piątek, 14 kwietnia 2017

śmierć krzyżowa

1. Ukrzyżowanie to najbardziej bolesna metoda pozbawienia życia wynaleziona przez człowieka.
2. Było zarezerwowane przede wszystkim dla mężczyzn winnych szczególnie ciężkich zbrodni. Jezus odmówił wypicia wina, działającego znieczulająco, zgodnie ze Swoją obietnicą z Mt 26,29: " Powiadam wam, odtąd już nie będę pił z tego owocu winnego aż do dnia, w którym zacznę pić z wami nowe wino w królestwie mojego Ojca."
3. Jezus został obnażony, a jego ubrania podzielili między sobą rzymscy strażnicy. Stało się to, abo wypełniły się słowa z Ps 22,19: „Rozdzielają między siebie me szaty, a o płaszcz mój rzucają losy."
4. Ukrzyżowanie Jezusa zapowiadało straszną, długą i bolesną śmierć. Będąc przybitym do krzyża, Jezus musiał utrzymać pozycję nienaturalną i niewykonalną dla anatomii.
5. Kolana Jezusa były zgięte pod kątem ok. 45º i cały Jego ciężar spoczywał na mięśniach ud, wbrew ludzkiej anatomii. Z tego powodu po kilku minutach występują silne skurcze mięśni ud i łydek.
6. Ciało Jezusa opierało się na stopach, które były przebite gwoździem. Gdy mięśnie dolnych kończyn zaczynały słabnąć, ciężar Jego ciała musiał zostać przeniesiony na Jego nadgarstki, ramiona i barki.
7. Po kilku minutach na Krzyżu, barki Jezusa zostały wyłamane ze stawów. W następnych minutach podobny los spotkał Jego łokcie i nadgarstki.
8. Efektem zwichnięcia stawów górnych kończyn było ich wydłużenie o ponad 20 cm, co można zaobserwować na Całunie Turyńskim.
9. Było to wypełnienie przepowiedni z Ps 22,14: " Jestem rozlany jak woda, ze stawów występują wszystkie moje kości, a serce jak wosk topnieje w moim wnętrzu."
10. Po wyłamaniu stawów nadgarstków, łokci i barków, ciężar Jego ciała na kończynach górnych spowodował powstanie sił w Jego mięśniach piersiowych większych, okrywających klatkę piersiową.
11. Owe siły sprawiły, iż Jego klatka piersiowa została pociągnięta do góry i na zewnątrz w skrajnie nienaturalny sposób. Ściana jego klatki piersiowej cały czas utrzymywana była w pozycji maksymalnego wdechu. Żeby dokonać wydechu, Jezus wymuszał to całym ciałem.
12. Aby dokonać wydechu, Jezus musiał przenieść ciężar na stopy, przebite gwoździem, żeby podnieść Swoje ciało i w ten sposób opuścić klatkę piersiową i wypuścić powietrze z płuc.
13. Pozycja spoczynkowa Jego płuc znajdowała się na stałe w punkcie największego wdechu. Ukrzyżowanie to z medycznego punktu widzenia stan katastrofalny.
14. Problemem było to, że Jezus nie mógł w łatwy sposób oprzeć się o gwóźdź tkwiący w stopach, ponieważ mięśnie jego nóg, nieanatomicznie zgiętych pod kątem 45º, były skrajnie zmęczone i dotknięte silnym skurczem.

15. Wbrew obrazom z hollywodzkich filmów, ofiara ukrzyżowania nie była nieruchoma, ale przez cały czas się poruszała. Ukrzyżowany był zmuszony do podnoszenia i opuszczania swojego ciała o ok. 30 cm, żeby móc oddychać.
16. Oddychanie było związane z rozrywającym bólem, połączonym z ciągłym lękiem przed uduszeniem.
17. Po sześciu godzinach Męki, mięśnie ud i łydek Jezusa były wyczerpane i nie mógł już oprzeć ciężaru Swojego ciała na nogach. Rozciągnięcie stawów nadgarstków, łokci i barków oraz uniesienie klatki piersiowej postępowało, czyniąc oddychanie coraz trudniejszym. Już w pierwszych minutach ukrzyżowania, Jezus cierpiał na duszności.
18. Jego ruchy w górę i dół Krzyża wywoływały straszliwy ból w nadgarstkach, stopach i wyłamanych łokciach i barkach.
19. W miarę opadania Jezusa z sił, ruchy stawały się coraz rzadsze, ale lęk przed uduszeniem zmuszał go do dalszego wysiłku.
20. Nieanatomicznie ułożone mięśnie dolnych kończyn Jezusa były w stałym i bolesnym skurczu wywołanym Jego ciągłym podnoszeniem się w celu wykonania wydechu.
21. Każdy ruch wywoływał straszliwy ból nerwów pośrodkowych, rozerwanych przez gwoździe wbite w Jego nadgarstki.
22. Jezus był cały pokryty krwią i potem.
23. Krew była efektem biczowania, które o mało Go nie zabiło, a pot wynikiem ciągłego wysiłku podejmowanego, żeby wykonać wydech. Przez cały ten czas był obnażony, a żydowscy przywódcy, tłum i powieszeni z Nim skazańcy kpili z Niego i obrażali Go. Dodatkowo, świadkiem tej męki była Jego Matka.
24. Od strony fizjologicznej, ciało Jezusa przechodziło serie katastroficznych i śmiertelnych zdarzeń.
25. Ponieważ nie mógł normalnie oddychać, znajdował się w stanie niedotlenienia.
26. Jego ciśnienie krwi zaczęło spadać, a krew nie była w wystarczającym stopniu natleniona. Ponadto, w wyniku utrudnionego oddychania, poziom dwutlenku węgla (CO2) w Jego krwi stale rósł (medycyna nazywa ten stan hiperkapnią).
27. Rosnący poziom CO2 stymulował serce do szybszego bicia, żeby przyśpieszyć dostarczanie tlenu i odprowadzanie CO2.
28. Część mózgu Jezusa odpowiedzialna za kontrolę oddychania wymuszała na płucach szybszą pracę, w efekcie czego Jezus zaczął dyszeć.
29. Fizjologiczne odruchy zmuszały Jezusa do brania głębszych wdechów, przez co niezależnie od Swojej woli musiał zwiększać intensywność ruchów na Krzyżu, mimo ciężkiego bólu. Agonalne ruchy występowały kilka razy na minutę, ku radości kpiącego tłumu, rzymskich żołnierzy i Sanhedrynu.
30. Jednakże, ze względu na przybicie do Krzyża i rosnące zmęczenie, nie był w stanie dostarczyć większej ilości tlenu Swojemu niedotlenionemu ciału.
31. Niedotlenienie i nadmiar CO2 powodowały ciągłe zwiększanie tętna i doprowadziły do tachykardii.
32. Serce Jezusa zaczynało bić coraz szybciej, a Jego puls wynosił prawdopodobnie 220 uderzeń na minutę, czyli maksymalny normalnie możliwy do utrzymania.
33. Jezus nie pił nic przez ostatnie 15 godzin, od godziny szóstej wieczorem poprzedniego dnia.
Przeszedł biczowanie, które prawie doprowadziło do Jego śmierci.
34. Całe Jego ciało krwawiło z powodu ran powstałych podczas biczowania, nałożenia korony cierniowej, przebicia nadgarstków i stóp oraz otarć powstałych podczas upadków i bicia w trakcie drogi na Golgotę.
35. Ciało Jezusa było wysoce odwodnione, a Jego ciśnienie krwi niebezpiecznie spadało.
36. Wynosiło prawdopodobnie 80/50.
37. Jezus doznał wstrząsu I stopnia, ze względu na niskie ciśnienie krwi (hipowolemia), nadmiernie szybkie tętno (tachykardia), nadmiernie szybki oddech (tachypnoe) i nadmierne pocenie się (hiperhydroza).
38. Prawdopodobnie, około południa serce Jezusa zaczęło cierpieć na niewydolność.
39. Płuca Jezusa doznały obrzęku i zaczęły napełniać się płynem przesiękowym.
40. To wyłącznie pogorszyło Jego i tak ciężki oddech.
41. Jezus cierpiał na niewydolność serca i płuc.
42. Jezus zawołał „Pragnę", ponieważ Jego ciału krytycznie brakowało płynów.
43. Aby uratować Jego życie, konieczna byłaby dożylna infuzja krwi i osocza.
44. Jezus nie mógł prawidłowo oddychać i powoli się dusił.
45/46. Na tym etapie, Jezus prawdopodobnie doznał wylewu osocza i krwi do osierdzia.
47. Płyny wokół w worku osierdziowym wywołały tamponadę serca, czyli uniemożliwiały prawidłowe jego bicie.
48. Ze względu na rosnącą intensywność pracy serca i zwiększającą się ilość płynów w osierdziu, serce Jezusa dosłownie pękło. Było to prawdopodobnie przyczyną Jego śmierci.
49. Aby spowolnić proces umierania, żołnierze umieścili na Krzyżu małe siedzenie, dając Jezusowi „przywilej" oparcia się na swojej kości krzyżowej.
50. W ten sposób, Jego męka mogła trwać nawet do 9 dni.
51. Gdy Rzymianie chcieli skrócić śmierć, łamali nogi skazańcom, powodując ich uduszenie w ciągu kilku minut. Nazywano to „crucifragium".
52. Około trzeciej godziny po południu Jezus powiedział „Tetelastai", czyli „Wykonało się".
W tej chwili wyzionął Swojego Ducha i umarł.
53. Kiedy żołnierze podeszli, aby złamać mu nogi, był już martwy. Żadna z Jego kości nie została złamana, zgodnie z przepowiednią.
54. Jezus zmarł po sześciu godzinach najbardziej bolesnej i przerażającej tortury jaką kiedykolwiek wynaleziono.

Źródło: http://poznajpana.pl/anatomiczne-i-fizjologiczne-szczegoly-smierci-przez-ukrzyzowanie/

niedziela, 29 stycznia 2017

piątek, 20 stycznia 2017

The letter from Clinton to Bush, Bush to Obama (2001-01-20, 2009-01-20)

Jan 20, 2009

Dear Barack,

Congratulations on becoming our President. You have just begun a fantastic chapter in your life.

Very few have had the honor of knowing the responsibility you now feel. Very few know the excitement of the moment and the challenges you will face.

There will be trying moments. The critics will rage. Your "friends" will disappoint you. But, you will have an Almighty God to comfort you, a family who loves you, and a country that is pulling for you, including me. No matter what comes, you will be inspired by the character and compassion of the people you now lead.

God bless you.

Sincerely,

GW

--------------------------------------------------------

January 20, 2001

Dear George,

Today you embark on the greatest venture, with the greatest honor, that can come to an American citizen.

Like me, you are especially fortunate to lead our country in a time of profound and largely positive change, when old questions, not just about the role of government, but about the very nature of our nation, must be answered anew.

You lead a proud, decent, good people. And from this day you are President of all of us. I salute you and wish you success and much happiness.

The burdens you now shoulder are great but often exaggerated. The sheer joy of doing what you believe is right is inexpressible.

My prayers are with you and your family. Godspeed.

Sincerely, Bill


środa, 23 listopada 2016

Duda i dupa Dody

gala 25-lecia Super Expressu
22-11-2016

sobota, 12 listopada 2016

Barack Obama

kadencję kończy w południe 20 stycznia 2017

niedziela, 18 września 2016

wtorek, 6 września 2016

teorie smoleńskie

1. sztuczna mgła, 

2. elektromagnes, 

3. fałszywe radiolatarnie, 

4. fałszywe APM-y, 

5. meaconing, 

6. bomba paliwowa, 

7. zestrzelenie rakietą, 

8. lądowanie na ziemi, a następnie wybuch, 

9. dobijanie rannych, 

10. bezgłośny helikopter podmieniający wrak, 

11. hel, 

12. strącenie bronią EMP,

13. "dwa wstrząsy", 

14. 3 osoby przezyly 

15. maskirowka, 

16. wybuchowa farba, 

17. bomba termobaryczna, 

18. dwa tupolewy, 

19. nie było półbeczki, 

20. była półbeczka po odłączeniu tyłu kadłuba, 

21. zdalna blokada lotek, 

22. Macierewicz: "samolot został obezwładniony na 15 metrach" 

23. Nowaczyk: "samolot rozpadł się na 36 metrach", 

24. awaria wszystkich silników, 

25. trotyl, 

26. pancerna brzoza

27. dwa wybuchy. 

28. Macierewicz: "ekspertyza czarnych skrzynek potwierdza, że uderzenia w brzozę nie było" 

29. trzy Tupolewy, 

30. wybuchowa gasnica, 

31. wybuch wielopunktowy,

32. elektromagnesy

33. spisek premiera Tuska z Putinem

34. zamach zorganizowany przez Rosjan

35 . brzoza scieta 5 dni przed wypadkiem

wiersz smoleński

Płynie Wisła płynie, 
tylu w kraksach ginie, 
ale na Wawelu 
nie leży ich wielu. 
Wdrapał się na wieżę 
i dziwi król Krak się, 
że aby tu leżeć, 
starczy zginąć w kraksie. 
Czemu ty się dziwisz, 
tak chciał, królu Kraku, 
sam kardynał Dziwisz 
w geniuszu ataku! 
Mogło mu też zmorą 
być wieszcze widzenie 
co miał jakiś prorok 
w aktach w IPN-ie…. 
Takie są symptomy, 
takie są objawy 
skrzyżowania słomy 
w butach z żądzą sławy. 
Siedzieli, patrzeli 
w sondaże ponure, 
poparcie wystrzelić 
nie chciało im w górę, 
aż do wiadomości 
o dostawie mięska 
oraz świeżych kości 
prosto spod Smoleńska. 
Wszystkim spadli z nieba 
męczennicy święci 
czegóż więcej trzeba 
by się biznes kręcił 
Weźmie ten surowiec 
fachowiec z parafii - 
wyborców pogłowie 
podwoić potrafi! 
Więc wraz z ojcem Tadkiem 
również inne frakcje 
tuczą się wypadkiem 
i rosną im akcje. 
Już się Dziwisz stara 
i jego aparat - 
by dokoła Yara 
rosła nowa wiara. 
Jak w tej starej wierze, 
i w tej Ewangelii 
znów się lud nabierze, 
wszystko przewidzieli: 
Jest Święta Rodzina. 
Dla zbawienia świata 
zamiast Ojciec Syna 
oddaje Brat Brata. 
Ten Brat, co oddany, 
był mężem i tatą, 
a niepokalany 
jest kontynuator! 
Jest niepokalany 
zwłaszcza z przedniej strony. 
Ma Naród Wybrany 
przezeń być zbawiony! 
***
Światu już ogłasza 
apostoł Antoni, 
że spisek Judasza 
widać jak na dłoni: 
zgodnie z tajną wolą 
KGB i UB 
cienki był samolot 
za to brzozy – grube! 
Mnożą się Judasze, 
już ich tam są krocie, 
Ruskie oraz nasze 
przy mokrej robocie. 
Słychać huk wystrzałów, 
wokół leżą łuski, 
dobija pomału 
rannych Komoruski. 
I Marszałkiem drań był 
taki w polskim Sejmie! 
Nigdy już tej hańby 
nikt z Sejmu nie zdejmie! 
Trudzi się Władimir, 
Donald mu pomaga, 
aż mu lufa dymi, 
bo się przegrzał nagan. 
Wierni wsiedli w pociąg, 
zmartwiali ze zgrozy, 
zostawiając w błocie 
bezcenny depozyt. 
A leżał trup tłumnie, 
nie to ich wszak boli, 
lecz, że w ruskiej trumnie 
i na ruskiej folii. 
Nad tym głównie płaczą - 
tego upodlenia 
Tusku nie przebaczą 
i przez dwa millenia.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Dania vs. Francja

W finale turnieju mężczyzn w piłce ręcznej. Po 1 połowie 16-14 dla DK

Złoto Brazylii w siatkówce

3-0 z Włochami w finale olimpijskim

Rio trwa

niedziela, 17 lipca 2016

Smak kultowych czołówek


"Magazyn Morze", "Sonda", "997", "W starym kinie", "5-10-15" - obrazki i muzykę z czołówek tych i innych programów, mających swój początek w PRL-u, pamiętamy często nie mniej niż ich treść czy nawet prowadzących. Jak powstawały? Kto je tworzył i na ile były oryginalne? No i które wspominamy dziś najczęściej?




Z czołówkami dawnych programów jest trochę jak ze starymi piosenkami - gdy je słyszymy, natychmiast stają nam przed oczami obrazy związane z dzieciństwem i młodością, dawne emocje, pasje i zainteresowania. Często takie, które już nie wrócą. Kiedyś, gdy w Polsce można było oglądać zaledwie dwa kanały TVP, każdy program był mniejszym lub większym wydarzeniem - a otwierający go filmik czy zbiór obrazów bezbłędnie kojarzonym z nim sygnałem.


Mimo wszystkich ograniczeń, takich niezapomnianych telewizyjnych programów powstało się w epoce PRL-u mnóstwo. Wiele z nich z powodzeniem walczyło o widza także po przewrocie ustrojowym w 1989 roku. Ale i tak najbardziej pamiętamy odcinki emitowane wcześniej. Dlaczego?

Z prostego powodu - były jedną z niewielu odskoczni od szarej socjalistycznej rzeczywistości. A przy okazji, jak "Sonda", często bawiły, jednocześnie ucząc.

Od wybuchu do podziału

Pokoleniu dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków ten program zawsze będzie się kojarzył z intrygującymi popularnonaukowymi polemikami, jakie w latach 1977-1989 toczyli ze sobą Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek. Toczyli, dodajmy, językiem jak najbardziej zrozumiałym dla zwykłego widza. Należy przypuszczać, że gdyby nie tragiczna śmierć obu prowadzących w wypadku samochodowym pod Raciborzem, 29 września 1989 roku, "Sonda" bez problemu utrzymałaby się na wizji TVP także w latach 90.

Trwająca czterdzieści sześć sekund czołówka "Sondy", jedna z najbardziej pamiętnych w historii PRL-u, stała się prawdziwą wizytówką programu. Wykorzystywała stworzone przez Andrzeja Kurka charakterystyczne logo, jak i szereg związanych z zagadnieniami popularnonaukowymi materiałów filmowych - w tym kosmiczny lot sondy Mariner 5, wybuch supernowej, podział jądra komórkowego i zmieszanie się wody i oleju w stanie nieważkości.

Utwór, którego nie było

Przez dłuższy czas wielką zagadką było pochodzenie ilustrującej czołówkę elektronicznie brzmiącej muzyki - wielu jej wielbicieli prześcigało się w różnych, często fantastycznych spekulacjach, a samo archiwum TVP wskazywało na miksturę utworów Quincy Jonesa ("Fat Poppadaddy"), Teresy Bancer ("Milczenie"), Karlheinza Stockhausena ("Etiuda"), Otto Lueninga & Vladimira Ussachevsky'ego ("Król Lear") i Ergo Bandu ("Zmienność myśli"). Niestety, żaden z nich nie przypominał niczego z "Sondy", co tylko zwiększało frustrację prowadzących "śledztwo" fanów.

Prawda wyszła na jaw dopiero w zeszłym roku. Autorem i wykonawcą utworu okazał się Mike Vickers, angielski instrumentalista związany w latach 60. z grupą Manfred Mann - "Visation" oryginalnie wydany został na zapomnianym dziś krążku z gatunku library music, "Period/Pastoral/Solo Instruments - Moog/Dramatic".

Vickers jest także autorem takich kompozycji jak "Jet Set", otwierającej teleturniej NBC "Jackpot" (1974-1975) czy utworu towarzyszącego programowi "This Week in Baseball".

W kinie ze Szpilmanem

Cykl "W starym kinie" utrzymał się na wizji ponad trzy dekady, od 1967 do 1999 roku - dzięki temu był najdłużej nadawaną audycją filmową w Telewizji Polskiej. I już zawsze kojarzyć się będzie z osobą noszącego ciemne okulary wspaniałego gospodarza, Stanisława Janickiego, urodzonego w 1933 roku pisarza, scenarzysty i krytyka filmowego. Prowadził je z wielkim wyczuciem i smakiem.

A czołówka? Jak to w PRL-u bywało - prosta i zwykła, przedstawiająca udającego się do kina jegomościa w kapeluszu, a jednak… niezapominana. Także za sprawą pięknej nostalgicznej muzyki. Była nią fortepianowa wersja fragmentu piosenki "W małym kinie", jednej z kilkuset, które po II wojnie światowej skomponował pianista Władysław Szpilman. Pierwszym i najważniejszym jej wykonawcą był Mieczysław Fogg.

Wejście bez ograniczeń

Bez niezapomnianej czołówki trudno też sobie wyobrazić pogram dla dzieci i młodzieży "5-10-15", nadawany w TVP od 1982 do 2007 roku. W czasach swojej największej świetności, czyli w latach 80, przedstawiała tytułowe liczby w obróbce przypominającej trochę animacje Terry'ego Gilliama z "Latającego cyrku Monty Pythona". Ale dziś pamiętamy ją także z innego powodu.

Wielką popularność zdobył ilustrujący filmik instrumentalny "Bez ograniczeń" grupy Kombi, pochodzący z drugiego albumu zespołu, "Królowie życia" (1981). Fragment tego utworu, zagranego w klimacie fusion, do dziś nierozerwalnie wiążę się właśnie z tamtym programem. Kompozycja napisana została przez klawiszowca i kompozytora zespołu, Sławomira Łosowskiego.

Czytaj dalej na 2 stronie - Smak kultowych czołówek

Czas oświeconego bolszewizmu

"Bez ograniczeń" powstało pod koniec lat 70. Gdy TVP zwróciła się do Łosowskiego z propozycją wykorzystania utworu, od razu wyraził zgodę. Do dziś pamięta, dlaczego nadał mu taki tytuł. - To był czas oświeconego bolszewizmu i brakowało wszystkiego, w tym prądu. W radiu nadawano komunikaty o stopniu zasilania i wyłączeniach. Uważałem, że energetyczny utwór musi być grany bez ograniczeń energii.

Kompozycja do dziś rozpoczyna wszystkie koncerty artysty. - Odbierana jest bardzo dobrze - podkreśla. - Są tam sola klawiszy i bębnów. Brzmi dynamicznie. Co ciekawe, większość słuchaczy nazywa ją po prostu "5-10-15". Zapewne duża ich część nie zna oryginalnego tytułu. Zapraszam na stronę losowski.pl, na której można posłuchać, jak to dziś na żywo w moim wykonaniu brzmi.

Morze niewiadomych?

Ta czołówka rozpalała awanturniczą wyobraźnię młodego pokolenia lat 80. jak żadna inna - wielu z nas czekało na niedzielę, godz. 12.00 nie tylko po to, by posłuchać fascynujących morskich opowieści i ciekawostek Stanisława Heropolitańskiego z TVP Szczecin, ale tej niesamowitej muzyki, towarzyszącej równie niezwykłym i spektakularnym obrazkom.

Myli się jednak ktoś, kto sądzi, że energetyczny musicalowy kawałek, napisany z niemal rockowym zacięciem, powstał w głowie któregoś z naszych rodaków. Czołówka "Morza" nie miała z Polską nic wspólnego. Czym więc była?

Kradzież godna pirata

Najkrócej można odpowiedzieć, że dość bezczelnie zmontowanym zlepkiem scen z kilku pirackich filmów, głównie początku australijskiego musicalu komediowego w reżyserii Kena Annakina "Film o piratach" ("The Pirate Movie", 1982). To z niego pochodziła także towarzysząca jej piosenka "Victory", skomponowana przez australijskiego kompozytora Mike'a Brady'ego do słów Terry Britten, piosenkarza i tekściarza, współautora piosenek między innymi Tiny Turner i Michaela Jacksona.

Utwór "Victory", podpisany jako The Pirates & Mike Brady, dostępny jest na ścieżce dźwiękowej wydanej przez Polydor Records. A że u nas wykorzystany został bez poszanowania jakichkolwiek praw? Cóż, bycie piratem zobowiązywało, zwłaszcza w PRL-u!

Nuty lepsze niż news

Najkrótsza perełka w zestawieniu była za to najczęściej w naszych domach obecna - propagandowa tuba informacyjna komunistycznych władz towarzyszyła nam przecież w latach 1958-1989 codziennie. Czołówki "Dziennika Telewizyjnego" zmieniały się rzadziej niż prowadzący - ta najsłynniejsza zadebiutowała w 1973 roku i pozostała, mimo paru retuszy, do samego końca. Przedstawiała charakterystyczne logo DT na tle map Polski, Europy i świata. Towarzyszyła jej dumna, marszowa nuta skomponowana przez naszego nieocenionego kompozytora Wojciecha Kilara (ur. 1932). Naprawdę udana, godna ilustracji najlepszych hollywoodzkich produkcji!

Wojciech Kilar najwyraźniej nie jest jednak ze swojego dzieła dumy - a może raczej z samego faktu jego powstania. Informacji o utworze próżno szukać na jego stronie internetowej, a Maestro nie odnosi się do niej w wywiadach. Szkoda, gdyż uwertura "Dziennik telewizyjny" pozostaje z jednym z najbardziej rozpoznawalnych sygnałów dźwiękowych PRL-u. Ujmy naszemu wybitnemu twórcy muzyki klasycznej i filmowej na pewno nie przynosi.

Przy kogucie dęciaki

Ostatnio słyszy się, że magazyn kryminalny "997" wraca po trzech latach ciszy - tym razem Michał Fajbusiewicz prowadzić go będzie w Polsat Play. Trudno jednak oczekiwać, by osiągnął taki sukces jak w latach 80. Nadawany od 1986 roku program, produkowany przez TVP Łódz, był tak popularny, że pomógł w odnalezieniu dziesiątek, jeśli nie setek groźnych przestępców.

"997" wielokrotnie zmieniało swoją formułę, a co za tym idzie i czołówkę, która jednak zawsze przedstawiała milicjantów, a później policjantów w spektakularnych scenach akcji. Nigdy nie zmieniła się towarzysząca tym obrazkom muzyka. Twórcy programu wykorzystali utwór "Cronus (Saturn)" amerykańskiej jazzrockowej formacji Chase. Szaleńczo brzmiący i pełen emocji fragment, zagrany między innymi na instrumentach dętych, pochodził z wydanej w 1972 roku płyty "Ennea".

Polscy prekursorzy dubstepu

Dla kontrastu znowu coś dla dzieci i młodzieży: "Przybysze z Matplanety", czyli bohaterowie programu edukacyjnego Telewizji Polskiej z drugiej połowy lat 80. Choć przygody dwóch matematycznych znaków: mądrego i walecznego Sigmy oraz nieśmiałego i płochliwego Pi dziś prezentują się raczej anachronicznie, warto podkreślić, że przy ich kręceniu wykorzystano nowatorską jak na ówczesne warunki telewizyjną technikę blue box. Widać ją także w czołówce programu.

Piosenkę, która ją ilustrowała, śpiewał nieodżałowany Andrzej Zaucha, do muzyki Rafała Błażejewskiego i Marcelego Latoszka oraz słów Magdy Wojtaszewskiej. "Prekursorzy dubstepu", "Kraftwerk sie chowa!" - można przeczytać w komentarzach na Youtube.

Warto dodać, że w zeszłym roku powstał bardzo ciekawy cover kawałka w wykonaniu electropopowego zespołu Door Selection

Z elektroniką za pan brat

O tym, że powyższa lista nie wyczerpuje tematu, wiedzą na pewno ci wszyscy, którzy z czołówek pamiętają "Pegaz", "Pieprz i wanilię", "Sensacje XX wieku", "Z kamerą wśród zwierząt" czy "Wielka grę".

Twórcy polskich programów z czasów PRL-u wyjątkowo chętnie korzystali z dokonań tuzów muzyki elektronicznej. Dla przykładu, "Sportowa Niedziela" w TVP1 rozpoczynała się w latach 80. tytułowym utworem z płyty "Spiral", którą grecki kompozytor Vangelis wydał w 1977 roku. "Studia Sport" nie byłoby natomiast bez syntezatorowego sola z przeboju "Son Of My Father", skomponowanego przez w 1971 roku przez Giorgio Morodera dla grupy Chicory Tip. Z kolei popularnonaukowy "Kwant", nadawany w TVP od lat 80., wykorzystywał w czołówce przebój Jean Michela Jarre'a z 1978 roku "Equinoxe 5".