

przecież nie w ślady Adama Małysza :)
Od najmłodszych lat nauczona samodzielności, niecierpliwa Maja Włoszczowska rozjeżdża swoich przeciwników na wszelkich imprezach. Przez 10 lat dojechała już na sam szczyt światowej czołówki i z każdym obrotem zębatek nieubłaganie zbliża się do najlepszych.
Maja Włoszczowska alias "zdarte kolano", ponieważ w młodości zawsze bawiła się z chłopakami i bardzo często się wywracała, jest dobra dla innych. W teamie przylgnęła do niej ksywa "Matka Teresa", ponieważ zawsze stara się opiekować swoimi współziomkami. Jednakże, na zawodach niemożliwe staje się możliwym i dzięki sportowej złości coraz częściej triumfuje.
Drobna dziewczyna ma dynamit w nogach i wierzy w swoje umiejętności. Sama o sobie mówi: "Nie wmawiam sobie, że jestem dobra, wiem, że jestem i koniec". Trudno się dziwić, jeżeli Maja jest już mistrzynią świata, a w Polsce nie ma sobie równych.
Nasza reprezentantka robi miesięcznie do 1 000 do 1 500 km przez 9 miesięcy w roku. Zawodowo spędziła na rowerze ok.8 000 godzin (prawie rok) i przejechała 120 000 km. Innymi słowy okrążyła Polskę 34 razy i zajechała nie jednego przeciwnika i nie jeden rower. Zimą też nie ma lekko, gdyż biega na nartach, ćwiczy na siłowni, chodzi na basen, uprawia marszobiegi i sporty zespołowe. Razem 4 treningi dziennie przez 2 miesiące.
Kryzys każdy ma, ma i Maja. Ale jak sama mówi "kryzys jest zawsze, i to jest na niego broń - po prostu przyjąć do wiadomości, że tak być musi. Łatwo z nim wygrać, gdy jedzie się w czołówce, im dalej tym trudniej. Lepiej o nim nie myśleć, ale to nie takie proste". Dlatego nasza dzielna zawodniczka upatruje sobie rywalkę niczym sokół swoją ofiarę i wmawia sobie, że musi z nią wygrać.
Sądząc po dotychczasowych wynikach, to musi działać.
Z całą pewnością można powiedzieć, że Maja Włoszczowska odnalazła swoją drogę. Drogę rowerową usianą kamieniami, korzeniami, pełną cierpienia i kryzysów, ale też drogę życiową pełną spełnienia, satysfakcji, radości i słodyczy.
Ciekawe, czy Maja spotka Gucia, z którym spędzi resztę swojego życia�na rowerze.
© 2007 KulisySportu.pl /A.B/
Maja Włoszczowska, najlepsza polska zawodniczka w kolarstwie górskim ceni sobie wygodę w doborze ubioru, chociaż nie unika także strojów podkreślających jej kobiecość i świetną figurę.
Delikatny makijaż, spódnica za kolano lub ulubione dżinsy, do tego długie drewniane kolczyki oraz ulubione perfumy - to styl jaki najbardziej odpowiada wielokrotnej złotej medalistce Mai Włoszczowskiej.
Na co dzień podczas spaceru po mieście Maję można spotkać ubraną w koszulkę bawełnianą, nie koniecznie z ogromnym dekoltem, ale bardziej typu polo oraz w wygodnych dżinsach lub damskich spodniach - bojówkach. W takim oto stroju nasza sportsmenka czuje się najswobodniej i najlepiej.
- W mojej szafie dominują stroje praktyczne, chociaż lubię czuć się kobieco w tym, co noszę. Nie unikam zatem spódnic, takich do kolan czy trochę dłuższych. Buty raczej na płaskim obcasie lub sportowe. Najchętniej ubieram się w tonacji brązowej. To mój ulubiony kolor - mówi Maja Włoszczowska.
Intensywne treningi na rowerze, sprawiają że Maja nie musi się martwić o figurę, ale za to musi ukrywać strojem…otarte kolana. - W kolarstwie górskim najczęstszymi kontuzjami są otarte kolana, dlatego też moja słabość do spódnic zakrywających kolana jest całkowicie zrozumiała - śmieje się Maja Włoszczowska. - Dodatkowo strojami trzeba zakryć braki w opaleniźnie. Nasze stroje do treningu umożliwiają nam opalanie tylko przedramion i nóg powyżej kolan, więc muszę myśleć o tym, żeby ubrania nie pokazywały wszystkiego.
Na eleganckie wieczory Maja najczęściej zakłada skromne, kobiece stroje, najlepiej utrzymane w tonacjach ciemnych. - Lubię rozkloszowane spódnice i klasyczne bluzki. Wolę takie połączenie, niż jednolite suknie. Nie lubię wyzywających kreacji, tylko takie które mają w sobie urok i czar. Nie rzucają na kolana swoim wyrafinowaniem, a skromnością - mówi Maja.
Jako typowa kobieta Maja nie zapomina również o dodatkach do strojów. - Zawsze muszą być kolczyki, przepadam zawłaszcza za długimi wpinkami do uszu. Na szyję lubię zawieszać wisiorki, najchętniej wyprodukowane z drewna - mówi. Sportsmenka nie lubi ostrego i wyzywającego makijażu. Jeśli już jest takowy, to najczęściej nie rzucający się w oczy. - Używam błyszczyka do ust i bardzo delikatnie podkreślam oczy cieniami lub kredką. Niewielka ilość podkładu i makijaż gotowy! - dodaje. Maja mówi, ze bardzo długo szukała swojego zapachu perfum i dopiero niedawno znalazła swój ulubiony. - To zapach "Amor Amor” firmy Cacharel. Zawiera wszystko, to czego oczekiwałabym po dobrych perfumach. Bardzo mi odpowiada ten zapach - twierdzi Maja.
Dobry trening polega na...
Maja: Pełnym zaangażowaniu. Trening jest najważniejszą rzeczą jaką sportowiec ma do wykonania w ciągu dnia. Cała reszta jest mu podporządkowana.
Trening zaczyna się od...
Maja: Przygotowania sprzętu.
Trening spontaniczny czy trening zaplanowany...
Maja: Zdecydowanie zaplanowany.
Trening to siła, kondycja, technika, psychika...?
Maja: Dla mnie trening przede wszystkim ma rozwijać parametry fizyczne - wytrzymałość, siłę i szybkość. Technikę po kilku latach treningu dobry zawodnik ma już we krwi, ale trzeba uważać by nie popaść w "samozachwyt". A psychika to zupełnie odrębna sprawa - nad nią pracujemy non stop.
Kiedy lubisz swój trening i za co (w której minucie, sekundzie, miejscu, dniu)?
Maja: Gdy się na nim dobrze czuję - czuję, że "mam pod nogą" i w każdej chwili mam ochotę jechać szybciej i dłużej.
Kiedy przestajesz lubić swój trening i z jakiego powodu (powody jak wyżej)?
Maja: Gdy mam problem z jego wykonaniem i przez dwie czy trzy godziny muszę "zaginać się" by osiągnąć odpowiedni poziom tętna.
Opisz przebieg swojego treningu...
Maja: Oj, długo by pisać. Każdy trening jest inny, ale zawsze (z wyjątkiem zimy) jeżdżę na rowerze ;). Realizuję odpowiednie założenia treningowe w oparciu o pomiar tętna i mocy.
Ulubione przyrządy treningowe...?
Maja: Rower :)
Ulubione miejsca do treningu...?
Maja: Włochy, Livigno.
Trening z muzyką, czy trening w ciszy...?
Maja: Jeśli długi i żmudny to z muzyką. Krótki a intensywny w ciszy.
Z trenerem ćwiczy się lepiej, niż bez trenera...?
Maja: Zależy od zawodnika. Mnie zdecydowanie lepiej.
Co i dlaczego trener wie lepiej od zawodnika?
Maja: Przede wszystkim ma większą wiedzę dot. treningu, potrafi go lepiej - długoterminowo - zaplanować. Poza tym ma "chłodne" podejście. Nie myśli jak zawodnik: "ładna dziś pogoda, fajnie mi się jedzie to potrenuję dłużej", czy "oj, jak mi się dziś nie chce, może by tak skrócić?". A zawodnikowi jest łatwiej wykonać plan rozpisany przez trenera - jest napisane, trzeba zrobić. Wówczas modyfikuje trening tylko i wyłącznie wtedy gdy naprawdę jest to konieczne (choroba, przemęczenie..).
Nad czym pracować, gdy po raz setny na zawodach jest się ostatnim?
Maja: Jeśli po raz setny jesteśmy na końcu, to zastanówmy się czy na pewno mamy predyspozycje do tego sportu. Bo jeśli rozsądnie trenujemy (systematycznie, ale z umiarem) taka sytuacja jest mało możliwa. Najlepiej odstawić wszystko na tydzień czy miesiąc i zacząć od początku.
Nad czym pracują świeżo upieczeni mistrzowie, czy muszą coś poprawiać i ulepszać, skoro okazali się najlepsi...?
Maja: Są najlepsi w danej chwili, ale reszta pracuje i szuka nowych rozwiązań, więc szybko mogą ów mistrza doścignąć. Warto trzymać się sprawdzonego systemu, ale jednocześnie szukać możliwych rezerw. Prawdziwy mistrz nigdy nie spoczywa na laurach.
Nad czym pracuje zawodnik, który był o krok od sukcesu?
Maja: Sprawdza, czy popełnił jakiś błąd w przygotowaniach, jeśli tak, wyciąga wnioski na przyszłość. Jeśli wszystko zrobił w 100%, a mimo to nie osiągnął celu to stara się coś zmienić.
Kiedy się odczuwa, że trening był dobrze wykonany i przepracowany...?
Maja: Kiedy w 100% wykonaliśmy założenia treningowe.
Dobry trening to sprawa fizyczna czy psychiczna?
Maja: Dla mnie sprawa fizyczna, z psychiką nie mam problemów podczas treningów. Nie wykonam go tylko wtedy gdy nie pozwala na to mój organizm.
Wymień specyficzne elementy treningu dla Twojej konkurencji?
Maja: W okresie przygotowawczym długie treningi wytrzymałościowe o umiarkowanej intensywności. Im bliżej sezonu tym treningi intensywniejsze. Duży nacisk na rozwój siły (tempówki na stromych podjazdach). Przed zawodami ważny trening na trasie wyścigu - poznanie trudności technicznych.
Czym się różni Twój trening z czasów gdy rozpoczynałaś karierę zawodniczą od tego, który dziś realizujesz?
Maja: Gdy zaczynałam jeździć trening był zabawą. Na ogół nie zaplanowana jazda dla czystej przyjemności. Teraz każdy na każdym treningu muszę wykonać określoną pracę. Patrzę cały czas na pulsometr, jadę tam gdzie najlepiej mi wykonać dane założenia treningowe. Czasami to już nie jest przyjemność a obowiązek, choć jeśli jestem w dobrej formie to każdy trening sprawia mi frajdę.
Jak wygląda Twoja rozgrzewka?
Maja: Na treningu jest to po prostu 10-15 minut spokojnej jazdy. Przed wyścigiem pół godzinna jazda z coraz większą intensywnością (aż do submaksymalnej) najczęściej na trenażerze (urządzenie w które zapinamy rower, na którym się ścigamy).
Kiedy treningi są nudne, a kiedy pasjonujące? Na czym to polega?
Maja: Pasjonujące gdy z każdym treningiem czuję, że forma idzie do góry. Jeśli natomiast mam kiepskie samopoczucie a muszę jeździć 2-3 godziny w jednostajnym tempie, to bez muzyki ciężko byłoby mi taki trening przetrwać.
Za czym bardziej się tęskni, za startem w czasie treningów, czy za treningiem w czasie startów?
Maja: Jedno i drugie. Często jeśli treningi nie sprawiają mi przyjemności chciałabym wystartować w wyścigu, gdyż to też jest forma treningu. Z drugiej strony gdy świetnie się czuję, chciałabym sprawdzić formę, powalczyć na ważnym wyścigu o podium. Jeśli jednak jestem w trakcie okrutnie ciężkiego wyścigu, po godzinie jazdy nie potrafię już znaleźć pokładów energii w organizmie, a do przejechania jeszcze przynajmniej raz tyle, marzę o spokojnym okresie treningowym, bez stresu i takiego bólu w nogach...
Trening jest cyklem zajęć ściśle zaplanowanych i zorganizowanych. W jaki sposób udział w treningach organizuje twoje życie ?
Maja: W chwili obecnej całe moje życie jest podporządkowane treningowi. Oczywiście jest jeszcze szkoła, ale zajęcia tam staram się tak zorganizować, by każdego dnia mieć odpowiednią ilość czasu na ćwiczenia. Jeśli miałabym wybrać między pójściem na wykład a zrobieniem treningu, oczywiście będzie to trening.
Czy zdarza się, że trzeba przytyć?
Maja: Tylko w wyjątkowych przypadkach (sportowcy, którzy popadli w anoreksję). Pozostali wiecznie chcą chudnąć.
Często walczy się z nadwagą?
Maja: Wagi trzeba cały czas pilnować - prawie zawsze jest coś do zrzucenia.
Wiatr, zimno, deszcz, upał...co doskwiera najbardziej?
Maja: Na treningu wiatr, na wyścigu upał.
Trening w mieście, na plaży, w górach, w lesie...?
Maja: W górach.
Trening w grupie, trening w samotności?
Maja: I jedno i drugie, zależy od samopoczucia i specyfiki treningu.
Co można jeść, co trzeba jeść, co można pić, a czego nie w trakcie cyklu treningowego?
Maja: Oj, to jest temat "rzeka". Sportowiec musi przestrzegać cały czas określonej diety. Przede wszystkim wyklucza ona słodycze, potrawy bardzo tłuste i ciężkostrawne. Dla kolarza górskiego bardzo istotna jest niska waga, więc często "liczymy kalorie" (zwłaszcza kobiety - panowie mają lepszą przemianę materii). Oczywiście wykluczony jest także alkohol. Lampka wina nie zaszkodzi, ale imprezy z dużą ilością "procentów" są całkowicie zakazane.
Kiedy trening cieszy najbardziej?
Maja: Gdy dobrze się na nim czuję. Największą przyjemność sprawiają mi długie treningi w górach przy ładnej pogodzie i oczywiście przyzwoitej formie...
Jak to jest, kiedy na treningu osiąga się o wiele lepsze rezultaty, niż w trakcie ważnych zawodów?
Maja: Nie wiem. Ja na szczęście zawsze mam odwrotnie - na treningach często czuję się kiepsko, a podczas zawodów dobrze. I taki układ jest idealny. Jeśli lepiej prezentujemy się na treningach niż na zawodach znaczy, że problem tkwi w psychice. Być może zbyt duży stres blokuje nasz organizm. To niestety trudna przeszkoda do pokonania.
Po treningu najbardziej lubisz...
Maja: Uczucie, że dobrze wykonałam swoją pracę. I takie "pozytywne" zmęczenie, a po wyścigu uczucie "wyjechania", gdy nie mam nawet siły ręki podnieść - wówczas wiem, że dałam z siebie wszystko.
Pierwszy dzień w szkole?
Maja: Ekscytujący (teraz sama się sobie dziwię :)
Pierwsze lanie od ojca?
Maja: No, gdzie by mnie tata bił! Nigdy w życiu!
Pierwsza ważna książka?
Maja: Dużo było ważnych, pierwszej nie pamiętam. Na półce honorowe miejsce dla "Alchemika" Paolo Coehlo.
Pierwszy idol?
Maja: Whitney Houston (sportowy Paola Pezzo)
Pierwszy przyjaciel?
Maja: Moja mama.
Pierwsza randka?
Maja: W podstawówce - o ile to można nazwać randką. Zabawna i krępująca.
Pierwsze pieniądze?
Maja: 10zł od mamy za mycie samochodu.
Pierwszy sukces?
Maja: 2 miejsce w Amatorskich Mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim (Family Cup) - jako młodziczka.
Pierwsza porażka?
Maja: Taka prawdziwa to juniorskie srebro na Mistrzostwach Świata MTB w Vail (200m do mety miałam złoto i pomyliłam trasęg)
Pierwsza łza?
Maja: W kołysce.
Za 10 lat chciałabym być
Maja: Mistrzynią Olimpijską i szczęśliwą żoną.
Najbardziej lubię jeść ...
Maja: Słodycze :
Trening sukcesu według mnie to....
Maja: Dobrze słuchać swojego organizmu.
Relaksuję się, kiedy...
Maja: Słucham spokojnej muzyki, np. Ani Dąbrowskiej, Smolika czy wrocławskiego Radia Ram
Wymarzona podróż to...
Maja: Indie, Tybet
Twój ulubiony film jest o...
Maja: Walce o marzenia i wierze we własne możliwości ("Za wszelką cenę" Clinta Eastwooda)
gdy mam Czas wolny to...
Maja: Jadę do domu :. Jeśli mam go mniej, to spotykam się z przyjaciółmi, idę do kina, czytam książkę lub surfuję po kolarskich stronach internetowych.
Nigdy nie zrobiłabym...
Maja: głupoty w miejscu publicznym (brak mi spontaniczności...).
Sport jest dla mnie...
Maja: Całym moim życiem.
Nie lubię, gdy ludzie ...
Maja: Oceniają innych po pozorach.
Co bardziej lubisz od czosnku?
Maja: Np. świeżą bułeczkę z masełkiem i z czosnkiem ;).
Smak dzieciństwa?
Maja: Pierogi ruskie mojej babci.
Największy kompromis w życiu?
Maja: Pozostanie w grupie CCC w 2002 roku.
Co bardziej lubisz od skoku ze spadochronem?
Maja: Skok ze spadochronem to jedno z moich marzeń. Nie skakałam, więc nie wiem czy lubię coś bardziej.
Moje motto na życie?
Maja: Cały czas go szukam. Ostatnio podoba mi się powiedzenie mojej przyjaciółki: "Rzeczy niemożliwe trzeba załatwiać od razu, na cuda trochę poczekać".
Najbardziej zabawna chwila w życiu?
Maja: Pewnie były zabawniejsze... Teraz przychodzi mi do głowy sytuacja związana z kolarstwem: Kiedyś na stacji benzynowej, gdy brałam fakturę na Polski Związek Kolarski Pan obsługujący kasę pyta mnie: "a zna Pani może Maję Włoszczowską?".
Jaka jesteś od dobrej i tej słabszej strony?
Maja: Od dobrej - zawsze chcę aby wszyscy byli zadowoleni i łatwo idę na ugody, od słabszej - w pewnym momencie mam tego dosyć i odreagowuję na jakiejś niewinnej osóbce (mój biedny braciszek...).
W jakiej epoce historycznej chciałabyś żyć i w jakiej roli?
Maja: Dobrze mi tu i teraz.
gdybyś była zwierzęciem lub rośliną, to jakim?
Maja: Pszczółką ;).
Z kobiecej odzieży najbardziej lubisz.........................., a z męskiej....................?
Maja: ...Z kobiecej koszule, a z męskiej... koszule.
Miasto, wieś, willa, dom, ranczo...?
Maja: Mieszkanie w mieście i domek w górach.
Jaki dystans w górach przejdziesz w ciągu jednego dnia z 30 kilogramowym plecakiem?
Maja: Wyzwanie na jesień...
Twój ulubiony stopień wojskowy?
Maja: Nie jestem fanką armii. Jeśli miałabym wybierać, to tylko i wyłącznie ze względu na walory "językowe" - fajnie brzmi "admirał".
Kiedy wstajesz lewą nogą, to...
Maja: Nie zauważam tego.
Kiedy wyłączasz telewizor, nie idąc jeszcze spać...?
Maja: Przede wszystkim rzadko jest włączony... Zdecydowanie wyłączam, gdy muszę się uczyć.
Co to będzie, kiedy pojedziesz na igrzyska olimpijskie? A co to będzie, jeśli nie pojedziesz?
Maja: Szansa na walkę o medal. Jeśli nie pojadę? Nie biorę takiej możliwości pod uwagę.
Czy sport to zawód?
Maja: Jak najbardziej. Zawód i pasja w jednym.
Kiedy ostatni raz tańczyłaś tango?
Maja: Oglądając "Taniec z gwiazdami"... Kurs tanga niestety dopiero przede mną ;).
Który z europejskich narodów lubisz najbardziej, a który najmniej?
Maja: Najbardziej - zdecydowanie Włosi (otwarci, przyjacielscy, podchodzący na luzie do życia), najmniej - Francuzi (nie potrafią zrozumieć, że ktoś nie mówi w ich języku).
W czasach dzieciństwa na swoim podwórku byłeś:
a) ciamajdą,
b) łobuzem,
c) przywódcą,
d) łamagą,
e) beksalalą,
f) mądralą,
Maja: Wszystko oprócz ciamajdy.
Jaki tatuaż sobie zrobisz w najbliższym czasie?
Maja: Nie zrobię.
Czy zgodziłabyś się, gdyby prywatna korporacja wynajęła Cię na firmową imprezę w celu pobicia rekordu świata - w domyśle za bardzo wysokie honorarium ?
Maja: W kolarstwie górskim nie ma rekordów do bicia. Ale gdyby była możliwość, to czemu nie? W końcu to mój zawód.
Jacy ludzie są fajni według Ciebie?
Maja: Pozytywnie nastawieni do życia i innych. Ideał to moja przyjaciółka Ola Jochymek.
Którzy trenerzy ( charakter, osobowość) są najtrudniejsi we współpracy?
Maja: Jak do tej pory trafiłam na samych dobrych. Najtrudniejszy jest chyba trener-rodzic.
Jaki zawód jest według Ciebie niegodny?
Maja: Nie ma zawodów niegodnych. No, może prostytutka.
Czego w sporcie nie lubisz?
Maja: Kontuzji, kryzysów na wyści...u i gdy rywalizacja przenosi się do życia codziennego. Na szczęście jest więcej rzeczy, które w sporcie lubię.
Którym z pojazdów chciałbyś sobie pojeździć?
a) traktorem,
b) deskorolką
c) strażą pożarną,
d) innym......
Maja: Strażą pożarną.
gdyby nie sport, to ...
Maja: Zostałabym analitykiem finansowym albo dziennikarką. Kto wie, może to jeszcze przede mną?
gdyby, nie mama, to...
Maja: Nie byłabym tym kim jestem.
Od taty wiesz, że...
Maja: trzeba korzystać z życia.
W życiu bardziej się wygrywa, czy przegrywa ?
Maja: Wygrywa, ale trzeba temu życiu trochę pomóc.
Czy znasz jakąś Kolędę, pieśń patriotyczną , kołysankę, przyśpiewkę lub hymn państwowy na pamięć?
Maja: Kolędy i hymn oczywiście.
Majka Włoszczowska, srebrna medalistka mistrzostw świata uważana za jedną z najładniejszych polskich sportsmenek.
Co do błota, to wszyscy mówią, że mam przechlapane, ciągle w tym błocie. A ja to lubię, bo to takie hardcorowe, jest to też pokonywanie własnych barier - mówi Maja.
Kocha błotko! ... nadal czeka na złoto olimpijskie.....Moja mama była zawsze nastawiona do życia "pro sportowo". Kolarstwo to piękny sport. Pierwsze zawody? Pojechałam i wygrywałam. ...... Po drodze między startami zdałam maturę prawie na samych piątkach....Lubię kolarstwo ..... nie muszę przez cztery godziny pływać w basenie i oglądać kafelków. .... tylko jadę do lasu, mam kontakt z naturą, oglądam zwierzątka, łykam świeże powietrze. Mój sport doskonale kształtuje sylwetkę, jest idealny do gubienia tłuszczu. Wszyscy się dziwią, że jestem taka smukła i szczupła, według wielu powinnam wyglądać jak wielka herod-baba :). Dzięki kolarstwu górskiemu mięśnie robią się bardziej smukłe, a sylwetka jest niemal doskonała. Na rowerze można robić całe eskapady, zjeździłam niemal całą Francję. Kiedyś nawet potrącił mnie samochód, ale to był starszy Pan.
Mnie osobiście kolarstwo górskie kojarzy się z błotem, siniakami, odrapaniami i upadkami. I jakoś nie mogę dopasować do tej wizji młodej ładnej dziewczyny. Gdybym pokazała kolana, to faktycznie mam na nich trochę blizn, ale mój sport jest dla t w a r d z i e l i ...... a ja uwielbiam wyzwania. Rower na którym jeżdżę kosztuje około 30 tysięcy złotych. Trudno zresztą to określić, bo kupujemy rowery na części, a potem skręcamy do kupy. Chłopaków? Czasami trochę odjeżdżam. Często podczas treningów uczepia mnie się na kole jakiś amator, który stara się udowodnić, że jest lepszy. Wygrać z wicemistrzynią świata to dla niego rarytas. Choć ja uważam siebie za stuprocentowego sportowca, a często mówi się tak - ładna dziewczyna, a przy okazji uprawia sport. Czasami oczywiście pojawiają się propozycje matrymonialne. To miłe, jednak odrzucam je, bo zabrakłoby mi czasu na trening.
Rywalki z którymi się ścigałam w Atenach były oswojone z atmosferą olimpiady, a ja tydzień przed imprezą panicznie się stresowałam. Był płacz, totalna panika. W samych Atenach byłam po prostu sparaliżowana.
Na lotnisku przed wylotem dziennikarz powiedział mi, że na razie trwa kiepska passa naszych sportowców - same czwarte, piąte miejsca i spytał: Czy Pani to w końcu przełamie? Gość mnie rozwalił - czwarte, piąte miejsce, złe? Poczułam nagle ogromną presje. Ale .. nie udało się. Mam więc jeszcze sporo czasu przed sobą, z roku na rok cały czas idę do przodu. Kolarstwo to koszmarny wysiłek, w dodatku cały czas trzeba walczyć o pozycje.
Studiuje matematykę finansową, a konkretniej zajmuję się liczeniem i oceną ryzyka w bankowości i ubezpieczeniach. Jednak nie widzę się w przyszłości, gdzieś na zapleczu banku, raczej chciałabym być blisko sportu. Mój wykładowca od procesów stochastycznych nauczył nas jednego: nie ma zdarzeń niemożliwych. Jednak ja myśli, że nie zdobędę medalu nie dopuszczam do siebie. Jeśli nie w Pekinie, to może w Londynie.
Uprawianie sportu to nie tylko ciężkie treningi, zawody i wyrzeczenia, które są nagradzane zwycięstwami. To także podróże będące nieodłącznym elementem życia każdego sportowca.
Co prawda nasze podróże często ograniczają się do lotniska, hotelu i trasy wyścigu, to jednak z każdego wyjazdu udaje się coś uszczknąć. Dzięki kolarstwu odwiedziłam mnóstwo wspaniałych miejsc, przede wszystkim w Europie, gdyż to ona jest kolebką kolarstwa górskiego.
Kocham podróże dla samego podróżowania. Po mamie odziedziczyłam uwielbienie do życia w ciągłym ruchu i nie potrafię usiedzieć długo na jednym miejscu. Zza kierownicy mojej dwukołowej maszyny odwiedzam naprawdę piękne i fascynujące miejsca. W październiku br. byłam na pierwsze od 4 lat prawdziwe wakacje :) na Teneryfę (przy okazji zrobiłam rekonesans przed przyszłorocznym zgrupowaniem na tej wyspie). Było wspaniale.
Maja Włoszczowska (ur. 9 listopada 1983r.) studentka matematyki, według wielu znawców kolarstwa najbardziej utalentowana zawodniczka MTB w Polsce. Historyczna, pierwsza mistrzyni świata w maratonie rowerowym MTB (2003), wicemistrzyni świata MTB juniorek (2000), mistrzyni Europy MTB juniorek (2001), wicemistrzyni Europy (2004, 2005) i świata MTB (2004, 2005), szósta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Atenach 2004. Jest profesjonalistką w każdym calu. Jej ulubione kolory to żółty i niebieski. Uwielbia czekoladę z orzechami. Nie lubi polityki. Mieszka we Wrocławiu gdzie studiuje matematykę na Politechnice Wrocławskiej, Wydział Podstawowych Problemów Techniki.
| Maja Włoszczowska |
Wzrost: 169 cm
Waga: prawidłowa (52 kg - 56 kg zależnie od okresu przygotowań)
Kolarstwo uprawia: od 1996 roku
Pierwszy trener: Zdzisław Szmit
Klub: LOTTO-PZU S.A.
Poprzednie kluby: Śnieżka Karpacz, CCC MAT Giant Piechowice, CCC POLSAT
Ulubione trasy XC:
Polska - Polanica Zdrój
Świat - Sierra Nevada, Hiszpania
31 sierpnia 2003 roku w Lugano po raz pierwszy zagrano Mazurka Dąbrowskiego po wyścigu elity w kolarskich mistrzostwach świata. Historyczną, pierwszą tęczową koszulkę założyła wtedy Maja Włoszczowska.
Na liczącą 78 km trasę maratonu kobiety wyruszyły razem z mężczyznami. Włoszczowska nie od razu zorientowała się, że jest liderką. Na trasie było mnóstwo kibiców i kiedy zaczęli do mnie krzyczeć: "Erste Frau, erste Frau" uświadomiłam sobie, że prowadzę. Uwierzyłam po 48. kilometrze, że mogę wygrać, gdy minęłam najtrudniejsze wzniesienie. Do mety zostało 30 km, ale raczej po płaskim. Do końca jednak nie wiedziałam, jaka jest sytuacja, gdzie są rywalki, i mocno się denerwowałam. Nie wiedziałam też, że druga jedzie Magda Sadłecka - opowiadała Włoszczowska.
Na mecie miała przewagę blisko 5 minut nad Sadłecką. Brązowa medalistka, Niemka Sandra Klose straciła do Mai prawie 10 minut. Włoszczowska była bardzo zaskoczona zwycięstwem, bo - jak przyznała - po prostu bała się tego startu. Praktycznie nie znała trasy (oglądała ją tylko na mapie) i obawiała się, że nie wytrzyma kondycyjnie tak długiego dystansu. Zwycięstwo jest dla mnie niespodziewane z dwóch powodów. Po pierwsze, z niechęcią podchodziłam do tej konkurencji, bo rzadko jeżdżę maratony, a po drugie, w tym tygodniu ja i Magda byłyśmy lekko przeziębione - mówiła krótko po zwycięstwie.
Maja Włoszczowska długo zastanawiała się co wybrać: kolarstwo górskie czy szosowe, do którego ma równie wielki talent. Zaczęła od górskiego. W 1996 roku rozpoczęła treningi w Śnieżce Karpacz pod okiem Zdzisława Szmita. Po czterech latach została wicemistrzynią świata juniorek.
Jeszcze lepszy okazał się sezon 2001, gdy zdobyła trzy medale, wciąż w kategorii juniorek. Rozpoczęła od złota w mistrzostwach Europy. Potem w amerykańskim Vail zanosiło się na złoty medal mistrzostw świata, ale musiała się zadowolić srebrnym, bo pomyliła trasę kilkaset metrów przed metą. Na zakończenie sezonu, w październiku, pojechała na światowy czempionat szosowców do Lizbony. I znów wypadła świetnie, najlepiej z całej licznej polskiej reprezentacji. Zdobyła brąz.
O sezonie 2002 Maja może jak najszybciej zapomnieć. Stanęła w miejscu, podobno przechodziły jej przez głowę myśli o zakończeniu kariery. W roku 2003 karta znów się odwróciła. Już jako seniorka wygrała Grand Prix MTB w Głuchołazach, w Kielcach była druga w mistrzostwach Polski (za Anną Szafraniec), a w niemieckim Sankt Wendel - czwarta w zawodach Pucharu Świata. Wreszcie w Lugano została mistrzynią świata elity w maratonie MTB. Kilka dni później w wyścigu cross country, właśnie tym, który miał decydować w dużym stopniu czy do Aten pojadą dwie czy trzy Polki, Włoszczowska zajęła siódme miejsce.
W zawodach przedolimpijskich w Atenach, które odbyły się w połowie maja, Włoszczowska była czwarta. Lepiej pojechała Sadłecka, zajmując drugie miejsce i przegrywając tylko z najlepszą zawodniczką na świecie w tym sezonie Norweżką Gunn-Ritą Dahle. Włoszczowska była też druga, a Anna Szafraniec trzecia w zawodach Pucharu Świata w austriackim Schladming.
To był najtrudniejszy wyścig w moim życiu - powiedziała po wyścigu podczas igrzysk olimpijskich w Atenach, w którym była szósta. Niezwykle trudna trasa i panujący w Atenach upał sprawiły, że to był najtrudniejszy wyścig w życiu. Polewałam się co chwila wodą, ale to nie pomagało. Nigdy wcześniej nie jechałam w takich zawodach. Jestem potwornie zmęczona.
W niektórych miejscach słońce tak bardzo parzyło w twarz, że bałam się, że dostanę udaru. Nic nie pomagało. Upał był po prostu niewiarygodny. Jednak to nie zaważyło na wynikach, bo warunki były identyczne dla wszystkich - dodała.
Od początku wyścigu jechałam na piątym, szóstym miejscu - mówiła o rywalizacji na trasie. - Na ostatniej pętli próbowałam gonić ze wszystkich sił wyprzedzającą mnie Holenderkę, ale nie dałam rady. Jestem zadowolona z szóstego miejsca, bo wiem, że dałam z siebie wszystko i na więcej mnie dziś stać nie było. Rywalki były lepsze.
Maja podkreśliła, że w ostatnim czasie ona i koleżanki z reprezentacji zrobiły duże postępy. Dwa lata temu olimpiada była tylko w strefie marzeń. Ostatnio notujemy stały progres. Nasze dobre wyniki nie są przypadkowe. Dlatego trzeba się cieszyć z rezultatów na igrzyskach. Przygotowane byłyśmy optymalne, pojechałyśmy na tyle, na ile potrafimy - uważa niespełna 21-letnia Włoszczowska.
O olimpijskiej trasie powiedziała: Była bardzo sucha, niemal piaszczysta. Na zakrętach "podcinało" koła i wiele dziewczyn miało z tym problemy. Cały czas trzeba było w związku z tym mocno trzymać kierownicę, dobrze panować nad rowerem. Jednak chyba najwięcej kłopotów sprawiły wszystkim słońce i temperatura.
Według niej Norweżka Gunn-Rita Dahle, które wygrała wyścig, jest w tej chwili bezkonkurencyjna na świecie. W każdych zawodach potwierdza, że jest najlepsza. Wygrywa co się da. Jednak ma już 31 lat i mam nadzieję, że większych postępów nie zrobi. A my będziemy szły do przodu, będziemy się rozwijać. Mam nadzieję, że już za cztery lata w Pekinie ją pokonam - powiedziała i dodała, że marzy o tym, by się jak najszybciej wykąpać i położyć się spać. Ledwo stoję na nogach - zakończyła.
Włoszczowska twierdzi, że jej największą zaletą jest odwaga, a wadą - niecierpliwość. Za sportowy wzór do naśladowania uważa chodziarza Roberta Korzeniowskiego. Jej ulubioną potrawą jest łosoś z grilla z gotowanymi warzywami. Słucha różnej muzyki, a jej ulubioną piosenkarką jest Tina Turner.
Najważniejsze osiągnięcia:
Rok 2004
- 3 m. Vuelta a Catalana
- 2 m. SkodaAuto GP MTB - Głuchołazy
- 3 m. SkodaAuto GP MTB - Polanica
- 4 m. Rekonesans olimpijski - Ateny
- 2 m. Puchar Czech
- 2 m. Puchar Świata Schladming - Austria
- 1 m. SkodaAuto GP MTB - Bukowina Tatrzańska
- 2 m. Mistrzostwa Europy w Wałbrzychu
- 6 m. Igrzyska Olimpijskie - Ateny