamowe złamania kości czaszki, zmiażdżone mózgi, złamania klatki piersiowej i kręgosłupa.
Dowódca statku powietrznego Arkadiusz Protasiuk

"Na tylnej powierzchni lewej dłoni i lewego przedramienia pilota wykryto obrażenia charakterystyczne dla ześlizgiwania się ręki z „rogu” wolantu i zderzenia się jej z tablicą przyrządów. (...) Najprawdopodobniej, prawa ręka dowódcy statku powietrznego znajdowała się na dźwigniach sterowania silnikami, rozmieszczonych na centralnym pulpicie sterowania z jego prawej strony, w celu przestawienia ich na zakres startowy.Odnośnie położenia dolnych kończyn pilota, to do chwili zderzenia samolotu z powierzchnią ziemi, znajdując się w położeniu odwróconym, pilot próbował prawą nogą dosięgnąć do pedału i nacisnąć na niego w celu skontrowania lewego przechylenia, o czym świadczy wyraźnie czytelne w wyniku pośmiertnego stężenia" - czytamy w raporcie.

Drugi pilot Robert Grzywna

"Na tylnych powierzchniach dłoni i na zewnętrznych powierzchniach obu przedramion drugiego pilota wykryto obrażenia charakterystyczne dla ześlizgiwania się rąk z „rogów” wolantu i zderzenia się ich z tablicą przyrządów. Pozwala to twierdzić, że w chwili zderzenia samolotu z ziemią ręce pilota znajdowały się na wolancie. (...) Odnośnie położenia nóg drugiego pilota w chwili zderzenia samolotu z ziemią, analogicznie z powyżej przedstawioną dynamiką zmiany pozycji dowódcy statku powietrznego, podczas gwałtownego narastania pozagranicznego przechylenia w lewo on również próbował nawet w odwróconym położeniu dociągnąć prawą nogę do pedału i wykonać na niego nacisk w celu skontrowania obrotu samolotu" - czytamy w raporcie MAK.

Nawigator i inżynier pokładowy - Artur Ziętek i Andrzej Michalak

"Zespół obrażeń mechanicznych, odniesionych przez nich w wyniku zdarzenia lotniczego, nie zaprzecza temu, że w chwili zderzenia samolotu z powierzchnią ziemi znajdowali się oni na swoich miejscach pracy zapięci pasami bezpieczeństwa (nawigator - trochę z tyłu pomiędzy fotelami pilotów, inżynier pokładowy - z tyłu, przy prawej burcie kabiny pilotów).

sekcja zwłok generała Błasika. protokół z MAK


Wyniki z sekcji zwłok generała Andrzeja Błasika zostały zamieszczone na stronach internetowych Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK).

Umieszczona na stronie MAK ekspertyza nr 37 z oględzin zwłok nieznanej osoby - bo tak początkowo opisano ciało generała, została wykonana w Moskwie (tożsamość generała Andrzeja Błasika potwierdzono po 11 dniach, po przeprowadzeniu badań kodu DNA).

Wynika z niej, że w momencie katastrofy był on w kabinie. Czytamy też, że w jego krwi wykryto alkohol o stężeniu 0,6 promila. Z uszkodzeń ciała polskiego dowódcy wynika, że w momencie katastrofy nie był przypięty pasami.

- Nagłe przesunięcie ciała ofiary siłą inercji doprowadziło do kontaktu z wystającymi częściami wnętrza samolotu. Urazy powstały w wyniku uderzenia, przesunięcia i silnego wstrząsu ciała - czytamy w dokumencie. - Między otrzymaniem tego charakteru urazów a nastąpieniem śmierci minął niezmiernie krótki odcinek czasu, liczony w minutach, w trakcie których ofiara nie mogła podejmować aktywnych samodzielnych działań.

WYNIKI SEKCJI ZWŁOK GEN. ANDRZEJA BŁASIKA

Podczas ekspertyzy sądowo-medycznej zwłok nieznanego mężczyzny, z wyglądu lat 40-45, wykryto następujące uszkodzenia mechaniczne:

W obrębie głowy i szyi:

- szarpano-tłuczone rany głowy i twarzy, częściowe obcięcie głowy, złamania kości sklepienia, podstawy czaszki, kości twarzy, zmiażdżenie mózgowia, rozerwanie stawu szczytowo-potylicznego, złamania wszystkich wyrostków kolczystych kręgów szyjnych, złamania 4-7 kręgów szyjnych, częściowe rozerwanie dysku międzykręgowego między 7. kręgiem szyjnym a 1. kręgiem piersiowym na przedniej powierzchni na głębokość do 0,5 cm, zadrapania głowy i szyi.

Uszkodzenia powstały w wyniku uderzenia twardego tępego przedmiotu o ograniczonej powierzchni kontaktowej w obrębie głowy, szyi i pośredniego działania skierowanego wzdłuż osi kręgosłupa.

W obrębie klatki piersiowej:

- szarpano-tłuczone rany lewej strony klatki piersiowej, amputacja urazowa lewej górnej kończyny z częścią obręczy barkowej, kompresowe złamania od 1. do 4. kręgu piersiowego, liczne złamania żeber po lewej stronie: od 1. do 10. wzdłuż linii przykręgosłupowej, częściowy brak fragmentów żeber od poziomu linii łopatkowej z lewej strony do linii przypiersiowej z lewej strony;

- złamania żeber z prawej strony: od 2. do 12. wzdłuż linii łopatkowej, od 10. do 12. żebra między linią łopatkową a linią pachową tylną; z pełnym oderwaniem lewego płuca i częściowym zmiażdżeniem prawego płuca; rozdarcie osierdzia, serca, z krwotokiem aparatu podporowego serca, rozdarcie błony wewnętrznej aorty i pnia płucnego, urazy klatki piersiowej.

W obrębie brzucha i miednicy:

- szarpano-tłuczone rany lewej połowy brzucha, rozerwanie dysku międzykręgowego między 12. kręgiem piersiowym a 1. kręgiem lędźwiowym, z częściowym zmiażdżeniem rdzenia kręgowego na danym poziomie, ...

W obrębie brzucha i miednicy:

- szarpano-tłuczone rany lewej połowy brzucha, rozerwanie dysku międzykręgowego między 12. kręgiem piersiowym a 1. kręgiem lędźwiowym, z częściowym zmiażdżeniem rdzenia kręgowego na danym poziomie, rozdarcia stawu krzyżowo-biodrowego, złamanie kości kulszowej z lewej strony, rozdarcie spojenia łonowego na szerokość 5 cm, złamanie kości miednicznej, zmiażdżenie śledziony i wątroby, zmiażdżenie trzustki, rozerwanie pęcherza moczowego, urazy brzucha i miednicy.

W obrębie kończyn:

- urazy kończyn, złamanie trzonu prawej kości ramiennej, złamania obu kości lewego podudzia w środkowym odcinku, amputacja urazowa lewej górnej kończyny z częścią obręczy barkowej.

Przedstawione uszkodzenia powstały w krótkim okresie czasu, na krótko przed śmiercią, praktycznie w tym samym momencie, w którym nastąpiło uderzenie twardych tępych przedmiotów, których szczególnych cech nie można ustalić, badając uszkodzenia, w mechanizmie ich powstawania łączyły się: uderzenie, wstrząs i przemieszczanie się (tarcie), powstałe w warunkach wypadku lotniczego we wnętrzu samolotu w czasie spadania i uderzenia o ziemię.

Wnioski końcowe:

Biorąc pod uwagę stan rozkładu ciała zawarty w protokole oględzin zwłok i ich stan w momencie sekcji, a także charakter, lokalizację i mechanizm powstawania urazów, można przypuszczać, że powstały one w chwili pokrywającej się z podanym czasem katastrofy lotniczej, w rezultacie zderzenia statku powietrznego z powierzchnią ziemi. Przy czym nagłe przesunięcie ciała ofiary siłą inercji doprowadziło do kontaktu z wystającymi częściami i detalami wnętrza samolotu. Urazy powstały w wyniku uderzenia, przesunięcia i silnego wstrząsu ciała.

Śmierć nastąpiła w wyniku różnego rodzaju ciężkich śmiertelnych urazów ciała, połączonych ze złamaniami kości czaszki, zmiażdżeniem mózgowia i wielu kości szkieletu oraz rozdarciem organów wewnętrznych. Bezpośrednią przyczyną śmierci są doznane urazy, które ze względu na niebezpieczeństwo dla życia zaliczane są do urazów, stanowiących poważny uszczerbek dla zdrowia. Między otrzymaniem tego charakteru urazów a nastąpieniem śmierci minął niezmiernie krótki odcinek czasu, liczony w minutach, w trakcie których ofiara nie mogła podejmować aktywnych samodzielnych działań.

W czasie badań sądowo-chemicznych krwi i wątroby zwłok nieznanego mężczyzny, z wyglądu lat 40-45, wykryto spirytus etylowy, w koncentracji 0,6‰, co odpowiada LEKKIEJ intoksykacji alkoholowej. W wątrobie nie wykryto spirytusu etylowego. Nie wykryto spirytusu metylowego i spirytusu propylowego. W krwi nie wykryto: morfiny i jej pochodnych.

wg tłumaczenia z Super Expressu
lektury zaznałem 17 I 2011

wtorek, 4 stycznia 2011

premiera MGŁY (3 stycznia 2011)

Lichocka co dupę Kaczyńskiemu lizała podczas debaty prezydenckiej (czerwiec 2010) i agient Tomek, osławiony bojownik i dupiciel polskich posłanek. oto pis-celebryci!



W warszawskim kinie Kultura odbyła się premiera dokumentalnego filmu "Mgła". Obraz zrealizowany przez Marię Dłużewską i Joannę Lichocką opowiada o przygotowaniach do wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem i wydarzeniach do czasu pogrzebu pary prezydenckiej. Na premierę przybył m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.


środa, 29 grudnia 2010

Pilot nie chciał lecieć do Smoleńska

10 kwietnia rano na wojskowym lotnisku w Warszawie szykująca się do startu załoga tupolewa nie dostała prognozy pogody od stacji meteo. Nie dostała, bo stacja nie otrzymała jej od Rosjan. Dlatego dowódca załogi kapitan Protasiuk odmówił wylotu. Tłumaczył, że nie wiedząc, jakie będą warunki atmosferyczne, nie może zdecydować się na taki lot. – Mam takie informacje – mówi Edmund Klich. I dodaje, że w takiej sytuacji maszyna nie miała prawa startować. – Ten lot w ogóle nie powinien się odbyć.

Gdy pilot odmówił lotu, na płycie lotniska zaczęły się gorączkowe rozmowy z załogą. Do lotu przekonywał Protasiuka m.in. szef sił powietrznych generał Andrzej Błasik, który był na lotnisku jako członek prezydenckiej delegacji do Katynia. – Kapitan nie chciał lecieć bez prognozy. Doszło do dyskusji i dość ostrej wymiany zdań – mówi jeden z pilotów z 36. specpułku. – W końcu piloci zajęli miejsca w maszynie, ale nie złożyli meldunku o gotowości do startu.

Dlatego to nie dowódca samolotu, jak to zwykle ma miejsce, ale osobiście generał Błasik zameldował prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu gotowość maszyny do startu. Ekspert ds. lotnictwa Tomasz Hypki podkreśla, że gdy nie ma prognozy pogody, dowódca samolotu powinien odmówić lotu.

środa, 22 grudnia 2010

Ujawnią akta sekcyjne zwłok prezydenta Kaczyńskiego?

Czy wniosek będzie? – Po dokonaniu ponownej analizy akt podejmiemy decyzję w tej sprawie – mówi adwokat rodziny Kaczyńskich, mecenas Rafał Rogalski.

W dokumentach z sekcji ciała prezydenta najwięcej wątpliwości wzbudziły zdjęcia. Widać na nich stół sekcyjny z ciałem prezydenta, leżącym razem ze szczątkami ofiary w generalskim mundurze. Z akt wynika, że wszystkie te szczątki zostały umieszczone w trumnie i przewiezione do Polski, nie ma słowa, co się stało z fragmentami ciała w mundurze. Stąd wątpliwości rodziny Kaczyńskich i rozważanie możliwości ekshumacji. – Nie mamy pewności w tej sprawie – przyznał mecenas Rogalski. – Ale decyzja o ekshumacji należy do rodziny.

Fakt, 2010-12-22

piątek, 17 grudnia 2010

Wstrząsający opis zwłok prezydenta Kaczyńskiego

Opis ten powstał na podstawie udostępnionych nieoficjalnie kilkudziesięciu zdjęć i filmów nakręconych na miejscu katastrofy przez pięciu oficerów BOR.
Wynika z nich, że od początku nie było żadnych wątpliwości, że odnaleziono ciało prezydenta. Nie jest też prawdą, że spoczywało ono w błocie, jak powtarza poseł PiS Joachim Brudziński. Ze względu na drastyczność szczegółów uważaliśmy, że nie należy tego materiału publikować. Jednak wypowiedzi mec. Rogalskiego (nie pierwsze tego typu) wprowadzają w błąd opinię publiczną.
Filmy i zdjęcia mają klauzulę "ściśle tajne" i prawdopodobnie nigdy nie zostaną upublicznione.
Zadaniem funkcjonariuszy BOR na miejscu katastrofy było odnalezienie i zidentyfikowanie ciała Lecha Kaczyńskiego, a potem zdokumentowanie, jak zwłoki zostały przygotowane do transportu na miejsce sekcji. Równolegle zdjęcia i filmy robili Rosjanie i polscy prokuratorzy.

Ciało prezydenta było straszliwie zmasakrowane. Tak jak wielu innych ofiar zwłoki pozbawione były ubrania. Miał oderwaną lewą stopę, prawa noga urwana była pod kolanem. Stracił też jedną dłoń. Twarz była trudna do rozpoznania, bo czaszka prezydenta została zmiażdżona i zdeformowana do wysokości łuku brwiowego.

Przy zwłokach położono dłoń i stopę w bucie z fragmentem szarych spodni. Nie było tam żadnej części ciała w czymś, co przypominałoby spodnie od munduru generalskiego - jak sugerowano w niektórych publikacjach.

Zwłoki ofiar przenoszono do miejsca położonego wzdłuż płotu lotniska. Stały tam przygotowane ciemnoczerwone trumny. Na trawie leżały długie plastikowe płachty, układano na nich ciała, z których każde było natychmiast przykrywane białym materiałem. W osobnym miejscu gromadzono szczątki, których nie można było połączyć z żadnym ciałem. Ciała, które udało się zidentyfikować, układano do trumien z białą kartką i odręcznie napisanym imieniem i nazwiskiem. Jeżeli ciała nie udawało się rozpoznać (większość przypadków), na kartce był napis po rosyjsku: "Zwłoki nr...".

Na ciele prezydenta była kartka: "Priezident Polszy, Kaczinskij". Zwłoki prezydenta, marszałka Senatu Krzysztofa Putry i prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego złożono oddzielnie. Ciało Lecha Kaczyńskiego położono na noszach ustawionych na płachcie. Przykryte były białym materiałem. Osobom z Polski, które dokonywały kolejnych potwierdzeń, że chodzi o prezydenta, pokazywano tylko górną część ciała.

Po zmroku, gdy prezydenta zobaczył Jarosław Kaczyński, przystąpiono do przeniesienia zwłok do trumny.
Różniła się od pozostałych. Wykonana była z brązowego drewna w dwóch odcieniach, z boku miała ozdobne uchwyty, środek wyściełany białym materiałem. Do trumny najpierw włożono plastikową czarną folię, na nią ciało owinięte płótnem, stopę, dłoń i kartkę z napisem. Sześciu strażaków zaniosło trumnę na ciężarówkę.

Sekcję zwłok wykonano...

poniedziałek, 4 października 2010

Relacja strażaka z 10 kwietnia 2010

Kapitan Aleksandr Muramszczikow, dowódca zastępu straży pożarnej ze Smoleńska, który 10 kwietnia jako pierwszy dotarł na miejsce katastrofy polskiego Tu-154M, oświadczył, że od razu było jasne, że nikt nie przeżył.

Zmiażdżeni ludzie, ciała bez głów i przerażająca cisza, którą przerywały dzwonki telefonów ofiar. Dowódca rosyjskich strażaków, którzy gasili prezydencki samolot zdradza, jak naprawdę wyglądała kwietniowa katastrofa.


Muramszczikow, którego wstrząsającą relację publikuje dziś wielkonakładowy "Moskowskij Komsomolec", zauważył też, że po 20 minutach od tragedii mgła w rejonie lotniska Siewiernyj się rozproszyła.

Ten 33-letni oficer straży pożarnej rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych jest jedną z dwóch postaci widocznych na znanym z internetu filmie nakręconym tuż po wypadku Tupolewa.

Obszerne fragmenty relacji strażaka

"7 i 10 kwietnia, kiedy to przylatywały delegacje rządowe, we wzmocnionym składzie pełniliśmy służbę bezpośrednio na pasie startów i lądowań. Środki bezpieczeństwa podjęto bezprecedensowe.

Gdy wylądował Jak-40 polskiego Ministerstwa Obrony warunki pogodowe nie były jeszcze krytyczne. Wkrótce z lewej strony nadleciał nasz transportowiec. W tym samym momencie jeden ze strażaków w moim samochodzie rozbił termos z lustrzanego szkła. Pamiętam, że jęknąłem: "To zły znak!". Kiedy nasz Ił-76 odleciał na zapasowe lotnisko, wszyscy odetchnęli z ulgą.

Po 40 minutach usłyszeliśmy nadlatujący samolot prezydencki. Na lotnisku wcześniej stacjonowały myśliwce. Gdy startowały i pokonywały barierę dźwięku, słychać było trzask. 10 kwietnia rano też usłyszeliśmy bardzo podobny dźwięk i początkowo nie przywiązywaliśmy do tego żadnego znaczenia. Ogłuszającego wybuchu nie było. Był głuchy trzask - to wszystko. Spod wieży kontrolnej ruszył samochód terenowy; chłopcy powiedzieli, że spadł samolot. Gdzie dokładnie, nie było jasne. Pokazali nam tylko ręką kierunek.

Nasz pododdział - dwa wozy strażackie i samochód gaśniczy z lotniska - ruszył na miejsce katastrofy od strony drogi. My z oficerem Federalnej Służby Ochrony (FSO) pojechaliśmy po pasie startowym. Potem porzuciliśmy pojazd; dalej przedzieraliśmy się przez krzaki i las. Widzieliśmy już dym unoszący się nad wierzchołkami drzew."

Było jasne, że nikt nie przeżył

"W odległości 50 metrów od miejsca upadku maszyny leżały rozerwane na strzępy ciała ludzi. Stało się jasne, że nikt nie przeżył. Widzieliśmy tylko dwa duże fragmenty samolotu - skrzydła i część kadłuba z wypuszczonym podwoziem. Silniki leżały oddzielnie. Nie było wiadomo, gdzie był kokpit i salon samolotu - wszystko rozpadło się na drobne fragmenty. Szczątki maszyny i ciała były pokryte zawiesiną - mieszanką popiołu i kurzu.

Nie było słychać ani krzyków, ani jęków. W złowieszczej ciszy w kieszeniach zabitych dzwoniły tylko telefony komórkowe - słychać było poloneza Ogińskiego, pełnego wigoru krakowiaka..."

Nasz pododdział - dwa wozy strażackie i samochód gaśniczy z lotniska - ruszył na miejsce katastrofy od strony drogi. My z oficerem Federalnej Służby Ochrony (FSO) pojechaliśmy po pasie startowym. Potem porzuciliśmy pojazd; dalej przedzieraliśmy się przez krzaki i las. Widzieliśmy już dym unoszący się nad wierzchołkami drzew.

W odległości 50 metrów od miejsca upadku maszyny leżały rozerwane na strzępy ciała ludzi. Stało się jasne, że nikt nie przeżył. Widzieliśmy tylko dwa duże fragmenty samolotu - skrzydła i część kadłuba z wypuszczonym podwoziem. Silniki leżały oddzielnie. Nie było wiadomo, gdzie był kokpit i salon samolotu - wszystko rozpadło się na drobne fragmenty. Szczątki maszyny i ciała były pokryte zawiesiną - mieszanką popiołu i kurzu.

Nie było słychać ani krzyków, ani jęków. W złowieszczej ciszy w kieszeniach zabitych dzwoniły tylko telefony komórkowe - słychać było poloneza Ogińskiego, pełnego wigoru krakowiaka...

Ciała nie miały głów, albo też głowy pasażerów były zgniecione, kości twarzy - zmiażdżone. W całości widziałem tylko jedną młodą dziewczynę.



"W różnych częściach lasu można było dostrzec ogień. Wybuchu nie było. Iskrę mogły dać urządzenia elektryczne samolotu lub pracujące silniki. Wszędzie - kałuże paliwa lotniczego. Strażacy przedzierali się przez las i bagna. Nasz kierowca Dmitrij Nikonow, który dopiero co skończył 25 lat, piłą spalinową torował drogę. Na miejsce dotarł cały podrapany, we krwi. Ale kto wtedy myślał o sobie? Chłopcy gołymi rękami wyciągali samochody z bagien. Wszyscy rozumieliśmy, że jeśli nie zalejemy pianą paliwa, to nie będzie czego chować. Ogniska pożarów zostały zlikwidowane w ciągu 10 minut.

Po 20 minutach od katastrofy mgła się rozproszyła; widzialność (widzialność meteorologiczna - red.), była idealna. U nas na bagnach tak bywa: pojawia się mgła i po chwili znika."

"Pierwszego zidentyfikowano księdza"

"W pierwszym dniu zbieraliśmy szczątki zabitych. Specjaliści z Komitetu Śledczego je opisywali. Na rozwinięte kawałki plastikowej folii układaliśmy to, co zostało z ludzi. Miejsce katastrofy zostało podzielone taśmami na sektory. Zbieraliśmy nawet najdrobniejsze fragmenty samolotu. Oddzielnie składaliśmy dokumenty, rzeczy osobiste i banknoty.

Jako pierwszego zidentyfikowano księdza - po odzieży i pozłoconym krzyżu na szyi. Lech Kaczyński też się zachował lepiej niż pozostali. Szefa państwa polskiego rozpoznał najpierw jego brat - Jarosław, a później premier Donald Tusk. Przyjechali osobno. Marię Kaczyńską szukano długo. Została zidentyfikowana na podstawie obrączki ślubnej.

Szczątki ofiar od razu wkładaliśmy do trumien i partiami wysyłaliśmy do Moskwy. W drugim dniu po katastrofie za pomocą ciężkiego sprzętu podnieśliśmy duże fragmenty samolotu. Pod skrzydłami znaleźliśmy jeszcze trzy ciała.

Później ratownicy ponownie przeszukali poszczególne sektory podnosząc przy użyciu łopat warstwy ziemi. Następnie przeszedł specjalny pług, po czym ręcznie wszystko jeszcze raz przesiano. Podnoszono fragmenty metalu nawet wielkości paznokcia".


niedziela, 15 sierpnia 2010

LadyGaga broni krzyża!



- Miesiąc po tym, gdy zobaczyłam krzyż w telewizji, przyjechałam zobaczyć, jak wygląda. Przyjechałam po obiedzie i zobaczyłam karygodne zachowanie Polaków. To znaczy kopanie krzesełek i wyzywanie starszych pań od moherowych bab, kółka gospodyń wiejskich, starych dewotek, oszołomów. Teraz, zwłaszcza wieczorami, to się nasiliło.

Zabolało mnie, że osoby starsze są wyzywane przez młodych. A zabolało mnie dlatego, że mam w sercu uczucia, które mi nie pozwalają przejść obok, gdy komuś się dzieje krzywda. Zostałam, żeby bronić ich i krzyża. Tego symbolu bólu, który po tragedii smoleńskiej połączył Polaków - opowiada 28 -letnia mieszkanka Warszawy, absolwentka japonistyki i kulturoznawstwa. Nie powie też, jak zarabia na życie. I czy ma rodzinę. A nie powie, bo się boi.

Naprawdę!

Gdy siedzieliśmy na skwerze przy hotelu Bristol, nagle z niepokojem stwierdziła, że jakiś mężczyzna jej się przypatruje, i chciała wiać. A potem tym swoim strachem podzieliła się z innymi pilnującymi krzyża.

- Kiedyś o tym, co tu przeżyłam, opowiem swojemu dziecku. I to będzie najwspanialsza opowieść, jaką będę dla niego miała.

- Kiedy pani wróci do domu?

- Jak dostaniemy pismo opatrzone pieczęcią odpowiednich władz. I będzie w nim napisane konkretnie, gdzie przeniosą krzyż, jak upamiętnią tragedię i kiedy to się stanie. To znaczy nie za rok, za dwa, ale konkretnie: dzień, miesiąc, rok. I jaki to będzie pomnik. Konkretnie. Czy on będzie widoczny w pogodę i w niepogodę, w zimę i na wiosnę, w nocy i w dzień.

- A czym dla pani jest krzyż?

- Symbolem wiary, prawdy, miłości i dobra. Wiary, bo wierzę, że coś się w Polsce zmieni. Że skończą się wojny polityczne.

Prawdy, bo jestem przekonana, że z czasem wyjdzie prawdziwa przyczyna tragedii smoleńskiej. To znaczy, że nie był to wypadek. Bo nie był. Od początku to wiedziałam.

Miłości, bo dzięki krzyżowi nie czuję się sama na świecie. Nawet pan sobie nie wyobraża, ile miłości jest pod tym krzyżem. Ludzie przychodzą, przynoszą nam swetry, koce, jedzenie, dobre słowo. Każdy coś przynosi.

Dobra, bo ludzie są generalnie dobrzy.

- Pani jest wierząca?


- Chcę być.


Mam chrzest, komunię, bierzmowanie, ale był czas, że odwróciłam się od Boga. A to dlatego, że bliskie i dobre dla mnie osoby umierały, Bóg mi je zabierał, a pozostawiał tylko lumpy.

Naszemu reporterowi zdradziła, że swoje poglądy i przekonania także w sprawie krzyża publikuje na jednym z popularnych mikroblogów, gdzie znana jest pod prowokacyjnym pseudonimem LadyGaga.

wtorek, 1 czerwca 2010

Stenogramy, zapis z czarnej skrzynki z kokpitu prezydenckiego samolotu

upubliczniono 1 czerwca 2010

http://pu.i.wp.pl/k,MTE5MDIwMTEsMTAwNzIz,f,stenogramy_upubl._2010-06-01.pdf


29 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:31:56,4 – automatyczne wskazanie – Z boku.
8:31:57,1 – drugi pilot – treść niezrozumiała
8:31:57,8 – kontroler ruchu lotniczego – PLF1-0-1, tu Korsaż.
8:32:01,4 – kapitan statku powietrznego – Odpowiadamy.
8:32:02,7 – kontroler ruchu – Zajęliście 500 metrów
8:32:05,8 – Kapitan statku powietrznego – Na razie nie, 1000, schodzimy.
8:32:08,0 – kontroler ruchu – Zrozumiałem.
8:32:12,6 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała
8:32:14,4 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała
8:32:15,7 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała
8:32:16,9 – nieokreślony rozmówca – treść niezrozumiała
8:32:55,8 – kapitan statku powietrznego – Podchodzimy do lądowania. W przypadku nieudanego podejścia, odchodzimy w automacie.
8:32:58,8 – stewardessa – W automacie
8:33:01,4 – drugi pilot – Dasz, Arek (niezrozumiałe)
8:33:23,6 – nieokreślony rozmówca - Paliwo

30 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:33:25,1 - inżynier pokładowy - Aktualnie mamy 12 ton.
8:33:29,7 - nieokreślony rozmówca - 200 metrów.
8:33:40,1 - kontroler ruchu lotniczego - PLF 1-0-1, wysokość 500?
8:33:45,4 - dowódca statku powietrznego - Podchodzimy do 500 metrów.
8:33:47,2 - kontroler ruchu lotniczego - Zrozumiałem.
8:33:57,3 - nieokreślony rozmówca - (niezr.)
8:33:59,6 - nieokreślony rozmówca - (niezr.)
8:34:07,3 - dowódca statku powietrznego - 7-0
8:34:08,5 - stewardessa - 7-0
8:34:17,5 - dowódca statku powietrznego - Odblokuj gazy
8:34:18,7 - stewardessa - 7-0 ustawione i gazy odblokowane.
8:34:21,5 - dowódca statku powietrznego - Automat.
8:34:22,6 - stewardessa - I automat włączony.
8:34:27,9 - nieokreślony rozmówca - 400 redukuję.
8:34:34,3 - dowódca statku powietrznego - (niezr.)

31 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:34:35,5 – drugi pilot – 3-8-0.
8:34:44,7 – nieznany rozmówca – podwozie
8:34:45.2 - Sygnał dźwiękowy, F=500 Hz...
8:34:47,3 – nieznany rozmówca – 6.
8:34:50,8 – kontroler ruchu lotniczego – PLF1-0-1, 500 zajęliście
8:34:54,3 – dowódca statku powietrznego – zajęliśmy 500 metrów.
8:34:56,7 - kontroler ruchu lotniczego – 500 metrów, na wojskowym lotnisku lądowanie wykonywaliście?
8:34:56,7 – dowódca statku powietrznego – Klapy 15.
8:34:57,7 - nieznany rozmówca - Zapaliła
8:35:02:9 – dowódca statku powietrznego – Tak, oczywiście
8:35:04,6 – kontroler ruchu lotniczego – reflektory z lewej. Z prawej. Na początku pasa.
8:35:11,3 – dowódca statku powietrznego - Zrozumiałem
8:35:11,3 – stewardessa – Dowódco, pokład gotowy do lądowania.
8:35:14,2 – dowódca statku powietrznego - Dziękuję
8:35:14:4 – kontroler ruchu lotniczego – 1-0-1. wykonujcie trzeci, radialna 19.

33 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:36:48,6 - nieznany rozmówca, (niezr.)
8:36:56,4 – nieznany rozmówca – (niezr.)
8:37:01.3 – 044 ??? - Arek teraz widać 200.
8:37:03,1 – dowódca statku powietrznego – Klapy.
8:37:04,4 - nieznany rozmówca – (niezr.)
8:37:04,2 – dowódca statku powietrznego – Dzięki
8:37:18,9 - nieznany rozmówca – (niezr.)
8:37:23,1 – dowódca statku powietrznego – I wykonujemy czwarty. Polski 101.
8:37:26:2 – kontroler ruchu lotniczego – 101., wykonujcie czwarty.
8:37:38,1 - nieznany rozmówca – (niezr.)
8:38:00,4 - nieznany rozmówca – Wkurzyli się, jeśli jeszcze (niezr.)
8:38:02,0 - nieznany rozmówca – (niezr.)
8:38:20,0 – automatyczny wysokościomierz – Pół mili nam zostało
8:38:35:9 – dowódca statku powietrznego – Klapy 3-6.
8:38:37,2 – drugi pilot – I redukcja 300.
8:38:49,2 – drugi pilot – I klapy 36, mam 2-8-0.

34 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:38:55,5 - drugi pilot - niezr.
8:38:56,5 - dowódca statuku powietrznego - Już.
8:38:58 - drugi pilot - Klapy 36.
8:39:00 - automatyczny wysokościomierz - Jadą
8:39:02,2 - automatyczny wysokościomierz - Kabina. Sterowanie przednim podwoziem mamy włączone. Mechanizacja skrzydeł
8:39:07,5 - nieokreślony rozmówca - Mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do (niezr). Głos w tle czytania karty - gen. Błasik.
8:39:07,7 - dowódca statku powietrznego - Klapy 36.
8:39:08,7 - kontroler ruchu lotniczego - 101-y, odległość 10, wejście na scieżkę.
8:39:10,4 - automatyczny wysokościomierz - Statecznik.
8:39:12,4 - dowódca statuku powietrznego - Minus 3.
8:39:13,6 - automatyczny wysokościomierz - Zaciążanie przeletowe.
8:39:14,9 - dowódca statuku powietrznego - Odłączanie, świecą.
8:39:16,4 - automatyczny wysokościomierz - Interceptory.
8:39:16,7 - dowódca statuku powietrznego - Schowane, nie świecą.
8:39:17,8 - automatyczny wysokościomierz - Reflektory.

35 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:39:20:6 Dowódca statku powietrznego - „Włączone i wypuszczone”
8:39:22 Automatyczny wysokościomierz – Podwozie
8:39:22:4 Inżynier pokładowy - „Wypuszczone”
8:39:23:1 Nieokreślony rozmówca – Głos w tle czytania karty
8:39:23:8 Automatyczny wysokościomierz – Wentylatory kół
8:39:24:6 Inżynier pokładowy – Włączone
8:39:25:5 Automatyczny wysokościomierz – I sterowanie przednim podwoziem
8:39:26:9 Dowódca statku powietrznego – Włączone na 10.
8:39:28:3 Automatyczny wysokościomierz – Dziękuję, karta zakończona
8:39:30:1 Kontroler ruchu lotniczego – 8 na kursie i ścieżce
8:39: 33:6 Dowódca statku powietrznego – Podwozie, klapy wypuszczone, polski 101
8:39:37:3 Kontroler ruchu lotniczego – Pas wolny
8:39:39:2 Nieokreślony rozmówca – niezrozumiałe
8:39:40:8 Kontroler ruchu lotniczego – Lądowanie dodatkowo 120 – 3 metry
8:39:41:4 Nieokreślony rozmówca – niezrozumiałe
8:39:45:6 Dowódca statku powietrznego – Dziękuję

36 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:39:49,9 – kontroler ruchu lotniczego – Podchodzicie do dalszej, na kursie i ścieżce, odległość 6.
8:39:50,2 – Sygnał dźwiękowy, F=845 Hz. Dalsza prowadzacej.
8:39:52,2 – nieokreślony rozmówca – Dalsza.
8:39:54,1 – dowódca statku powietrznego – treść niezrozumiała.
8:39:57,1 – nieokreślony rozmówca – 400 metrów.
8:40:02,6 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała.
8:40:06,7 – TAWS – TERRAIN AHEAD.
8:40:13,5 – kontroler ruchu lotniczego – 4 na kursie i ścieżce.
8:40:16,7 – dowódca statku powietrznego – Na kursie i ścieżce.
8:40:18,6 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała.
8:40:19,6 – automatyczny wysokościomierz – 300.
8:40:22,8 – nieokreślony rozmówca – 250 metrów.
8:40:24,6 – (najprawdopodobniej) automat – (najprawdopodobniej) 250
8:40:26,6 – kontroler ruchu lotniczego – 3 na kursie i ścieżce.
8:40:29,6 – nieokreślony rozmówca - treść niezrozumiała.
8:40:31,2 – kontroler ruchu lotniczego – Reflektory włączone

37 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:40:32,4 - informacja głosowa - Terrain Ahead
8:40:32,9 - automatyczny wysokościomierz - 200
8:40:34,0 - dowódca statku powietrznego - włączone
8:40:37,1 - automatyczny wysokościomierz - 150
8:40:38,7 - kontroler ruchu lotniczego - 2 na kursie i śnieżce
8:40:39,4 - informacja głosowa - Terrain Ahead, Terrain Ahead
8:40:41,3 - nieokreślony rozmówca - 100 metrów
8:40:42,6 - automatyczny wysokościomierz - 100
8:40:42,6 - informacja głosowa - Pull Up, Pull Up
8:40:44,5 - informacja głosowa - Pull Up, Pull Up
8:40:46,6 - informacja głosowa - Terrain Ahead, Terrain Ahead
8:40:48,7 - automatyczny wysokościomierz - 100
8:40:49,2 - prawdopodobny rozmówca - w normie
8:40:49,6 - automatyczny wysokościomierz - 90
8:40:49,8 - informacja głosowa - Pull Up, Pull Up
8:40:50,0 - automatyczny wysokościomierz – 80

PRZEDOSTATNIA - 38 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:40:50:5 Drugi pilot - „Odchodzimy”
8:40:51:5 Sygnał dźwiękowy. Wysokość niebezpieczna
8:40:51:7 System TAWS – Pull Up, Pull Up
8:40:51:8 Automatyczny wysokościomierz - 60.
8:40:52:3 Automatyczny wysokościomierz - 50.
8:40:52:4 Kontroler ruchu lotniczego – „Horyzont 101”
8:40:53:0 Prawdopodobny drugi rozmówca 40.
8:40:53:7 System TAWS – Pull up, Pull up
8:40:54:5 Automatyczny wysokościomierz 30.
8:40:54:7 Kontroler ruchu lotniczego - „Kontrola wysokości Horyzont!”
8:40:55:2 Automatyczny wysokościomierz 20.
8:40:56 Sygnał dźwiękowy, F=400 Hz, oznaczający wysokość niebezpieczną
8:40:56 Sygnał dźwiękowy, F= 800 Hz, Bliższa prowadząca
8:40:56 Sygnał dźwiękowy, F=400 Hz ABSU
8:40:56:6 System TAWS - Pull Up, Pull Up

OSTATNIA - 39 - STRONA STENOGRAMU: (godzina według czasu polskiego - źródło głosu - treść)

8:40:57,9 – Sygnał dźwiękowy, F=400 Hz. ABSU.
8:40:58,6 – TAWS – PULL UP, PULL UP.
8:40:59,3 – Odgłos zderzenia z drzewami
8:41:00,3 – drugi pilot – K***a mać!
8:41:00,5 – TAWS – PULL UP, PULL
8:41:02,0 – kontroler ruchu lotniczego – Odejdźcie na drugi krąg!
8:41:02,7 – nieokreślony rozmówca – Krzyk K****aaaaa.....
8:41:05,4 – KONIEC ZAPISU

(w oryginalnych stenogramach podany jest czas lokalny +2 godziny)

czwartek, 13 maja 2010

Ostatnie słowa pilotów: JEZU JEZU!

Załoga prezydenckiego tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych i nie orientowała się, że leci za nisko, aż do chwili, gdy z kabiny zobaczyła las i ziemię.

– To bardzo dziwnie wygląda. Ostatnie 30 minut nagrania z rejestratora lotu w większości nie wskazuje na to, aby coś złego działo się z samolotem – zaczyna swoją relację. – Przez większość czasu piloci zachowują się spokojnie. Nie mają sygnałów o tym, aby coś się psuło, było nie tak, aby musieli interweniować. Po prostu rozmawiają, mówią sobie, jak to zwykle bywa w kabinie, o prywatnych rzeczach.

Pytają: „Czy przyjdziecie”, czy będzie czyjaś żona. A jeden z nich zapytał: „Czy przyjdziecie z rodziną?”.

Załoga prezydenckiego tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych i nie orientowała się, że leci za nisko, aż do chwili, gdy z kabiny zobaczyła las i ziemię. Nie wiedzieli, że źle lecą. Ostatnie sekundy zapisu są jednak wstrząsające.

– To bardzo dziwnie wygląda. Ostatnie 30 minut nagrania z rejestratora lotu w większości nie wskazuje na to, aby coś złego działo się z samolotem – Przez większość czasu piloci zachowują się spokojnie. Nie mają sygnałów o tym, aby coś się psuło, było nie tak, aby musieli interweniować. Po prostu rozmawiają, mówią sobie, jak to zwykle bywa w kabinie, o prywatnych rzeczach.

W pewnej chwili piloci przerywają pogawędkę i zaczynają przekazywać sobie komendy. – Było słychać, jak mówią miedzy sobą o parametrach lotu, o ustawieniu samolotu, o jego kierunku i wysokości. Wszystko jest w porządku – Trwa wymiana komunikatów z wieżą, padają klasyczne komunikaty i normalne odpowiedzi. I z pewnością, jak dodaje, nic z tej rozmowy nie wskazywało, że załoga ma jakiś problem, czy choćby jest czymś zaniepokojona.

I nagle sytuacja się całkowicie zmienia.
– Daj drugi, drugi... W drugą! – słuchać podniesiony głos w kabinie. Rosyjski prokurator nie jest pewny, co to znaczy. Przypuszcza, że może to być polecenie wykonania jakiegoś manewru na podstawie poprzedniej, pierwszej komendy, np. ze smoleńskiej wieży kontrolnej. Polscy specjaliści, którym opisaliśmy tę wypowiedź, nie wykluczają też, że to może być wykrzyczane polecenie przestawienia jakiegoś przełącznika. To będzie można ustalić dopiero po nałożeniu zapisu z rozmów w kabinie z zapisem parametrów lotu, czyli dokładnego czasu uruchomienia każdego urządzenia w kokpicie.

– Zawracaj! – kolejny okrzyk. Tu specjaliści sądzą, że rosyjski prokurator coś źle zrozumiał. Mało prawdopodobne, by chodziło po prostu o zawrócenie samolotu.
– Ustawienie? – pada pytanie. – Wysokość? – za chwilę kolejne. Ale te słowa są już wykrzyczane. Mieszają się z odpowiedziami, ktoś krzyczy jakieś liczby, słuchać szum, dużo niezrozumiałych słów...
– Trudno było cokolwiek zrozumieć. Potem słychać było tylko wyraźne, przerażające okrzyki: „Jezu, Jezu!”. I było po wszystkim. I koniec, tyle. Tylko tyle...

wtorek, 27 kwietnia 2010

Cudownie ocalone godło z prezydenckiego samolotu



(Fotorzepa) Nr kat.: 8064937

GODLO Z PREZYDENCKIEGO SAMOLOTU

25.04.2010 ROSJA, SMOLENSK. GODLO POLSKI, KTORE ZNAJDOWALO SIE NA POKLADZIE PREZYDENCKIEGO SAMOLOTU, KTORY ROZBIL SIE 10 KWIETNIA 2010 POD SMOLENSKIEM. GODLO ZNALAZL MIESZKANIEC SMOLENSKA.

Coś czerwonego mignęło mi w grudce błota. Gdyby nie to, że było po deszczu, pewnie bym go nie zauważył. Może w ogóle nikt by go nigdy nie znalazł” – opowiada mieszkaniec Smoleńska. „Coś mnie tknęło, podniosłem, okazało się, że to kawałek materiału. Rozwinąłem go i zobaczyłem orła w koronie” – dodaje.

„Zrozumiałem, że to musi być polskie godło z prezydenckiego salonu. Wyobraziłem sobie, że siedział pod nim Lech Kaczyński” – mówi Rosjanin.

Godło jest prawie nienaruszone. W rogach ma cztery naderwane dziurki, ślady po gwoździach, którymi było przybite. Na odwrotnej stronie wyhaftowane jest nazwisko kobiety, która je zrobiła.

Płk Pietrzak, były dowódca 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, po obejrzeniu zdjęć potwierdza, że godło pochodzi z salonki prezydenckiej w samolocie Tu -154. Także osoby, które latały z Lechem Kaczyńskim, mówią, że w maszynie było tylko jedno godło – umieszczone nad fotelem przeznaczonym dla prezydenta.

„Wiem, że powinienem był je oddać śledczym, ale pomyślałem wówczas, że pewnie długo potrwa, zanim godło trafi do Polski. A jego miejsce jest właśnie tam. Wyobrażam sobie, jak ktoś, np. ambasador, przekazuje je rodzinie zmarłego prezydenta. Albo umieszcza w muzeum poświęconym tej tragedii. Może Polacy zdecydują, by umieścić je na pomniku poświęconym ofiarom katastrofy, jeśli w Smoleńsku taki powstanie?” – zastanawia się znalazca.

Zapewnia, że napisze list do Ambasady RP w Moskwie i tam przekaże godło.

za tvp.info

sobota, 24 kwietnia 2010

JKM o Kaczyńskim: zginąć w katastrofie potrafi każdy

NIE. To, że człowiek dał się zabić w historycznym miejscu nie czyni zeń Wielkiego Człowieka. Gdyby odważył się zawetować Traktat Lizboński – a, to co innego. To wymagałoby stanowczości i odwagi. Zginąć w katastrofie potrafi każdy.

Społeczeństwo ma uszanować wolę Rodziny i ks.kard.Dziwisza – i już. Nikt nikomu nie każe podczas zwiedzania Wawelu podchodzić do Jego trumny...


czwartek, 22 kwietnia 2010

Niewygłoszone przemówienie prezydenta "Wolność i Prawda" z 10 kwietnia 2010 (wersja 2)


Przemówienie przygotowywane przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego na uroczystości 10 kwietnia 2010 roku.

1.
To było 70 lat temu. Zabijano ich – wcześniej skrępowanych – strzałem w tył głowy. Tak by krwi było mało. Później – ciągle z orłami na guzikach mundurów – kładziono w głębokich dołach. Tu, w Katyniu takich śmierci było cztery tysiące czterysta. W Katyniu, Charkowie, Twerze, w Kijowie, Chersoniu oraz w Mińsku – razem 21.768.
Zamordowani to obywatele Polski, ludzie różnych wyznań i różnych zawodów; wojskowi, policjanci i cywile. Są wśród nich generałowie i zwykli policjanci, profesorowie i wiejscy nauczyciele. Są wojskowi kapelani różnych wyznań: kapłani katoliccy, naczelny rabin WP, naczelny kapelan greckokatolicki i naczelny kapelan prawosławny.
Wszystkie te zbrodnie – popełnione w kilku miejscach – nazywamy symbolicznie Zbrodnią Katyńską. Łączy je obywatelstwo ofiar i ta sama decyzja tych samych sprawców.

2.
Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego: Biura Politycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnieniu wniosku czytamy: to „zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej”.

3.
Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zostali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata.
Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób – obywateli Rzeczpospolitej – bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest?

4.
Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego? Historycy wskazują zbrodnicze mechanizmy komunistycznego totalitaryzmu. Część jego ofiar leży tuż obok, również w katyńskim lesie. To tysiące Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, ludzi innych narodów.
Źródłem zbrodni jest jednak także pakt Ribbentrop-Mołotow prowadzący do czwartego rozbioru Polski. Są nim imperialne, szowinistyczne zamiary Stalina. Zbrodnia Katyńska jest – pisał o tym wyłączony w ostatniej chwili z transportu śmierci prof. Stanisław Swianiewicz – częścią „akcji (...) oczyszczenia przedpoli potrzebnych dla dalszej ekspansji imperializmu sowieckiego”.
Jest kluczowym elementem planu zniszczenia wolnej Polski: państwa stojącego – od roku 1920 - na drodze podboju Europy przez komunistyczne imperium.
To dlatego NKWD próbuje pozyskać jeńców: niech poprą plany podboju. Oficerowie z Kozielska i Starobielska wybierają jednak honor, są wierni Ojczyźnie.
Dlatego Stalin i jego Biuro Polityczne mszcząc się na niepokonanych decydują: rozstrzelać ich. Grobami są doły śmierci w Katyniu, pod Charkowem, w Miednoje. Te doły śmierci mają być także grobem Polski, niepodległej Rzeczpospolitej.

5.
W czerwcu roku 1941 Niemcy uderzają na ZSRS: sojusznicy z sierpnia 1939 stają się śmiertelnymi wrogami. ZSRS zostaje członkiem koalicji antyhitlerowskiej. Rząd w Moskwie przywraca – na mocy układu z 30 lipca 1941 – stosunki z Polską. Stalin zasiada u boku Roosevelta i Churchilla w wielkiej trójce.
Miliony żołnierzy Armii Czerwonej – Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Gruzinów, Ormian i Azerów, mieszkańców Azji środkowej – oddają życie w walce z Niemcami Hitlera. W tej samej walce giną też Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy, żołnierze innych narodów.
Przypomnijmy: to my, Polacy, jako pierwsi zbrojnie przeciwstawiliśmy się armii Hitlera. To my walczyliśmy z nazistowskimi Niemcami od początku do końca wojny. Pod jej koniec nasi żołnierze tworzą czwartą co do liczebności armię antyhitlerowskiej koalicji.
Polacy walczą i giną na wszystkich frontach: na Westerplatte i pod Kockiem, w bitwie o Anglię i pod Monte Cassino, pod Lenino i w Berlinie, w partyzantce i w Powstaniu Warszawskim. Są wśród nich bracia i dzieci ofiar Katynia.
W bombowcu Polskich Sił Zbrojnych nad III Rzeszą ginie 26 letni Aleksander Fedorońko najstarszy z synów zamordowanego w Katyniu Szymona Fedorońki – naczelnego kapelana wyznania prawosławnego Wojska Polskiego. Najmłodszy syn, 22 letni Orest poległ – w szeregach Armii Krajowej – w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego. Jego 24-letni brat Wiaczesław walczący w Zgrupowaniu AK „Gurt” ginie 17 dni później.

W maju 1945 roku III Rzesza przegrywa wojnę. Nazistowski totalitaryzm upada. Niedługo obchodzić będziemy 65 rocznicę tego wydarzenia.
Dla naszego narodu było to jednak zwycięstwo gorzkie, niepełne. Trafiamy w strefę wpływów Stalina i totalitarnego komunizmu. Po roku 1945 Polska istnieje ale bez niepodległości. Z narzuconym ustrojem. Próbuje się też zafałszować naszą pamięć o polskiej historii i polskiej tożsamości.

6.
Ważną częścią tej próby fałszerstwa było kłamstwo katyńskie. Historycy nazywają je wręcz kłamstwem założycielskim PRL. Obowiązuje od roku 1943. To w związku z nim Stalin zrywa stosunki z polskim rządem.
Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych.
Po stronie kłamstwa stoi potęga totalitarnego imperium, stoi aparat władzy polskich komunistów. Ludzie mówiący prawdę o Katyniu płacą za to wysoką cenę. Także uczniowie. W roku 1949 za wykrzyczaną na lekcji prawdę o Katyniu dwudziestoletni uczeń z Chełma Józef Bałka wyrokiem wojskowego sądu trafia na trzy lata do więzienia.
Czyżby – przypomnę słowa poety - świadkiem miały pozostać „guziki nieugięte” znajdowane tu, na katyńskich mogiłach?
Są jednak także „nieugięci ludzie” i – po czterech dekadach – totalitarny Goliat zostaje pokonany. Prawda – ta ostateczna broń przeciw przemocy – zwycięża. Tak jak kłamstwo katyńskie było fundamentem PRL, tak prawda o Katyniu jest fundamentem wolnej Rzeczpospolitej. To wielka zasługa Rodzin Katyńskich. Ich walki o pamięć o swoich bliskich, a więc także – o pamięć i tożsamość Polski. Zasługa młodzieży. Uczniów takich jak Józef Bałka. Zasługa tych nauczycieli, którzy – mimo zakazów – mówili dzieciom prawdę. Zasługa księży, w tym księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego i zamordowanego w styczniu roku 1989 księdza Stefana Niedzielaka – inicjatora wzniesienia krzyża katyńskiego na cmentarzu powązkowskim. Zasługa drukarzy nielegalnych wydawnictw. Zasługa wielu niezależnych inicjatyw i „Solidarności”. Milionów rodziców opowiadających swoim dzieciom prawdziwą historię Polski.
Jak trafnie powiedział tu przed kilkoma dniami premier Rzeczpospolitej, Polacy stają się wielką Rodziną Katyńską.
Wszystkim członkom tej wspólnoty, w szczególności krewnym i bliskim ofiar, składam najgłębsze podziękowanie. Zwycięstwo w bitwie z kłamstwem to Wasza wielka zasługa! Dobrze zasłużyliście się Ojczyźnie!!

Wielkie zasługi w walce z kłamstwem katyńskim mają także Rosjanie: działacze Memoriału, ci prawnicy, historycy i funkcjonariusze rosyjskiego państwa, którzy odważnie ujawniali tę zbrodnię Stalina.

7.
Katyń i kłamstwo katyńskie stały się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruły relacje między Polakami i Rosjanami.
Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dlatego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność.
My, chrześcijanie wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedliwość. Pokazuje drogę do pojednania.
Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie zagoić i zabliźnić.
Jesteśmy na tej drodze. Mimo różnych wahań i tendencji, prawdy o Zbrodni Katyńskiej jest dziś więcej niż ćwierć wieku temu. Doceniamy działania Rosji i Rosjan służące tej prawdzie, w tym środową wizytę premiera Rosji w lesie katyńskim, na grobach pomordowanych.
Jednak prawda potrzebuje nie tylko słów ale i konkretów. Trzeba ujawnienia wszystkich dokumentów dotyczących zbrodni katyńskiej. Okoliczności tej zbrodni muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Trzeba tu, w Katyniu, rozmowy młodzieży: polskiej i rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, By kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej.
Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej, ani nie cofając. Ta droga do pojednania wymaga jednak czytelnych znaków. Na tej drodze trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot. Trzeba myślenia o wspólnych wartościach: o demokracji, wolności, pluralizmie, a nie – o strefach wpływów.

8.
Tragedia Katynia i walka z kłamstwem katyńskim to doświadczenie ważne dla kolejnych pokoleń Polaków. To część naszej historii. Naszej pamięci i naszej tożsamości. To jednak także część historii całej Europy, świata. To przesłanie dotyczące każdego człowieka i wszystkich narodów. Dotyczące i przeszłości, i przyszłości ludzkiej cywilizacji.
Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Będzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i narody potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wybrać wolność i obronić prawdę.

Oddajmy wspólnie hołd pomordowanym: pomódlmy się nad ich grobami.
Chwała bohaterom! Cześć ich pamięci!!

Przemówienie na grobach Ofiar Zbrodni Katyńskiej było dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego niezwykle ważne. 3 kwietnia, na bazie kolejnej wersji założeń i tez, przygotowano list do Rodzin Katyńskich (omyłkowo uznany przez część prasy za ostateczną wersję przemówienia). List ten – po wydrukowaniu w kilkuset egzemplarzach – został przekazany 6 kwietnia organizatorom wyjazdu Rodzin Katyńskich na uroczystości rocznicowe.
Ostatni tydzień przed wylotem do Smoleńska to czas intensywnego namysłu Prezydenta nad końcową wersją przemówienia. Tekst ostatniej wersji rozwiniętych tez Prezydent zabrał w piątek, 9 kwietnia, do Belwederu, gdzie przygotowywał się do wygłoszenia swego przesłania.
Jak wiadomo, Prezydent Lech Kaczyński nie czytał swoich najważniejszych wystąpień. Wolał „mówić z głowy”. Pozwalało Mu to do końca doprecyzowywać, doskonalić swe przesłanie. Czasami – oznaczało to zmianę stylu, pominięcie jakiegoś wątku, słowa czy metafory. Tak było 1 września 2009 roku na Westerplatte, tak byłoby 10 kwietnia 2010 roku. Tragiczna katastrofa spowodowała, że tam, w Katyńskim Lesie, Jego słowa nie zabrzmiały.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Jak prezydent Gruzji leciał na pogrzeb do Krakowa











Prezydent Gruzji był jednym z nielicznych światowych przywódców, którzy zdecydowali się na lot samolotem. Spóźnił się na niedzielne uroczystości w bazylice Mariackiej, ale udało mu się zdążyć na Wawel, gdzie pożegnał Lecha Kaczyńskiego, swojego politycznego przyjaciela i sojusznika.








Mapa wojaży wbrew woli islandzkiego wulkanu. Największe problemy miał przy starcie z Rzymu. Wiadomo, Włosi to tchórze i nie chcieli go puścić. Jego samolot to Bombardier Jet CRJ-200.



W końcu w Krakowie...
Na ceremonię w kościele mariackim nie zdążył, był za to w katedrze wawelskiej, po której złożył Marcie i Jarkowi Kaczyńskim kondolencje na dziedzińcu zamku, po czym wpisał się w specjalnej księdze. Towarzyszyła mu małżonka.

oryginal link

Polski wywiad śledził lot prezydenckiego tupolewa

Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) śledziła parametry lotu Tu-154 do Smoleńska. – Był monitorowany, bo była to maszyna wojskowa.

Informacje, które wpływały do SKW, były zbliżone do tych przesyłanych przez zwykłe urządzenia GPS. Były to dane m.in. o położeniu maszyny, jej wysokości i prędkości.

Z ustaleń wynika, że SKW najprawdopodobniej już w momencie katastrofy posiadała też nagrania m.in. rozmów pilotów samolotu z wieżą kontroli lotów. Wojskowe służby mają bowiem tajną stację nasłuchową. SKW nie chce jednak oficjalnie komentować sprawy.

Rzeczpospolita, 19 kwietnia 2010

Czarne skrzynki: pasażerowie wiedzieli, że zginą

Trzech pilotów tuż przed katastrofą zdawało sobie sprawę, że nie uratują już maszyny. Ale rejestrator nagrał też dźwięki dobiegające z pomieszczeń pasażerskich. Tuż za kabiną pilotów znajdowało się pomieszczenie stewardess. Zaraz za nim były trzy saloniki. W pierwszym podróżowała para prezydencka Maria i Lech Kaczyńscy. W dwóch kolejnych m.in. prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Jerzy Szmajdziński, Krystyna Bochenek, ministrowie z Kancelarii Prezydenta, wojskowi dowódcy.

"W kilkudziesięciu ostatnich sekundach nagrania rejestrator z kokpitu nagrał rosnący szmer z przedziałów pasażerskich. Aż w końcu usłyszeliśmy nieludzki krzyk przerażenia i bólu"

Prokurator generalny Andrzej Seremet wydał decyzję o odtajnieniu i ujawnieniu zapisu rozmów pilotów i załogi, jednak ten właśnie zapis ma być utajniony.

Dwie czarne skrzynki samolotu rozbitego pod Smoleńskiem rejestrowały rozmowy załogi. Pierwsza nagrywała radiowe rozmowy pilotów z kontrolerami lotu na warszawskim lotnisku, a później z kontrolerem z lotniska Siewiernyj, który naprowadzał samolot na właściwy pas do lądowania. Druga czarna skrzynka rejestrowała rozmowy z wnętrza samolotu, a dokładnie z kokpitu Tu-154M.


Dziennik Gazeta Prawna, 19 kwietnia 2010

Barack Obama modli się za Lecha Kaczyńskiego (17 kwietnia 2010)

The President's Statement on Poland

The President releases a statement on his regret that he cannot make it to Poland:

I spoke with acting President Komorowski and told him that I regret that I will not be able to make it to Poland due to the volcanic ash that is disrupting air travel over Europe. Michelle and I continue to have the Polish people in our thoughts and prayers, and will support them in any way I can as they recover from this terrible tragedy. President Kaczynski was a patriot and close friend and ally of the United States, as were those who died alongside him, and the American people will never forget the lives they led.