Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć prezydenta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć prezydenta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 maja 2010

Autor filmiku ze Smoleńska żyje a nawet opisuje katastrofę

Widziałem tę tragedię z bliska

Była sobota 10 kwietnia. Akurat pracowałem w swoim warsztacie samochodowym. Jest on oddalony nie więcej jak 200 metrów od wojskowego lotniska „Siewiernyj”. Byłem pochłonięty pracą, gdy moją uwagę zwrócił huk podchodzącego do lądowania samolotu. Podniosłem głowę. Nagle, nie dalej jak 65 metrów od mojego warsztatu, zobaczyłem błysk i drzewa łamiące się jak zapałki. Od razu pobiegłem w tamtym kierunku.

Nikt nie wzywał pomocy

Na miejsce katastrofy mógł się dostać każdy, ja byłem jedną z pierwszych osób. Chwyciłem za telefon komórkowy i postanowiłem nagrać to, co miałem przed oczami... Próbowałem podejść jak najbliżej wraku, prawie mi się udało. Jednak poczułem w powietrzu smród paliwa i uświadomiłem sobie, że za chwilę to wszystko może wybuchnąć.

Zdziwiło mnie, że w palącym się wraku, wśród porozrzucanych rzeczy, połamanych drzew nie widać w ogóle ludzi. Pomyślałem nawet, że to rozbiła się maszyna transportowa lub wojskowa, a nie pasażerska. Żadnych ciał, żadnych rannych i nie słychać, by ktokolwiek wzywał pomocy. Byłem wystarczająco blisko i proszę mi wierzyć, że gdybym usłyszał wołanie o pomoc, nie wahałbym się ani sekundy.

Słyszałem wybuchy amunicji

Od strony lotniska razu zaczęli podbiegać milicjanci. Nie mogli nad tym wszystkim zapanować. Słyszałem tylko ich krzyki po rosyjsku. Nikt nie powiedział ani słowa po polsku, przecież bym rozpoznał. Na pewno nikt nie mówił, ani nie krzyczał po polsku.

Na miejscu katastrofy panował straszny chaos, nagle ciszę przeszył huk. To było głośniejsze od wystrzału z pistoletu, jestem tego pewien. Kiedyś mieszkałem blisko poligonu i znam odgłos wystrzałów, więc nie może być tu mowy o żadnej pomyłce. Teraz, gdy o tym myślę, to jestem pewien, że to musiała być amunicja z broni, która należała do prezydenckiej ochrony. Wybuchała w ogniu i stąd ten huk.

Milicjanci biegali i przeganiali gapiów

Kiedy na miejscu katastrofy pojawili się milicjanci, próbowali przepędzić gromadzących się gapiów i zabronili dotykania jakichkolwiek rzeczy pochodzących z rozbitego samolotu. Widać było jednak, że funkcjonariusze nie panują nad sytuacją. Byli zdenerwowani i nie wiedzieli co mają robić. Widziałem starszego mężczyznę, który szedł leśną ścieżką. Możecie go zobaczyć go na filmie, który nakręciłem komórką. Nagle podbiegł do niego milicjant i krzyknął: – Odejdź stąd starcze!


Skierowałem wtedy obiektyw kamery w telefonie w stronę ziemi, nie chciałem nagrywać twarzy milicjanta. Dlatego słychać tylko jego głos. Nie zorientował się, że nagrywam film. Wyglądał na spanikowanego i przerażonego. Nie odezwał się do mnie ani słowem, pobiegł tylko w stronę samolotu.

Relacja była zmanipulowana

Władimir Iwanow może być jednym z najważniejszych świadków, tego co działo się tuż po katastrofie. Film, który trafił do internetu wzbudził wielką sensację. Czy huk to strzały Rosjan dobijających Polaków? Czy na nagraniu słychać, jak ktoś krzyczy po polsku? Dopytywali się internauci. – Jestem zaszokowany, jak to wszystko zostało zmanipulowane. Byłem tam i nie słyszałem niczego w rodzaju: „Nie zabijajcie nas”. Mam nadzieje, że teraz, mówiąc prawdę ukrócę rozpowiadanie tych wszystkich plotek – kończy Władimir Iwanow

Fakt, 21 maja 2010

środa, 5 maja 2010

Hańba! Rzeczy ofiar walają się po pobojowisku!

Makabryczne odkrycie turystów, którzy pojechali do Rosji oddać hołd tragicznie zmarłym pasażerom prezydenckiego samolotu. Uczestnicy wycieczki bez problemu weszli na teren gdzie maszyna runęła na ziemię. Znaleźli tam rzeczy osobiste ofiar z 10 kwietnia. W smoleńskim lesie spotkali też Rosjan, którzy do reklamówek zbierają osobiste przedmioty.

pobojowisko po Tu-154, widać grupki kolekcjonerów



nawet takie cuda można tam znaleźć

na biednych nie trafiło, ale szacunek należy się każdym ofiarom i dlatego należało z całą starannością pozbierać wszystko co po nich zostało

za dziennik.pl i se.pl

Jak rozbił się prezydencki TU-154?




Według znanego w Rosji pilota oblatywacza-specjalisty, prezydencki samolot trzy razy przeleciał nad lotniskiem zakreślając prostokąt i namierzając naziemne radiolatarnie, co miało mu pomóc precyzyjnie określić kurs lądowania. Po katastrofie mówiono, że były trzy próby lądowania, w istocie była tylko jedna.

Na smoleńskim lotnisku działa "nieprecyzyjny" system naprowadzania samolotów, co oznacza, że załoga musi kontrolować wysokość obserwując pokładowe przyrządy. Tam, gdzie działa precyzyjny system naprowadzania, wskaźniki wskazują pilotom właściwy kurs i wysokość lotu.


Pilot przeszedł właściwym kursem nad pierwszą radiolatarnią, a potem nagle obniżył wysokość. Nastąpiło to po przeleceniu nad głębokim wąwozem, którego w gęstej mgle piloci nie widzieli. Jeden z wysokościomierzy, pokazujący jaka jest aktualna odległość samolotu od powierzchni gruntu, mógł w tym momencie zmylić pilota.

Zdaniem eksperta w tym momencie piloci oderwali się od przyrządów i zaczęli "szukać ziemi" wyglądając przez okna. Kiedy wyszli z mgły, okazało się, że są niebezpiecznie nisko. Próbowali wtedy gwałtownie wzbić się w górę. Potwierdzają to świadkowie, którzy przed katastrofą usłyszeli straszny huk silników. Specjalista podkreślił, że udałoby się prawdopodobnie uniknąć zderzenia z ziemią, gdyby piloci nie próbowali jednocześnie skręcić maszyny. Pochylone skrzydło Tu-154 zawadziło o drzewo, a chwilę później maszyna rozbiła się.

za gazeta.pl 2010-05-05

wtorek, 27 kwietnia 2010

Cudownie ocalone godło z prezydenckiego samolotu



(Fotorzepa) Nr kat.: 8064937

GODLO Z PREZYDENCKIEGO SAMOLOTU

25.04.2010 ROSJA, SMOLENSK. GODLO POLSKI, KTORE ZNAJDOWALO SIE NA POKLADZIE PREZYDENCKIEGO SAMOLOTU, KTORY ROZBIL SIE 10 KWIETNIA 2010 POD SMOLENSKIEM. GODLO ZNALAZL MIESZKANIEC SMOLENSKA.

Coś czerwonego mignęło mi w grudce błota. Gdyby nie to, że było po deszczu, pewnie bym go nie zauważył. Może w ogóle nikt by go nigdy nie znalazł” – opowiada mieszkaniec Smoleńska. „Coś mnie tknęło, podniosłem, okazało się, że to kawałek materiału. Rozwinąłem go i zobaczyłem orła w koronie” – dodaje.

„Zrozumiałem, że to musi być polskie godło z prezydenckiego salonu. Wyobraziłem sobie, że siedział pod nim Lech Kaczyński” – mówi Rosjanin.

Godło jest prawie nienaruszone. W rogach ma cztery naderwane dziurki, ślady po gwoździach, którymi było przybite. Na odwrotnej stronie wyhaftowane jest nazwisko kobiety, która je zrobiła.

Płk Pietrzak, były dowódca 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, po obejrzeniu zdjęć potwierdza, że godło pochodzi z salonki prezydenckiej w samolocie Tu -154. Także osoby, które latały z Lechem Kaczyńskim, mówią, że w maszynie było tylko jedno godło – umieszczone nad fotelem przeznaczonym dla prezydenta.

„Wiem, że powinienem był je oddać śledczym, ale pomyślałem wówczas, że pewnie długo potrwa, zanim godło trafi do Polski. A jego miejsce jest właśnie tam. Wyobrażam sobie, jak ktoś, np. ambasador, przekazuje je rodzinie zmarłego prezydenta. Albo umieszcza w muzeum poświęconym tej tragedii. Może Polacy zdecydują, by umieścić je na pomniku poświęconym ofiarom katastrofy, jeśli w Smoleńsku taki powstanie?” – zastanawia się znalazca.

Zapewnia, że napisze list do Ambasady RP w Moskwie i tam przekaże godło.

za tvp.info

sobota, 24 kwietnia 2010

JKM o Kaczyńskim: zginąć w katastrofie potrafi każdy

NIE. To, że człowiek dał się zabić w historycznym miejscu nie czyni zeń Wielkiego Człowieka. Gdyby odważył się zawetować Traktat Lizboński – a, to co innego. To wymagałoby stanowczości i odwagi. Zginąć w katastrofie potrafi każdy.

Społeczeństwo ma uszanować wolę Rodziny i ks.kard.Dziwisza – i już. Nikt nikomu nie każe podczas zwiedzania Wawelu podchodzić do Jego trumny...


czwartek, 22 kwietnia 2010

Niewygłoszone przemówienie prezydenta "Wolność i Prawda" z 10 kwietnia 2010 (wersja 2)


Przemówienie przygotowywane przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego na uroczystości 10 kwietnia 2010 roku.

1.
To było 70 lat temu. Zabijano ich – wcześniej skrępowanych – strzałem w tył głowy. Tak by krwi było mało. Później – ciągle z orłami na guzikach mundurów – kładziono w głębokich dołach. Tu, w Katyniu takich śmierci było cztery tysiące czterysta. W Katyniu, Charkowie, Twerze, w Kijowie, Chersoniu oraz w Mińsku – razem 21.768.
Zamordowani to obywatele Polski, ludzie różnych wyznań i różnych zawodów; wojskowi, policjanci i cywile. Są wśród nich generałowie i zwykli policjanci, profesorowie i wiejscy nauczyciele. Są wojskowi kapelani różnych wyznań: kapłani katoliccy, naczelny rabin WP, naczelny kapelan greckokatolicki i naczelny kapelan prawosławny.
Wszystkie te zbrodnie – popełnione w kilku miejscach – nazywamy symbolicznie Zbrodnią Katyńską. Łączy je obywatelstwo ofiar i ta sama decyzja tych samych sprawców.

2.
Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego: Biura Politycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnieniu wniosku czytamy: to „zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej”.

3.
Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zostali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata.
Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób – obywateli Rzeczpospolitej – bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest?

4.
Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego? Historycy wskazują zbrodnicze mechanizmy komunistycznego totalitaryzmu. Część jego ofiar leży tuż obok, również w katyńskim lesie. To tysiące Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, ludzi innych narodów.
Źródłem zbrodni jest jednak także pakt Ribbentrop-Mołotow prowadzący do czwartego rozbioru Polski. Są nim imperialne, szowinistyczne zamiary Stalina. Zbrodnia Katyńska jest – pisał o tym wyłączony w ostatniej chwili z transportu śmierci prof. Stanisław Swianiewicz – częścią „akcji (...) oczyszczenia przedpoli potrzebnych dla dalszej ekspansji imperializmu sowieckiego”.
Jest kluczowym elementem planu zniszczenia wolnej Polski: państwa stojącego – od roku 1920 - na drodze podboju Europy przez komunistyczne imperium.
To dlatego NKWD próbuje pozyskać jeńców: niech poprą plany podboju. Oficerowie z Kozielska i Starobielska wybierają jednak honor, są wierni Ojczyźnie.
Dlatego Stalin i jego Biuro Polityczne mszcząc się na niepokonanych decydują: rozstrzelać ich. Grobami są doły śmierci w Katyniu, pod Charkowem, w Miednoje. Te doły śmierci mają być także grobem Polski, niepodległej Rzeczpospolitej.

5.
W czerwcu roku 1941 Niemcy uderzają na ZSRS: sojusznicy z sierpnia 1939 stają się śmiertelnymi wrogami. ZSRS zostaje członkiem koalicji antyhitlerowskiej. Rząd w Moskwie przywraca – na mocy układu z 30 lipca 1941 – stosunki z Polską. Stalin zasiada u boku Roosevelta i Churchilla w wielkiej trójce.
Miliony żołnierzy Armii Czerwonej – Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Gruzinów, Ormian i Azerów, mieszkańców Azji środkowej – oddają życie w walce z Niemcami Hitlera. W tej samej walce giną też Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy, żołnierze innych narodów.
Przypomnijmy: to my, Polacy, jako pierwsi zbrojnie przeciwstawiliśmy się armii Hitlera. To my walczyliśmy z nazistowskimi Niemcami od początku do końca wojny. Pod jej koniec nasi żołnierze tworzą czwartą co do liczebności armię antyhitlerowskiej koalicji.
Polacy walczą i giną na wszystkich frontach: na Westerplatte i pod Kockiem, w bitwie o Anglię i pod Monte Cassino, pod Lenino i w Berlinie, w partyzantce i w Powstaniu Warszawskim. Są wśród nich bracia i dzieci ofiar Katynia.
W bombowcu Polskich Sił Zbrojnych nad III Rzeszą ginie 26 letni Aleksander Fedorońko najstarszy z synów zamordowanego w Katyniu Szymona Fedorońki – naczelnego kapelana wyznania prawosławnego Wojska Polskiego. Najmłodszy syn, 22 letni Orest poległ – w szeregach Armii Krajowej – w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego. Jego 24-letni brat Wiaczesław walczący w Zgrupowaniu AK „Gurt” ginie 17 dni później.

W maju 1945 roku III Rzesza przegrywa wojnę. Nazistowski totalitaryzm upada. Niedługo obchodzić będziemy 65 rocznicę tego wydarzenia.
Dla naszego narodu było to jednak zwycięstwo gorzkie, niepełne. Trafiamy w strefę wpływów Stalina i totalitarnego komunizmu. Po roku 1945 Polska istnieje ale bez niepodległości. Z narzuconym ustrojem. Próbuje się też zafałszować naszą pamięć o polskiej historii i polskiej tożsamości.

6.
Ważną częścią tej próby fałszerstwa było kłamstwo katyńskie. Historycy nazywają je wręcz kłamstwem założycielskim PRL. Obowiązuje od roku 1943. To w związku z nim Stalin zrywa stosunki z polskim rządem.
Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych.
Po stronie kłamstwa stoi potęga totalitarnego imperium, stoi aparat władzy polskich komunistów. Ludzie mówiący prawdę o Katyniu płacą za to wysoką cenę. Także uczniowie. W roku 1949 za wykrzyczaną na lekcji prawdę o Katyniu dwudziestoletni uczeń z Chełma Józef Bałka wyrokiem wojskowego sądu trafia na trzy lata do więzienia.
Czyżby – przypomnę słowa poety - świadkiem miały pozostać „guziki nieugięte” znajdowane tu, na katyńskich mogiłach?
Są jednak także „nieugięci ludzie” i – po czterech dekadach – totalitarny Goliat zostaje pokonany. Prawda – ta ostateczna broń przeciw przemocy – zwycięża. Tak jak kłamstwo katyńskie było fundamentem PRL, tak prawda o Katyniu jest fundamentem wolnej Rzeczpospolitej. To wielka zasługa Rodzin Katyńskich. Ich walki o pamięć o swoich bliskich, a więc także – o pamięć i tożsamość Polski. Zasługa młodzieży. Uczniów takich jak Józef Bałka. Zasługa tych nauczycieli, którzy – mimo zakazów – mówili dzieciom prawdę. Zasługa księży, w tym księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego i zamordowanego w styczniu roku 1989 księdza Stefana Niedzielaka – inicjatora wzniesienia krzyża katyńskiego na cmentarzu powązkowskim. Zasługa drukarzy nielegalnych wydawnictw. Zasługa wielu niezależnych inicjatyw i „Solidarności”. Milionów rodziców opowiadających swoim dzieciom prawdziwą historię Polski.
Jak trafnie powiedział tu przed kilkoma dniami premier Rzeczpospolitej, Polacy stają się wielką Rodziną Katyńską.
Wszystkim członkom tej wspólnoty, w szczególności krewnym i bliskim ofiar, składam najgłębsze podziękowanie. Zwycięstwo w bitwie z kłamstwem to Wasza wielka zasługa! Dobrze zasłużyliście się Ojczyźnie!!

Wielkie zasługi w walce z kłamstwem katyńskim mają także Rosjanie: działacze Memoriału, ci prawnicy, historycy i funkcjonariusze rosyjskiego państwa, którzy odważnie ujawniali tę zbrodnię Stalina.

7.
Katyń i kłamstwo katyńskie stały się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruły relacje między Polakami i Rosjanami.
Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dlatego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność.
My, chrześcijanie wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedliwość. Pokazuje drogę do pojednania.
Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie zagoić i zabliźnić.
Jesteśmy na tej drodze. Mimo różnych wahań i tendencji, prawdy o Zbrodni Katyńskiej jest dziś więcej niż ćwierć wieku temu. Doceniamy działania Rosji i Rosjan służące tej prawdzie, w tym środową wizytę premiera Rosji w lesie katyńskim, na grobach pomordowanych.
Jednak prawda potrzebuje nie tylko słów ale i konkretów. Trzeba ujawnienia wszystkich dokumentów dotyczących zbrodni katyńskiej. Okoliczności tej zbrodni muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Trzeba tu, w Katyniu, rozmowy młodzieży: polskiej i rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, By kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej.
Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej, ani nie cofając. Ta droga do pojednania wymaga jednak czytelnych znaków. Na tej drodze trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot. Trzeba myślenia o wspólnych wartościach: o demokracji, wolności, pluralizmie, a nie – o strefach wpływów.

8.
Tragedia Katynia i walka z kłamstwem katyńskim to doświadczenie ważne dla kolejnych pokoleń Polaków. To część naszej historii. Naszej pamięci i naszej tożsamości. To jednak także część historii całej Europy, świata. To przesłanie dotyczące każdego człowieka i wszystkich narodów. Dotyczące i przeszłości, i przyszłości ludzkiej cywilizacji.
Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Będzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i narody potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wybrać wolność i obronić prawdę.

Oddajmy wspólnie hołd pomordowanym: pomódlmy się nad ich grobami.
Chwała bohaterom! Cześć ich pamięci!!

Przemówienie na grobach Ofiar Zbrodni Katyńskiej było dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego niezwykle ważne. 3 kwietnia, na bazie kolejnej wersji założeń i tez, przygotowano list do Rodzin Katyńskich (omyłkowo uznany przez część prasy za ostateczną wersję przemówienia). List ten – po wydrukowaniu w kilkuset egzemplarzach – został przekazany 6 kwietnia organizatorom wyjazdu Rodzin Katyńskich na uroczystości rocznicowe.
Ostatni tydzień przed wylotem do Smoleńska to czas intensywnego namysłu Prezydenta nad końcową wersją przemówienia. Tekst ostatniej wersji rozwiniętych tez Prezydent zabrał w piątek, 9 kwietnia, do Belwederu, gdzie przygotowywał się do wygłoszenia swego przesłania.
Jak wiadomo, Prezydent Lech Kaczyński nie czytał swoich najważniejszych wystąpień. Wolał „mówić z głowy”. Pozwalało Mu to do końca doprecyzowywać, doskonalić swe przesłanie. Czasami – oznaczało to zmianę stylu, pominięcie jakiegoś wątku, słowa czy metafory. Tak było 1 września 2009 roku na Westerplatte, tak byłoby 10 kwietnia 2010 roku. Tragiczna katastrofa spowodowała, że tam, w Katyńskim Lesie, Jego słowa nie zabrzmiały.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Jak prezydent Gruzji leciał na pogrzeb do Krakowa











Prezydent Gruzji był jednym z nielicznych światowych przywódców, którzy zdecydowali się na lot samolotem. Spóźnił się na niedzielne uroczystości w bazylice Mariackiej, ale udało mu się zdążyć na Wawel, gdzie pożegnał Lecha Kaczyńskiego, swojego politycznego przyjaciela i sojusznika.








Mapa wojaży wbrew woli islandzkiego wulkanu. Największe problemy miał przy starcie z Rzymu. Wiadomo, Włosi to tchórze i nie chcieli go puścić. Jego samolot to Bombardier Jet CRJ-200.



W końcu w Krakowie...
Na ceremonię w kościele mariackim nie zdążył, był za to w katedrze wawelskiej, po której złożył Marcie i Jarkowi Kaczyńskim kondolencje na dziedzińcu zamku, po czym wpisał się w specjalnej księdze. Towarzyszyła mu małżonka.

oryginal link

Polski wywiad śledził lot prezydenckiego tupolewa

Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) śledziła parametry lotu Tu-154 do Smoleńska. – Był monitorowany, bo była to maszyna wojskowa.

Informacje, które wpływały do SKW, były zbliżone do tych przesyłanych przez zwykłe urządzenia GPS. Były to dane m.in. o położeniu maszyny, jej wysokości i prędkości.

Z ustaleń wynika, że SKW najprawdopodobniej już w momencie katastrofy posiadała też nagrania m.in. rozmów pilotów samolotu z wieżą kontroli lotów. Wojskowe służby mają bowiem tajną stację nasłuchową. SKW nie chce jednak oficjalnie komentować sprawy.

Rzeczpospolita, 19 kwietnia 2010

Czarne skrzynki: pasażerowie wiedzieli, że zginą

Trzech pilotów tuż przed katastrofą zdawało sobie sprawę, że nie uratują już maszyny. Ale rejestrator nagrał też dźwięki dobiegające z pomieszczeń pasażerskich. Tuż za kabiną pilotów znajdowało się pomieszczenie stewardess. Zaraz za nim były trzy saloniki. W pierwszym podróżowała para prezydencka Maria i Lech Kaczyńscy. W dwóch kolejnych m.in. prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Jerzy Szmajdziński, Krystyna Bochenek, ministrowie z Kancelarii Prezydenta, wojskowi dowódcy.

"W kilkudziesięciu ostatnich sekundach nagrania rejestrator z kokpitu nagrał rosnący szmer z przedziałów pasażerskich. Aż w końcu usłyszeliśmy nieludzki krzyk przerażenia i bólu"

Prokurator generalny Andrzej Seremet wydał decyzję o odtajnieniu i ujawnieniu zapisu rozmów pilotów i załogi, jednak ten właśnie zapis ma być utajniony.

Dwie czarne skrzynki samolotu rozbitego pod Smoleńskiem rejestrowały rozmowy załogi. Pierwsza nagrywała radiowe rozmowy pilotów z kontrolerami lotu na warszawskim lotnisku, a później z kontrolerem z lotniska Siewiernyj, który naprowadzał samolot na właściwy pas do lądowania. Druga czarna skrzynka rejestrowała rozmowy z wnętrza samolotu, a dokładnie z kokpitu Tu-154M.


Dziennik Gazeta Prawna, 19 kwietnia 2010

Barack Obama modli się za Lecha Kaczyńskiego (17 kwietnia 2010)

The President's Statement on Poland

The President releases a statement on his regret that he cannot make it to Poland:

I spoke with acting President Komorowski and told him that I regret that I will not be able to make it to Poland due to the volcanic ash that is disrupting air travel over Europe. Michelle and I continue to have the Polish people in our thoughts and prayers, and will support them in any way I can as they recover from this terrible tragedy. President Kaczynski was a patriot and close friend and ally of the United States, as were those who died alongside him, and the American people will never forget the lives they led.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Kondukt prezydencki w drodze na Wawel (18 kwietnia 2010)




Pogrzeb prezydenta - obecni i nieobecni (18 kwietnia 2010)



wersja za portalem gazeta.pl

Delegacje, które wezmą udział w uroczystościach:


krajprzedstawiciel
Albaniaprezydent Bamir Topi,
Armeniaprzewodniczący parlamentu Abrahamyan Hovik,
Azerbejdżanpremier Artur Rasizade,
Białoruśprzewodniczący parlamentu Barys Batura,
Czechyprezydent Vaclav Klaus z małżonką, premier Jan Fischer
Estoniapremier Andrus Ansip,
Gruzjaprezydent Micheil Saakaszwili z małżonką,
Irakminister Przemysłu Fawzi Fransa Toma,
Iranwiceminister Republiki Islamu ds. Europejskich Ali Ahani,
IslandiaPrezydent Olafur Ragnar Grinsson
Izraelprezydent Szymon Peres, minister spraw zagranicznych Awigdor Liberman
Kosowoprezydent Fatmir Sejdiu,
Litwaprezydent Dalia Grybauskaite,
Łotwaprezydent Valdis Zatlers z małżonką,
Marokopremier Abbas El Fassi,
Mołdawiapełniący obowiązki prezydenta Mihai Ghimpu,
Mongoliawiceprzewodniczący Wielkiego Horału Nyamaa Enkhbold,
Niemcyprezydent Horst Koehler z małżonką,
Parlament Europejskiprzewodniczący Jerzy Buzek, wiceprzewodnicząca Rodi Kratsa-Tsagarpoulou,
Rosjaprezydent Dimitrij Miedwiediew,
Rumuniaprezydent Traian Basescu,
Słowacjaprezydent Ivan Gasparovic z małżonką, premier Robert Fico, przewodniczący parlamentu Pavol Paska,
Słoweniaprezydent Danilo Turk,
Ukrainaprezydent Wiktor Janukowycz, minister Spraw Zagranicznych Konstiantyn Hryszczenko,
Węgryprezydent Laszlo Solyom, premier Gordon Bajnai.


Lista delegacji, które odwołały udział w uroczystościach:


krajprzedstawiciel
Egiptminister ds. Współpracy Międzynarodowej Aboulanga Fayza,
Finlandiaprezydent Tarja Halonen,
Hiszpaniakról Juan Carlos z małżonką, premier Jose Luis Zapatero,
Indieminister SZ S.M. Krishna,
Irlandiaprezydent Mary McAleese,
Japoniaprzewodniczący parlamentu Eda Satsuki,
Kanadapremier Stephen Harper,
Korea Płd.premier Chung Unchan,
Macedoniaprezydent Gjorge Ivanov,
Meksykminister SZ Patricia Espinoza Cantalleno,
Nowa ZelandiaGubernator Generalny Anand Satyanand,
Monakoksiążę Albert II,
Pakistanminister obrony narodowej Ahmad Chaudhry Mukhtar,
Wielka Brytaniaksiążę Walii Karol,
SzwecjaKról Karol XVI Gustaw oraz minister spraw zagranicznych Carl Bildt,
Stany Zjednoczoneprezydent Barack Obama,
Grecjaprezydent Georgios Papandreou,
Norwegiakról Harald V oraz minister SZ Jonas Gahr Store,
Cyprprezydent Demetris Christofias,
DaniaKrólowa Małgorzata i minister SZ Lene Espersen,
Turcjaprezydent Abdullah Gul,
Włochypremier Silvio Berlusconi, przewodniczący Senatu Renato Schifani,
Belgiaksiążę Filip,
LuksemburgWielki Książę Henryk,
Lichtensteinksiążę Alois,
Estoniaprezydent Toomas Ilves i premier Andrus Ansip,
Chorwacjaprezydent Ivo Josipović. (Chorwację będzie reprezentować ambasador Ivan Del Vechio)
Komisja Europejskaprzewodniczący Jose Manuel Barosso
Rada Europejskaprzedowniczący Herman von Rompuy,
NATOSekretarz Generalny Anders Fogh Rasmussen
Kuwejtwysłannik Jego Wysokości Emira Państwa Kuwejtu,
Afganistanprezydent Hamid Karzaj,
Francjaprezydent Nikolas Sarkozy i minister SZ Bernard Kouchner,
Holandiapremier Jan Peter Balkenende, książę Van Oranje Willem-Alexander Claus,
Austriaprezydent Heinz Fischler,
Algieriasekretarz stanu Abdelaziz Belkhadem,
AustraliaGubernator Generalna Quentin Bryce,
Bułgariaprezydent Georgi Parvanov,
Serbiaminister Spraw Zagranicznych Vuk Jeremic,
Chinyminister Transportu Li Shenglin,
Kazachstanprzewodniczący parlamentu Urał Muchamedżnanow,
Nigeriaminister Spraw Zagranicznych Odein Ajumogovia

sobota, 17 kwietnia 2010

Wspomnienia na Placu Piłsudskiego (17 kwietnia 2010)

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski:

- Ogarniamy Was wszystkich serdeczną myślą i współczuciem

- zginął "wybrany przez naród" prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. "Trudno o bardziej dramatyczny symbol ciągłości polskich losów i walki o niepodległe państwo"

Szef gabinetu prezydenta Maciej Łopiński:

- Polska wysłała do Katynia swych najlepszych przedstawicieli.

Premier Donald Tusk:

- Ta tragedia nie dotarła do naszej świadomości do dziś. Nikt z nas nie pamięta, aby kiedykolwiek tak wielu tak wybitnych zginęło w jednej okrutnej chwili.

- To dla nas jest bardzo poważna próba. Ich świadectwem było Ich życie. Ale czym stanie się ich śmierć? To zależy od naszych serc i umysłów. Różnimy się wszyscy, ale najgłębszy sens wspólnoty musi przetrwać w nas, bo wtedy Ich śmierć nabierze szczególnego, najgłębszego sensu.

- Przed nami zadania. Po pierwsze, tak jak dziś składamy hołd ofiarom katastrofy, tak musimy pamiętać o ich najbliższych. Po drugie - jesteśmy tu po to, żeby pamiętać, że zawsze, kiedy będzie taka potrzeba, będziemy na tej smutnej płycie lotniska czekać na kolejne trumny.

- Przed nami też bardzo trudna próba ciężkiej pracy, aby ich praca nie poszła na marne. Musimy sprostać tej próbie jako ludzie i jako polskie państwo.

- Musimy wreszcie sprostać wyzwaniu największemu - dobrze odczytać marzenia zmarłych, aby Polacy mogli je ponieść dalej. To największa rzecz, jaką możemy dla nich zrobić. I pamiętać. Będziemy pamiętać.

Relacja z wizyty w moskiewskim prosektorium

Widziałem kilka zdjęć z tej pierwszej serii, zrobionej tuż po wypadku. Były okropne - ciała ubłocone, z gałązkami powszczepianymi we włosy, brudne. Potem w Moskwie, jak umyli zwłoki, porobili nowe zdjęcia, żeby rodzinom zaoszczędzić bólu

Ciała większości ofiar były bardzo zmasakrowane - Już w kostnicy zidentyfikowałem mamę - poznałem ją po dłoniach. Żona - po kawałkach ubrań. Po buzi - posiniaczonej i poharatanej, nie dałoby rady.

W moskiewskiej kostnicy na stołach porozkładane były zupełnie nie dające się rozpoznać szczątki ludzi. - To było straszne. To naprawdę były nierozpoznawalne szczątki. Rozerwane, bezbronne kawałki kobiet i mężczyzn - opowiada jeden z członków rodziny ofiar.

piątek, 16 kwietnia 2010

Jak pochowano ciało Kaczyńskiego?

W niedzielę 11 kwietnia 2010 po sobotniej identyfikacji przez brata Jarosława ciało prezydenta ubrano w garnitur. Złożono je w wyściełanej atłasem skrzyni z blachy cynkowej. Następnie zaspawano jej wieko w obecności Jerzego Bahra, ambasadora Polski w Rosji. Skrzynię włożono do trumny z drewna sosnowego. Na koniec ambasador Bahr opieczętował trumnę pieczęcią lakową z biało-czerwonym sznurkiem.

Po 13:00 hołd trumnie prezydenckiej na smoleńskim lotnisku oddał Władymir Putin i ambasador Bahr. Następnie w honorowej asyście polskiej i rosyjskiej kompanii reprezentacyjnej wojska i odegraniu hymnów obu państw załadowano ją w wojskową Casę C-295, która odleciała do Warszawy.

napisano 14 kwietnia 2010

Marta Kaczyńska w żałobie

KILKNIJ SE FOTO ŻEBY SE JE POWIĘKSZYĆ
na lotnisku (11/12 kwietnia 2010)

przy wuju

przy trumnie matki

i znowu sama na lotnisku...

jak podają laickie media, ma w sobie dość sił by pocieszać inne wdowy
wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Metrze

z obecnym mężem (ślub 20 kwietnia 2007) a zarazem z jednym z dwóch ojców jej córek


rocznik: 1980
sukcesy: 2 mężów, 2 dzieci, adwokat
fajna z niej laska

Prezydent z wnuczkami



Ewa (6 lat), Matyna (3 lata) tyle że jednej z nich brakuje na fotach
a bo dzieci Marty mają dwóch ojców, jak w katolickiej rodzinie przystało