piątek, 8 marca 2013

Szczególy wyboru Karola Wojtyły na Papieża

KONKLAWE

(Tę relację przygotował w 1995 roku dla niemieckiego miesięcznika " GEO " Wolf Schneider (72 lata) - szef szkoły dziennikarskiej w Hamburgu, za " FOCUS " nr 10 ( 37 ) 1998 )


28 września 1978 roku

Późnym wieczorem papież, który szybko zdobył sobie popularność zarówno u wiernych, jak i u bezbożników, zostaje znaleziony martwy w łóżku - 33 dnia po wyborze. Jak podaje oficjalny komunikat Watykanu - zmarł na atak serca.
Pojawiają się pogłoski o otruciu, podobnie jak w 1939 roku po śmierci Piusa XI. Dziewięciu papieży zostało otrutych, zasztyletowanych, uduszonych lub zamęczonych na śmierć.
Następcą włoskiego papieża został krakowski kardynał Karol Wojtyła - kapłan, o którym Jan Paweł I rozmawiał przy stole z Villotem.
Każdy z uczestników konklawe był zobowiązany do milczenia na temat jego przebiegu. Na światło dzienne wychodzą jednak kolejne szczegóły tego - jak ktoś powiedział - najbardziej tajemniczego wydarzenia końca XX wieku.
Ten wybór przyczynił się do upadku komunizmu w Europie Środkowo - wschodniej i sprawił, że Karol Wojtyła - dzięki swoim zasługą jako papież Jan Paweł II - w 1998 roku w ankiecie amerykańskiego tygodnika " Time " został uznany za jednego z dwudziestu najbardziej wpływowych ludzi XX wieku


3 października 1978 roku.

Kardynał Wojtyła leci do Rzymu w towarzystwie prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego samolotem polskich linii lotniczych LOT na drugie w ciągu dwóch miesięcy konklawe.
W sierpniu 1978 roku, gdy Karol Wojtyła uczestniczył w wyborze kardynała Lucianiego, otrzymał dziewięć głosów. Był to sygnał, którego nie należało lekceważyć.
Teraz, po śmierci Jana Pawła I, krakowski kardynał zdaje sobię sprawę, że w ponownym konklawe może mu przypaść poważniejsza rola. Tych myśli nie wolno mu jednak ujawniać. Kto bowiem podąża na konklawe, by zostać papieżem, wraca do domu jako kardynał.
Kierowca kardynała Józef Mucha odwożąc go na lotnisko dostrzega, że Wojtyła jest smutny i przygnębiony. Jakby to, co wiele osób mówi w Krakowie, stanowiło dla niego olbrzymi ciężar. Kraków jest pewien, że Wojtyła pozostanie w Rzymie.



4 października 1978 roku

W Watykanie odbywa się msza pogrzebowa Jana Pawła I. Przybywają na nią kardynałowie z czterech stron świata. Zanim udadzą się na konklawe, próbują rozpoznać sytuacją.
Kolegium Kardynalskie jest zobowiązane do posłuszeństwa papieżowi, ale nikt nikogo nie może zmusić do kochania papieża. Wśród purpuratów są i jego zwolennicy i przeciwnicy. Kiedy papież odchodzi, ciągle muszą udawać jedność przed zewnętrzym światem. Ale za kulisami każdego konklawe szuka się sojuszników, liczy przeciwników, z mniejszości tworzy się większość.
Lucianiego wybrano w czwartym głosowaniu. Teraz kardynałowie są podzieleni i głęboko zaniepokojeni nadchodzącym konklawe. Jak długo przyjdzie im wybierać nowego papieża ? Nie są pewni, czym mają się kierowaćm za jakim kandydatem się rozglądać.
Jan Paweł I był kompromisem między zwolennikami reformującego się Kościoła a ortodoksami. Ci pierwsi potrzebowali papieża pozbawionego głębszych powiązań ze strukturami watykańskimi, człowieka prostej wiary , drudzy - tradycyjnego, patriarchalnego Ojca Świętego, przywiązanego do dogmatów. Luciani, patriarcha Wenecji, uosabiał obie te cechy. Ale kto będzie najlepszym kandydatem tym razem ? W jaki sposób sprostać wyzwaniom zbliżającego się milenium ? Jakiemu Kościołowi ma przewodzić nowy papież ? W jakiej mierze kolejny Ojciec Święty nada Kościołowi nowe oblicze ?
Lista pytań, zwłaszcza dotyczących Kościoła rzymskokatolickiego, może być dłuższa. Pod koniec lat siedemdziesiątych Kościół musi stawiać czoło nowym wyzwaniom i nie zawsze wychodzi z tych starć w roli oczywistego zwycięzcy. Dotyka go kryzys duchowieństwa, wyrażająca się mniejszą liczbą chętnych do seminariów, rosnąca liczba wakatów. Musi bronić doktryny wiary poddawanej w wątpliwości przez różnych teologów, w tym zwolenników teologii wyzwolenia, szczególnie popularnej w Ameryce Środkowej i Południowej. Wreszcie - przeciwdziałać odchodzeniu od katolickiej wizji rodziny i życia seksualnego, zwłaszcza w najlepiej rozwiniętych państwach Zachodu.
Zadając sobie setki, może tysiące pytań kardynałowie, przystępują do rozważań nad najbardziej prawdopodobnymi kandydatami, szukają tego, który najpełniej będzie uosabiać ich wybór. Kiedy zaczynają krążyć nazwiska, ci, którzy znajdą się na wstepnej liście, muszą zachować szczegóną ostrożność. Są uważnie obserwowani przez pozostałych, nie mogą zdradzić, że wiedzą lub domyślają się, iż rozważane są ich kandydatury. Powinni okazywać opanowanie, samokontrolę i pokorę, a przede wszystkim starać się pozostać w cieniu. Każdą, choćby najmniejszą aluzję na temat ich kandydatury muszą odparować, wskazując na potegę Bożej Opatrzności, od której wszystko zależy - także wybór nowego papieża. Nie mogą prezentowaćswojego programu, muszą posługiwać się językiem dyplomatycznym, pełnym niejasności i niedomówień. Oficjalnie przecież nie chodzi tu o wybór partyjny czy polityczny, lecz kościelny. Faktycznie jednak jest to jeden z najbardziej politycznych wyborów, jakich dokonuje się we współczesnym świecie.
Przy niezliczonych nieoficjalnych obiadach w domach kościelnych dostojników lub restauracjach rzymskich, spacerach na terenie Watykanu i w jego pobliżu, kardynałowie na sto sposobów roztrząsają każdą kandydaturę, z ożywieniem przygotowują grunt pod właściwe konklawe.
W tych październikowych dniach 1978 roku szczególnie aktywna jest frakcja włoskich kardynałów. Od ponad 450 lat panują oni niepodzielnie na Stolicy Piotrowej, między innymi dzięki niepisanej zasadzie, że nie wybiera się na papieża kardynała z kraju uznawanego za mocaestwo. " Gdyby Amerykanin został papieżem, ludzie pomyśleliby, że wybór ustaliły między sobą Wall Street i CIA " - uważa Thomas Reese, redaktor naczelny magazynu wydawanego przez amerykańskich jezuitów.
Frakcja włoska nie stanowi jednak monolitu. Najbardziej szanowanym kardynałami ze słonecznej Italii są Paolo Bertoli, Sebastiano Baggio i Giovanni Benelii.
Wrażeni najbardziej obrotnego w zabiegniu o własny wybór sprawia arcybiskup Geniu, 72 - letni Giuseppe Siri. 


11 października 1978 roku

Tydzień po pogrzebie papieża Jana Pawła I, a trzy dni przed rozpoczęciem konklawe, w Seminarium Francuskim w Watykanie spotyka się piętnastu kardynałów. Ich celem jest przymierze przeciwko Siriemu i wybór własnego kandydata. Piętnastka głęboko zastanawia się, czy nie należałoby wybrać arcybiskupa Florencji, Giovaniego Benellego, mającego opinię wykrztałconego liberała.
Nowy papież powinien być oddany Watykanowi i zdecydowanie sprzeciwiać się lewicy - to przesłanie zaczyna docierać do coraz większej liczby kardynałów. Takim papieżem mógłby być Karol Wojtyła, arcybiskup krakowski. Już od dawna zalicza się do grona bardziej znanych kardynałów, podczas Soboru Watykańskiego II w roku 1965, jako młody arcybiskup, wielokrotnie zabiera głos.
W pierwszych dniach po przyjeździe do Watykanu Wojtyła rozmawia z kilkoma wpływowymi, ale nie związanymi bliżej z żadną frakcją członkami Kolegium Kardynalskiego. Podczas tych prywatnych spotkań wprawiają go w zakłopotanie, dając do zrozumienia, że chcieliby, by zasiadł na tronie Piotrowym. Za Wojtyłą opowiadają się kardynałowie Nasalli Rocca z Włoch i Aloisio Lorscheiter z Brazylii. Ten drugi prowadzi kampanię na rzecz Wojtyły wśród purpuratów z Trzeciego Świata.
Wojtyła rozmawia z kardynałem Królem, synem polskich emigrantów, arcybiskupem Filadelfii, a także z Johnem Codym, arcybiskupem Chicago, w którego archidiecezji mieszka bardzo wielu Polaków.
W dniu, kiedy Wojtyła wraz z kardynałem Codym uczestniczy w obiedzie zaaranżowanym przez biskupa Andrzeja Deskura, Konig nawiązuje rozmowę z prymasem Stefanem Wyszyńskim. Dyskretnie daje do zrozumienia, że przyszłym papieżem mógłby być Polak. Wyszyński jest zdumiony. Wojtyła jest, jego zdaniem, zbyt słabo znaną postacią, żeby mógł objąć tak ważny urząd. Wyszyński jest przekonany, że Włosi przeforsują kandydaturę swojego rodaka. Najwyraźniej prymas Polski nie jest wtajemniczony we wszystko, co dzieje się za kulisami przygotowań do konklawe.
W tym czasie kandydaturę Wojtyły popiera już kardynał Król - i co ma szczególne znaczenie - sekretarz stanu Watykanu, francuski kardynał Jean Villot. Z każdym dniem przybywa zwolenników krakowskiego kardynała.
Podczas nieformalnych zebrań kardynałów, w trakcie spotkań w towarszystwie biskupów, prałatów i sekretarzy, uznanych za ważnych pośredników między kardynałami - nazwisko Wojtyły budzi coraz większe zainteresowanie. Rozważają następstwa wyboru Wojtyły.
Może to on okaże się pasterzem, który zdecydowanie poprowadzi kościelną trzodę ku lepszym pastwiskom ?
Kilka godzin przed rozpoczęciem konklawe do rezydencji każdego z kardynałów dociera kopia wywiadu. W jednej chwili szanse Siriego topnieją do zera.
Ostatnie godziny przed konklawe to także ostatnie kalkulacje w szerszym gronie. Wśród 111 uprawnionych do wyboru kardynałów znajduje się zaledwie 56 Europejczyków.
A więc kto ?


14 października 1978 roku

Zegary wskazują wpół do czwartej po południu. Po zakończeniu mszy, podążajac w uroczystej procesji za krzyżem niesionym przez mistrza ceremonii, przy dzwiękach rozbrzmiewającej pieśni " Veni Sancte Spiritus " kardynałowie przechodzą do Kaplicy Syktyńskiej. Tam wysłuchują obowiązujących reguł - zachowanie całkowitej tajemnicy i absolutny zakaz kontaktów ze światem zewnętrznym.
Purpuraci - których zadaniem jest teraz modlitewna medytacja i wybór papieża - wprowadzają się do swoich surowych cel znajdujących się obok Kaplicy Syktyńskiej. Okna wychodzące na zewnątrz zostały zabite gwoździami i zaciemnione. Żelazne łóżko, stolik do pisania, krzesło, miednica do mycia i dzbanek - to całe wyposażenie celi. Nie wolno mieć nawet odbiorników radiowych i magnetofonów.



15 października 1978 roku

111 elektorów zbiera się w Bazylice Św. Piotra. Po mszy rozpoczyna się głosowanie. Siedząc przy pulpitach kardynałowie wypełniają karteczki do głosowania - zgodnie z Konstytucją Apostolką - tak by nikt nie widział, jakie nazwisko wpisują i możliwie jak najbardziej zniekształconym choć czytelnym pismem. Następnie podwójnie składają karteczki. W podniesionej dłoni - aby była widoczna - każdy kardynał zanosi karteczkę do ołtarza, na którym znajduje się urna. Przed ołtarzem elektor urocztstym głosem wypowiada przysięgę: " Wzywam Chrystusa, który będzie miom sędzią, że wybrałem tego, co do którego wierzę, iż powinien zostać wybrany zgodnie z wolą Bożą ". Kartka wędruje do urny. Jej rolę pełni złoty kielich.
Kiedy już wszystkie kartki znajdują się w kielichu, do pracy przystępuje trzech kardynałów, wybranych losowo do roli pomocników w wyborach. Jeden z nich potrząsa kielich mieszając jego zawartość, drugi po kolei unosi karteczki do głosowania w górę i zlicza je. Gdyby ich liczba nie zgadzała się z liczbą obecnych kardynałów, wszystkie karteczki natychmiast zostałyby spalone. Jeśli ich liczba jest prawidłowa, pierwszy pomocnik rozwija pierwszą karteczkę, odczytuje po cichu nazwisko kandydata, podaje ją drugiemu pomocnikowi, który czyni to samo i podaje ją do trzeciego, który donośnym głosem odczytuje nazwisko kandydata i wstawia kreskę przy odpowiednim nazwisku na liście wszystkich 111 kardynałów. Potem następuje formalne zliczanie, rezultat zostaje sprawdzony przez trzech wybranych losowo pomocników, a karteczki giną w ogniu.
Podczas niedzielnych czterech głosowań kardynał Siri przeżywa gorycz porażki. Żeby wygrać, musiałby uzyskać co najmniej 74 głosy ze 111. W pierwszym otrzymuje tylko 30 zamiast 50 głosów, co do których był przekonany. Jego liberalny konkurent Benelli uzyskał podobą liczbę głosów. W drugim głosowaniu liczba ich zwolenników rośnie, ale znów nie ma zwycięzcy. Trzecie głosowanie - Siri i Benelli tracą, trzydzieści głosów zyskuje kardynał Ugo Poletti, przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch. W kolejnej rundzie wiele głosów pada na czwartego kardynała - Pericle Feliciego. Kardynał Wojtyła otrzymuje pięć głosów. Na jego twarzy nie ma jednak radości.
Tego dnia żaden kandydat nawet nie zbliżył się do pułapu 74 głosów.
Kardynałowie w milczeniu rozchodzą się do swoich cel. Słychać tylko ich kroki w korytarzu. Spotykają się znowu na kolacji. Atmosfera jest przygnębiająca, rozmowa najwyraźniej się nie klei.
Widać, że Włosi blokują się wzajemnie. Niektórzy czynią aluzje mówiąc o tym, że żaden z nich nie ma szans na stanowisko papieża. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii, kardynał Vincente Tarancón, robi to w bardziej przejrzysty sposób: Bóg poróżnił Włochów i wykorzystał ludzką złość, żeby utrudnić wybór papieża.
Po posiłku arcybiskup Wiednia Franz Konig rozpoczyna w celach i na korytarzach otwartą kampanię na rzecz wyboru papieża ze Wschodu. Rozmawia z Niemcami, Amerykanami, Hiszpanami. Łagodnym tonem przekonuje ich do kandydatury Wojtyły. Wśród uczestników konklawe rośnie napięcie. Może rzeczywiście należy zdecydować się kogoś spoza Włoch ?


16 października 1978 roku

Ten dzień przejdzie do historii. Kardynałowie jeszcze tego nie wiedzą.
Przed piątą kolejką głosowania z miejsca podnosi się kardynał Konig i za pomocą wszelkich dostępnych form watykańskiej retoryki optuje za tym, aby przez wybór papieża nie - Włocha położyć kres tej blokadzie. Owym nie - Włochem , kontunuje Konig, mógłby być kardynał z Krakowa, Karol Wojtyła. Młody wiek - ma dopiero 58 lat - nie powinien być przeszkodą. Byłby wprawdzie najmłodszym papieżem od czasów konklawe w 1846 roku, ale ileż zyskałby przez to cały Kościół.
Ku zdumieniu kolegium wyborczego, kardynał Wyszyński radzi, by elektorzy pozostali przy kandydaturze Włocha.
Piąte głosowanie przynosi jednak totalny chaos, Siri traci, wiele głosów pada na Giovanniego Colombo, Ugo Polettiego i Holendra Johannesa Willebrandsa. Włosi zablokowali się całkowicie i żaden z nich nie ma już szans.
Szóste głosowanie - rośnie liczba głosów na Wojtyłę, lecz to wciąż za mało.
Kardynałowie udają się na posiłek. Arcybiskup krakowski spożywa obiad w skupieniu. Czyżby zastanawiał się, jaką ma podjąć decyzję w przypadku wyboru ? Po południu Wojtyła odwiedza Wyszyńskiego w jego celi. Jest nadal niespokojny i obciążony świadomością tego, co może go czekać za kilka godzin. Wyszyński, podtrzymujęc Wojtyłę w ramionach, mówi: " Jeśli Cię wybiorą, musisz przyjąć. Dla Polski ".
Siódma kolejka wyborów: Wojtyła prowadzi z wyraźną przewagą. Ale jego spojrzenie nie rozjaśnia się ani na chwilę, gdy wzrasta liczba otrzymanych głosów. Niektórzy kardynałowie ślą w jego stronę pokrzepiające uśmiechy. Wojtyła nie osiąga wymaganej większości dwóch trzecich głosów. Większość z 25 włoskich kardynałów nadal głosowała za kimś innym.
W czasie przerwy przed ósmą kolejką głosowania, zaczyna panować panować przytłumione ożywienie, wybór wydaje się coraz bardziej jednoznaczny. Wpływowy prefekt biskupiej kongregacji, kardynał Baggio, dokonuje przełomu. Jest pierwszym Włochem mówiącym głośno, że papieżem powinien zostać kardynał z Krakowa.
Godzina 16.30
Ósma kolejka. Wojtyła słyszy swoje nazwisko - wybrali go. 99 głosów za Polakiem !! Kilku najbardziej konserwatywnych kardynałów wolało jednak Siriego.
W Kaplicy Syktyńskiej pod potężnym freskiem Michała Anioła " Sąd ostateczny " dokonuje się przełom w Kościele katolickim. Po przeszło czterech wiekach papieżem zostaje ktoś spoza Włoch. To człowiek Europy Środkowowschodniej, gdzie Kościół musi walczyć o przetrwanie z komunistyczną władzą, która w ciągu trzydziestu lat panowania nie szczędziła środków, żeby duchownym utrudnić życie.
Wybrańcem kardynałów jest Polak, którego prymas - kardynał Wyszyński, obecny podczas tego konklawe - był w latach pięćdziesiątych więziony przez komunistyczne władze. Wybór Wojtyły to szok dla Związku Radzieckiego, gdzie na mocy partyjnych i państwowych decyzji religia została praktycznie zakazana. Tę ideę światopoglądową Kreml starał się po II wojnie światowej zaszczepić w innych krajach. To, że nie udało mu się w Polsce, jest wynikiem postawy Wyszyńskiego, a także Wojtyły, który teraz będzie odpowiadał już nie tylko za Kraków. A przecież poza kardynałem i Polakami jest człowiekiem nieznanym w świecie !
Zmieszany Wojtyła wysłuchuje pytań z ust kardynała prowadzącego wybory: " Czy przyjmujesz ? Jakie imię przyjmiesz ? " Z twarzy Karola Wojtyły znika napięcie, nabiera uroczystego wyrazu. Kardynał odpowiada: " W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła - świadom wszelkich trudności - przyjmuję ".
Kardynałowie wyrażają swój aplauz. Teraz czekają na imię nowego papieża. Do tej pory żaden z kardynałow nie zwlekał z odpowiedzią - z czego trzeba wywnioskować, że nikt nie wykluczał do końca możliwości wygranej w tych wyborach. Karol Wojtyła obwieszcza: " Jan Paweł II ". Wszyscy wiedzą, że to imię jest ukłonem w stronę jego poprzednika.
Zadowoleni kardynałowie podchodzą po kolei do papieża, by oddać mu hołd. Kiedy nadchodzi kolei prymasa Stefana Wyszyńskiego, Jan Paweł II podnosi się z fotela i bierze kardynała w ciepły uścisk. Kardynałowie intonują chorał: " Te Deum laudamus ", Ciebie, Boże, chwalimy.
Godzina 18.18
Znad komina nad Kaplicą Syktyńską wznosi się biały dym, obwieszczający wybór papieża, a z tłumów zgromadzonych na placu św. Piotra dochodzi okrzyk: " HABEMUS PAPAM ! " ( Mamy papieża ).
Godzina 18.44
W lodżi Bazyliki ukazuje się kardynał Pericle Felici, który wypowiada tradycyjną formułę: " Zwiastuję wam radość wielką - mamy papieża: Najdostojniejszego i Najprzewielebniejszego Pana Świętego Kościoła Rzymskiego, Kardynała Karola Wojtyłę, który przybrał sobie imię Jan Paweł II ".
Mistrz ceremonii prowadzi Jana Pawła II do przedsionka, zwanego camera lacrimatoria - pokój płaczu. Papież oczekuje tam krawca, który dopasuje papieską szatę do wymiarów pasterza.
Godzina 19.20
Jan Paweł II w bardzo dobrym nastroju, jakby zdjęto mu z pleców wielki ciężar, wychodzi na balkon Bazyliki, by pozdrowić zdumiony Rzym i świat. 


22 października 1978 roku

" Nie obawiajcie się " - powiedział Jan Paweł II podczas inauguracyjnej mszy do tłumów zebranych na placu św. Piotra.

poniedziałek, 4 marca 2013

Niebezpieczna sekta religijna

Na terenie naszego kraju działa bardzo groźna organizacja podszywająca się pod działalność religijną.
Sekta ta ingeruje w życie rodzin, wykorzystując finansowo swoje ofiary, a nawet manipuluje życiem całego kraju poprzez wpływanie na stanowienie prawa.

Organizacja ta jest wielkim międzynarodowym koncernem świadczącym usługi religijne i ma wielką sieć ośrodków na wszystkich kontynentach.

Przeczytaj punkty, które charakteryzują działalność tej największej sekty. I Ty też musiałeś ( musiałaś ) się z nią zetknąć.

1. Struktura władzy w sekcie jest niedemokratyczna. Z jej struktur hierarchicznych wykluczone są wszystkie kobiety oraz żonaci mężczyźni. Na życie sekty wpływ mają jedynie specjalnie dobrani i przeszkoleni nieżonaci mężczyźni, którzy ślubują swoim zwierzchnikom ślepe posłuszeństwo. Główny przywódca sekty, jej dyktator, który każe uważać się za nieomylnego, zarządza niepoliczonymi bogactwami i mieszka w luksusowym pałacu na południu Europy.

2. Ludzie uzależnieni od sekty, zwani także wiernymi, nie maja żadnego wpływu na ważne decyzje swojej organizacji. Nawet na zarządzanie pieniędzmi sekty, które posłusznie jej przekazują.

3. Mimo że mężczyźni kierujący sekta słyną z rozwiązłego trybu życia, od pozostałych członków organizacji żądają przestrzegania bardzo rygorystycznych zasad. Zabraniają używać środków antykoncepcyjnych, potępiają sex pozamałżeński, zabraniają rozwodów i powtórnych małżeństw. Wszystkim, którzy nie akceptują tych zasad, sekta grozi wiecznym potępieniem i już tu na ziemi piętnuje ich oraz uprzykrza życie.

4. Wśród mężczyzn kierujących sektą na wszystkich szczeblach jej struktury występuje zadziwiająco często skłonność do wykorzystywania seksualnego dzieci. Sekta wymyśliła sprawny system chronienia przestępców seksualnych w swoich szeregach. Przenosi ich z jednej placówki na inną, a gdy trzeba, ukrywa ich także w odległych krajach.

CZY KTOŚ Z WAS SPOTKAŁ SIĘ Z TĄ SEKTĄ???

Interia.pl 04-03-2013

©2013®

niedziela, 3 marca 2013

19 kwietnia 2005

"URBI ET ORBI" APOSTOLIC BLESSING

FIRST GREETING OF HIS HOLINESS BENEDICT XVI

Central loggia of St. Peter's Basilica
Tuesday, 19 April 2005

 

Dear Brothers and Sisters,

After the great Pope John Paul II, the Cardinals have elected me, a simple and humble labourer in the vineyard of the Lord.

The fact that the Lord knows how to work and to act even with inadequate instruments comforts me, and above all I entrust myself to your prayers.

Let us move forward in the joy of the Risen Lord, confident of his unfailing help. The Lord will help us and Mary, his Most Holy Mother, will be on our side. Thank you.

Już nie Scola ale Scherer z Sao Paulo?


Kardynał z Brazylii Odilo Scherer papieżem, a sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej włoski kardynał Mauro Piacenza lub Argentyńczyk włoskiego pochodzenia kard. Leonardo Sandri - taka propozycja według portalu Vatican Insider zdobywa zwolenników przed konklawe.

Kardynał z Brazylii Odilo Schere
Portal włoskiego dziennika "La Stampa" informuje, że wśród grupy kardynałów, którzy na razie prowadzą nieformalne dyskusje przed konklawe, trwa mobilizacja na rzecz doprowadzenia do wyboru pierwszego papieża z Ameryki Południowej.

Wśród dostojników, forsujących takie rozwiązanie jest dwóch wpływowych kardynałów: dziekan Kolegium Kardynalskiego Angelo Sodano i kard. Giovanni Battista Re. Ich inicjatywę popierają inni Włosi z Kurii Rzymskiej.

O kardynale Schererze, arcybiskupie Sao Paulo, jako coraz silniejszym tzw. papabile informują również inne źródła za Spiżową Bramą.

Kardynał Scherer ma 63 lata, od 1994 do 2001 roku pracował w Kongregacji Biskupów, którą kierował wówczas kardynał Re. Zauważa się, że cieszy się ogromną estymą wśród hierarchów i słynie z opanowania.

Wraz z jego kandydaturą jako następcy Benedykta XVI autorzy tej inicjatywy proponują też, aby drugą osobą po papieżu, czyli watykańskim sekretarzem stanu został hierarcha, który dobrze zna Kurię Rzymską. Ich faworyci to obecny prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa kardynał Mauro Piacenza i prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich kard. Leonardo Sandri.

Urodzony w Buenos Aires Sandri, syn włoskich imigrantów poinformował 2 kwietnia 2005 roku wiernych na Placu świętego Piotra o śmierci Jana Pawła II.

Napływające zza Spiżowej Bramy informacje o rozmowach na temat możliwości wysunięcia kandydatury purpurata z Brazylii mogą oznaczać próbę dokonania przełomu w Kościele i szukania szerokiego poparcia ze strony podzielonych elektorów spoza Europy.

Wcześniej najczęściej wymienianym faworytem był arcybiskup Mediolanu, kardynał Angelo Scola, bliski intelektualnie Benedyktowi XVI. Wyrażane są jednak obawy, że głębokie podziały geograficzne i narodowe wśród 115 elektorów mogą utrudnić wybór Włocha.

Termin inauguracji konklawe nie jest znany. Nie wiadomo również, kiedy data ta zostanie ogłoszona. Wcześniej Watykan poinformował , że decyzja nie zapadnie w poniedziałek, kiedy przybyli z całego świata kardynałowie zbiorą się na pierwszym od rozpoczęcia wakatu w Stolicy Apostolskiej posiedzeniu, czyli kongregacji.

Z Rzymu Sylwia Wysocka
PAP

©2013®

sobota, 2 marca 2013

Plakat

Głosujcie na Murzyna Piotra Turksona z dzikiej Afryki. Jeden z plakatów przed bazyliką M.B. Większej w Rzymie #konklawe

Wałęsa o gejach i pedałach (1 marca 2013)

- Ja sobie nie życzę, żeby ta mniejszość, z którą się nie zgadzam wychodziła na ulice i moje dzieci i moje wnuki bałamuciła jakimiś tam mniejszościami
Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością i muszą się do mniejszych rzeczy przystosować. A nie wchodzić na największe szczyty, na największe godziny, największe prowokacje, żeby psuć tych innych, albo wybierać z tej większości


Jego zdaniem w polskim Sejmie homoseksualiści powinni siedzieć w ostatniej ławie sali plenarnej, a nie gdzieś na przodzie. - A nawet jeszcze za murem - mówił Wałęsa.

Dodał też, że nie zagłosowałby na Annę Grodzką w wyścigu o stanowisko wicemarszałka Sejmu.

Dlaczego odechciewa się dzieci (tezy)

  1. Jesteśmy w okolicach 200. miejsca na świecie, jeśli chodzi o dzietność. Inne kraje Europy mają podobne problemy, ale poprawiają sobie demografię, przyjmując imigrantów. A młodzi Polacy wyjeżdżają i rodzą dzieci za granicą, np. w Wielkiej Brytanii.

  2. Nawet Jarosław Kaczyński zamiast o Smoleńsku mówi, że chciałby, aby w Polsce zapanowała moda na dzieci.

  3. Ekspert PiS Krzysztof Rybiński proponuje, aby budżet co miesiąc wypłacał za każde dziecko tysiąc złotych do ukończenia przez nie 18. roku życia. Wydać trzeba, bo - jak przekonuje Rybiński - pod koniec tego stulecia Polaków może być już tylko 16 mln. Niestety, na to nas nie stać, bo kosztowałoby to do 90 mld zł rocznie.

  4. Dużo dzieci mają u nas osoby bardzo zamożne i bardzo biedne. Młodzi średniozamożni Polacy, jeśli już zdecydują się na założenie rodziny, mają jedno dziecko. Kobieta, jak postoi w kolejce do publicznego lekarza, to się jej odechciewa stać z kolejnym. 

  5. A szkoły? Mamy 600 tys. nauczycieli przy niżu demograficznym. Dlaczego wobec tego mamy cały czas klasy molochy po 30 uczniów? Dlaczego nie mamy w każdej szkole świetlic, gdzie dzieci mogą przebywać po lekcjach, tak by rodzice mogli je odebrać po pracy? Taka świetlica wyrównywałaby też szanse edukacyjne dzieci. Dlaczego państwo do tej pory nie przejęło zakupu książek do szkoły dla wszystkich dzieci? Naprawdę nas na to nie stać?

  6. Naszą polityką rodzinną - jak słusznie zauważa Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń społecznych - rządzi syndrom Kulczyka. Trzeba tak dawać, aby Kulczyk i jemu podobni na pewno nic nie otrzymali, bo się nachapią.

  7. Brak dzieci lub posiadanie jednego nie powoduje zagrożenia ubóstwem. Ale urodzenie drugiego dziecka zwiększa to zagrożenie nawet dwukrotnie i co siódmą rodzinę wpycha w relatywną biedę. A ustawowa granica ubóstwa była zamrożona w latach 2006-12. Od października 2012 r. dla osoby samotnie gospodarującej jest nią dochód nieprzekraczający kwoty 542 zł, natomiast dla osoby w rodzinie - 456 zł. Co to oznacza w praktyce? Małżeństwo z dwójką dzieci zarabiające pensje minimalne... nie ma prawa do zasiłku rodzinnego.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Italy in May 2012


Wyświetl większą mapę

Biskup Pieronek: Pedofilia to margines, wynika z namiętności

Biskup Tadeusz Pieronek

Biskup Tadeusz Pieronek Fot. Pawel Ulatowski / Newspix

To miała być rozmowa o pontyfikacie abdykującego papieża. Ale gdy Monika Olejnik zapytała biskupa Tadeusza Pieronka o pedofilię w Kościele, z którą walczył Benedykt XVI, hierarcha odparł, że pedofilia to margines, że chodzi o wystawienie księży na pośmiewisko.


Monika Olejnik w "Kropce nad i" przypomniała, że cierpienia ofiar pedofilów papież Benedykt XVI porównywał do cierpień chrześcijańskich męczenników.

Zjawisko pedofilii w Kościele jest marginesem - odparł biskup Tadeusz Pieronek.

Nie jest marginesem, w Stanach Zjednoczonych... - oponowała dziennikarka.

W Stanach Zjednoczonych jest 200 milionów ludzi - stwierdził duchowny.

A w Holandii, w innych krajach. No księże biskupie... - nie zgodziła się z nim Olejnik.

A w Holandii, proszę pani, to zwróćmy uwagę na coś innego. Ileż ci chrześcijanie w świecie się rozwodzą, ileż dokonują gwałtów, zabójstw, różnego rodzaju przestępstw? Widzi się tylko to, co jest złą przypadłością u księży - bronił się biskup Pieronek

Ale z tą przypadłością walczył papież - przypomniała Olejnik.

Tak, ale trzeba widzieć te belki we własnych oczach, zanim się dostrzeże te niewielkie elementy w skali światowej u tych, których chce się wystawić na pośmiewisko - odpowiedział na to krakowski biskup.

No nie, trzeba najpierw widzieć cierpienie dzieci, to jest najważniejsze, a nie cierpienie Kościoła z tego powodu, że się o tym mówi - ripostowała publicystka.

Zawsze coś jest najważniejsze, zwłaszcza jeśli ktoś ma taki plan i konsekwentnie go realizuje. Cóż te dzieci mają za wspaniałe życie dzisiaj w demokratycznym świecie, kiedy te dzieci odsyła się do poprawczaka, bo rodzice są biedni albo są nieporadni? Trzeba tym rodzicom pomóc - podkreślił hierarcha. A potem dodał:

Papież zmagał się z ważniejszymi problemami niż pedofilia. Dbał o to, żeby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami Bożymi. To jest o wiele ważniejsze zadanie niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego gopchają namiętności. Przepraszam bardzo, świata nie zmienimy.

Źródło: TVN24

niedziela, 24 lutego 2013

"Dzieci z in vitro mają bruzdy na twarzy"

"Dzieci z in vitro mają bruzdy na twarzy". Nasz Bocian oburzony słowami księdza. "Co dalej? Getto ławkowe?"

rik
 
22.02.2013 , aktualizacja: 22.02.2013 23:23
A A A Drukuj

Ks. prof. Franciszkek Longchamps de Berier i logo stowarzyszenia "Nasz Bocian" (Fot. AG)

"Księże Longchamps de Berier, co dalej? Pomiary bruzd dotykowych jako element procedury kwalifikacyjnej w przedszkolu?" - piszą członkowie stowarzyszenia Nasz Bocian. Duchowny w wywiadzie dla "Uważam Rze" twierdził, że dzieci poczęte metodą in vitro można rozpoznać po "dotykowej bruździe, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych".
W "Uważam Rze" z 11-17 lutego ukazał się wywiad z ks. prof. Franciszkiem Longchamps de Berier, członkiem zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. Ksiądz stwierdził w nim, że "są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych". Zdaniem Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian" duchowny posunął się do niedopuszczalnej praktyki oceniania fenotypu dziecipoczętych metodą in vitro.

Podłoże do dyskryminacji dzieci

"Oburzająca sugestia o istnieniu wizualnych różnic fenotypowych między dziećmi poczętymi in vivo i in vitro, różnic wskazujących na istnienie wad genetycznych charakterystycznych dla dziecipoczętych in vitro to przekroczenie wszelkich etycznych granic w dyskusji. To wskazanie, iż grupa dzieci poczętych in vitro wyróżnia się wizualnie i genetycznie na tle populacji, co nie tylko nie ma poparcia w badaniach naukowych, ale jest dodatkowo stwarzaniem podłoża do dyskryminacji dzieci" - piszą członkowie stowarzyszenia w liście skierowanym do rzecznika praw dziecka, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Konferencji Episkopatu Polski, redakcji tygodnika "Uważam Rze" i samego księdza.Pomysł ks. Longchamps de Beriera porównują z segregacją rasową w USA, przymusową sterylizacją w Szwecji i nazistowską ideologią eksterminacyjną. "Dlatego dziś pytamy, księże Longchamps de Berier, co dalej? Pomiary bruzd dotykowych jako element procedury kwalifikacyjnej w przedszkolu? Getto ławkowe dla dzieci poczętych in vitro?" - czytamy w liście. Stowarzyszenie wzywa Episkopat Polski do wyjaśnienia jego stanowiska i stosunku do dzieci in vitro i domaga się przeprosin od redakcji tygodnika "Uważam Rze".

List oburzonego ojca

W sprawie wywiadu księdza otrzymaliśmy list od ojca dziecka poczętego metodą in vitro. "To niespotykana dotychczas w mediach nowa jakość w stygmatyzowaniu dzieci z in vitro. Ksiądz profesor przekroczył wszelkie granice medialnego chuligaństwa i barbarzyństwa" - napisał oburzony ojciec. Skierował też do duchownego ostre słowa:

"Chciałbym tylko móc spojrzeć w twarz ks. de Beriera i wykrzyczeć: ODPIEPRZ SIĘ OD MOJEGO DZIECKA".

Na krytykę naszego czytelnika odpowiedział ks. Franciszek Longchamps de Berier. W liście przesłanym do naszej redakcji ks. prof. pisze, że ojciec dziecka z in vitro wielokrotnie próbował go obrazić. "Określił Pan mnie epitetami, na które nie zasłużyłem. Rozumiem, że list ten jest wyrazem Pańskich emocji, ale skoro przyznał się Pan do wyższego wykształcenia, ufam, że zechce się zapoznać z moimi racjami" - pisze. Ks. de Berier podkreśla, że z równym szacunkiem podchodzi do każdego człowieka, bez względu na to, czy począł się z gwałtu, z in vitro czy z naturalnego aktu miłości małżonków. "Nie piętnuję również osób dotkniętych bezpłodnością, ale mam prawo uważać, że in vitro jest metodą niegodziwą" - dodaje. 

Dziś wybory we Włoszech (24 lutego 2013)

Podczas konferencji prasowej w ośrodku należącego do niego klubu piłkarskiego AC Milan koło Mediolanu Berlusconi powiedział: "U nas sądownictwo jest groźniejszą mafią od mafii sycylijskiej".

Odnosząc się do sprawy rozwiązłych przyjęć w jego rezydencji, która zakończyła się procesem i oskarżeniem o korzystanie z prostytucji nieletnich, Berlusconi oświadczył: "W Europie rozpuszczono wiadomość o tym, że jestem wyśmiewany, bo tu we Włoszech zostałem zaatakowany sprawą bunga bunga, która jest operacją mistyfikacji i zniesławienia, nie trzymającą się faktów".

"Ze 150 tysięcy podsłuchów telefonicznych nie wyniknęło żadne przestępstwo z mojej strony, a sędziowie kontynuują procesy, relacjonowane przez wszystkie gazety za granicą, gdzie sądownictwo jest rzeczą poważną" - mówił były premier w ośrodku Milanello.

W ostrych słowach skrytykował również polityków w Europie - z kanclerz Angelą Merkel na czele - którzy jego zdaniem dokładają starań, by odsunąć go od polityki i władzy.

"Znaleźli Mario Montiego, który zawsze był uczynny i klękał w obliczu próśb pani Merkel, a teraz jest jej przykro, że go straci" - dodał Silvio Berlusconi. Oświadczył następnie, że jest w stanie "zjednoczyć wszystkie kraje przeciwko Niemcom - hegemonom, którzy są egoistami i dominują, by samemu się wzbogacić".

"Europa myśli nielogicznie, jestem uważany za wroga Europy, ale ja jestem większym euroentuzjastą niż wszyscy pozostali" - zapewnił. Zwracając się do dziennikarki z Grecji, lider centroprawicy wyraził opinię, że sytuacja w jej kraju to wina Unii Europejskiej, która nie udzieliła w porę pomocy, ale za to narzuciła "szalone zasady".




®2013©

piątek, 22 lutego 2013

Smoleński komentarz. Mocne!


Na dzień dzisiejszy nie ma wraku,skrzynek,badań na alkohol i narkotyki obsady wieży,rozmów wieży z samolotem,rozmów wieży z Moskwą. Nie ma rozmów i zdjęć satelitarnych ze Stanów. Zaginął rejestrator lotu. Ruscy pocięli wrak,przewody elektryczne i hydrauliczne,powybijali okna. Wyklepali blachy a nawet w strachu przed pozostałymi śladami substancji wybuchowych go solidnie wymyli i zdezynfekowali( prawdopodobnie próbki pobrano już po umyciu wraku) .Teren katastrofy został zrównany z ziemią ,wcześniej wycięto drzewa (przycięto nawet pancerną brzozę).Świadkowie opowiadają o trzech wybuchach w powietrzu,po których samolot rozleciał się na kawałki. Nie było zadnej akcji ratowniczej. Z karetek nawet nie wysiedli ratownicy. Nie wpuścili ich „strażacy"Wrak został rozebrany na złom. Na kawałkach blach połączeniowych widać porozrywane nity od fali uderzeniowej wybuchu. Prokuratura polska w ogóle nie badała miejsca zamachu i nie badała wraku. Natomiast po dwóch latach kupiła za grube setki tysięcy złotych wykrywacze materiałów wybuchowych które wykrywają wg niej tylko wysokoenergetyczną pastę do butów marki Wastock z trzewików omonowców. Zwłoki w trumnach były nie umyte i nie ubrane. Wiele ciał pozamieniano. Ciała w trumnach maja po dwie lewe nogi i niedopałki z rękawiczkami gumowymi zaszyte w brzuchach. Rosjanie dalej bezkarnie publikują drastyczne zdjęcia z miejsca katastrofy (opatrzone rządowymi znakami) mimo,że Putin obiecał stanowczo ,że z tym skończy. Jeden wielki horror a bolszewia PO i i inne lewactwo z SLR i Ruchu Pederastów dalej kpi z prawdy i dyskredytuje działania sejmowej komisji ds katastrofy.

®2013©

środa, 20 lutego 2013

konklawe 2013 (linki & typy)




typy z 19/20 lutego 2013

ITALY
  1. Ravasi
  2. Bertone
  3. Scola
LATINO
  1. Sandri (ARG)
  2. Maradiaga (HON)
AFRICA
  1. Peter Turkson (GHA)

EUROPA
  1. Schoenbron (AUT)


P.S. głosuję na Maradiagę!!!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Katarzyna Waśniewska. Dowody zbrodni.

Proces startuje 18 lutego 2013


Katowicka prokuratura utrzymuje z kolei, że śmierć dziewczynki to nie był wypadek, lecz długo i skrupulatnie przygotowywane zabójstwo. Przed sądem prokurator zamierza dowieść, że Katarzyna W. zabiła dziecko, aby zrobić na złość zdradzającemu ją mężowi. A potem zacierała ślady i wodziła za nos śledczych i opinię publiczną. Jakie ma dowody?

 1. Biegli (zespół złożony z ekspertów kilku zakładów medycyny sądowej oraz akademii medycznych) uznali, że półroczne dziecko zostało uduszone w sposób gwałtowny i mechaniczny. Ich zdaniem nie ma mowy, by doszło do tego przypadkowo, podczas karmienia czy też wymiotów. Potwierdzili, że dziewczynka miała uszkodzony szyjny odcinek kręgosłupa, jednak te obrażenia nie spowodowały śmierci. Prokuratura przyjęła więc, że Katarzyna W. najpierw rzuciła córką o ziemię, a kiedy okazało się, że dziewczynka nadal żyje, udusiła ją.

 2. Informatykom udało się odtworzyć historię wpisów internetowej wyszukiwarki domowego komputera rodziny W. Dzięki temu, że Katarzyna i jej mąż Bartek byli na nim zarejestrowani jako odrębni użytkownicy i posługiwali się własnymi hasłami przy logowaniu, prokuratorzy dowiedzieli się, co kobieta czytała w internecie. Kilka dni przed śmiercią córki wpisała w wyszukiwarce hasło "jak zabić bez śladu" i czytała teksty o nierozwiązanych przez policję zabójstwach. Potem wpisała: "dochodzenie w zatruciu węglem" i "dochodzenie policyjne przy zaczadzeniu". Interesowały ją objawy zatrucia. Sprawdzała też informacje na tematy: "zasiłek pogrzebowy", "pochówek dzieci", "kremacja niemowlaka, cena". Na podstawie wyników badań krwi dziecka prokuratura wysnuła teorię, że już 20 stycznia matka próbowała je zaczadzić. Na drzwiach sypialni rozwiesiła koc, a sama oglądała telewizję w drugim pokoju. Życie dziewczynce uratował ojciec, który szybciej wrócił z pracy. Katarzyna W. szukała w kolejnych dniach tekstów w sieci na tematy: "eter", "środki usypiające", "pigułki gwałtu". Według prokuratury przygotowywała się do wersji ze sfingowanym porwaniem.

 3. Policji udało się zdobyć pamiętnik Katarzyny W. Gdy była w ciąży, pisała: "Nie chcę tego dziecka. To dziecko nie może przyjść na świat. Mam już przypadkowego męża, dość tych przypadków". A tuż przed porodem wyznała: "Traktuję to dziecko jako wroga, zagrożenie, wykańczającego mnie cyborga". Wypisała też 22 powody, dla których nie chciała mieć potomstwa: bo trudno będzie związać koniec z końcem, będzie miała rozstępy, runą jej plany na przyszłość, pogorszy się jej stan zdrowia, straci dobry wizerunek, nie podoła obowiązkom.

 4. Policja dotarła do kobiety, która widziała, jak Katarzyna W. na dzień przed śmiercią córki rozgrzebuje w parku ziemię, przygotowując prowizoryczny grób. Koleżanka Katarzyny W. zeznała, że w lutym (wtedy była podejrzana tylko o nieumyślne spowodowanie śmierci) chwaliła się, że "wychujała prokuratorów".

 5. W opinii psychiatrów Katarzyna W. ma niski próg agresji, skłonność do patologicznego kłamstwa, manipulacji, jest niezdolna do odczuwania winy, chce być postrzegana jako osoba idealna, a jej wizerunek jest najważniejszy, chce przedstawiać siebie w jak najlepszym świetle.


®2013©

Kursy bukmacherskie - konklawe 2013 - kto zostanie następnym papieżem?


niedziela, 17 lutego 2013

śmierć Piusa XII w 1958

Last Photo Taken of Ven. Pius XII

Czy machlowali przy śmierci papieża Piusa XII?

za blogiem dość papiesko watykańskim http://orbiscatholicussecundus.blogspot.com/ 

Jan Hartman o niewierze

Tylko silnie racjonalne osobowości mogą sobie pozwolić na życie bez wiary religijnej, co zwykle człowieka dużo kosztuje.
 
Łatwiej wierzyć, że jest się pod opieką dobrego ducha i będzie się żyło wiecznie, niż mieć świadomość, że życie się kończy.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Oświadczenie, jakie Benedykt XVI złożył wobec Kolegium Kardynalskiego (11 lutego 2013)

Najdrożsi Bracia,

Zawezwałem was na ten Konsystorz nie tylko z powodu trzech kanonizacji, ale także, aby zakomunikować wam decyzję o wielkiej wadze dla życia Kościoła. Rozważywszy po wielokroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową. Jestem w pełni świadom, że ta posługa, w jej duchowej istocie powinna być spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez cierpienie i modlitwę. Tym niemniej, aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi. Dlatego, w pełni świadom powagi tego aktu, z pełną wolnością, oświadczam, że rezygnuję z posługi Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, powierzonej mi przez Kardynałów 19 kwietnia 2005 roku, tak, że od 28 lutego 2013 roku, od godziny 20.00, rzymska stolica, Stolica św. Piotra, będzie zwolniona (sede vacante) i będzie konieczne, aby ci, którzy do tego posiadają kompetencje, zwołali Konklawe dla wyboru nowego Papieża.
 
Najdrożsi Bracia, dziękuję wam ze szczerego serca za całą miłość i pracę, przez którą nieśliście ze mną ciężar mojej posługi, i proszę o wybaczenie wszelkich moich niedoskonałości. Teraz zawierzamy Kościół święty opiece Najwyższego Pasterza, naszego Pana Jezusa Chrystusa, i błagamy Jego najświętszą Matkę Maryję, aby wspomagała swoją matczyną dobrocią Ojców Kardynałów w wyborze nowego Papieża. Jeśli o mnie chodzi, również w przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem, świętemu Kościołowi Bożemu.

niedziela, 10 lutego 2013

Oskary 2013 nominacje


"Skazani na Shawshank" to najlepszy film z tych, które są największymi przegranymi w historii Oscarów

"Skazani na Shawshank" to najlepszy film z tych, które są największymi przegranymi w historii Oscarów - ogłosił nowy kanał telewizyjny Sky Movies Oscars, poświęcony wyłącznie produkcjom oscarowym. Tuż za nim na liście znalazły się: "Zielona mila", "Avatar" i "Gwiezdne wojny".

"Jest wiele filmów, które potrafią wywołać ciarki na plecach bądź sprawić, że serce zaczyna bić szybciej. Znajdzie się także kilka produkcji, które wycisną z oczu łzy albo wywołają szczery uśmiech. Jednak tylko arcydzieło posiada wszystkie te rzeczy. Takim arcydziełem jest bez wątpienia film «Skazani na Shawshank»" - tak o adaptacji książki Stephena Kinga napisał portal Filmweb.

Źródło: Warner Bros Pictures2 miejsce zajął film "Zielona mila"

Historia bankiera niesłusznie oskarżonego o podwójne zabójstwo - swojej żony i jej kochanka - i skazanego na dożywocie w więzieniu Shawshank, gdzie musi przeżyć w brutalnym świecie rządzonym przez strażników i współwięźniów, wzruszyła widzów na całym świecie, a także Amerykańską Akademię Filmową, która przyznała mu siedem nominacji do Oscara.

Jednak w 1995 roku obraz nie dostał żadnej statuetki, a w najważniejszej kategorii ("najlepszy film roku") przegrał walkę z "Forrestem Gumpem" z Tomem Hanksem.

Teraz "Skazani na Shawshank" odnieśli zwycięstwo w innym konkursie - na najpiękniejszy film wśród największych przegranych w historii Oscarów. Dramat więzienny z udziałem Tima Robbinsa i Morgana Freemana został wybrany numerem 1 przez nowy kanał telewizyjny Sky Movies Oscars. Stacja przeprowadziła badania wśród miłośników kina z okazji swojego bliskiego debiutu.

Źródło: 20th Century Fox...a trzecie "Avatar"

"E.T.", "Gwiezdne wojny" i "Doktor Żywago"

W sumie wybrano dziesięciu laureatów. W czołówce upalsowała się także inna produkcja, której akcja rozgrywa się w więzieniu - "Zielona mila" (zajęła 2 miejsce; w walce o Oscara w 2000 roku została pokonana przez "American Beauty") oraz "Avatar" (3 miejsce), który 10 lat później w walce o statuetkę w kategorii "najlepszy film" przegrał z "The Hurt Locker. W pułapce wojny".

Na liście znalazły się również takie filmy, jak m.in."E.T.", "Gwiezdne wojny" i "Doktor Żywago". - Odkryliśmy, że jedne z najbardziej lubianych filmów wszech czasów nie zostały docenione najważniejszą nagrodą w branży filmowej - powiedział Ian Lewis, dyrektor stacji.

Sky Movies Oscars to nowy kanał Sky TV, poświęcony wyłącznie produkcjom oscarowym. Startuje w Wielkiej Brytanii 11 lutego, emisja planowana jest przez całą dobę. 24 lutego na żywo będzie transmitować oscarową ceremonię.

Pełna lista laureatów:

1. "Sakazani na Shawshank" (przegrał z filmem "Forrest Gump" w 1995 roku)
2. "Zielona mila" (przegrał z filmem "American Beauty" w 2000)
3. "Avatar" (przegrał z filmem "The Hurt Locker. W pułapce wojny" w 2010)
4. "Szeregowiec Ryan" (przegrał z filmem "Zakochany Szekspir" w 1999)
5. "E.T." (przegrał z filmem "Gandhi" w 1983)
6. "Gwiezdne wojny" (przegrał z filmem "Annie Hall" w 1978)
7. "Mary Poppins" (przegrał z filmem "My Fair Lady" w 1965)
8. "Doktor Żywago" (przegrał z filmem "Dźwięki muzyki" w 1966)
9. "Pulp Fiction" (przegrał z filmem "Forrest Gump" w 1995)
10. "Zabić drozda" (przegrał z filmem "Lawrence z Arabii" w 1963)

szczyt UE (7-8 lutego 2013)


niedziela, 3 lutego 2013

"Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary" - Józefa Mackiewicza

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katy%C5%84._Zbrodnia_bez_s%C4%85du_i_kary 


do przeczytania (...)

Sergiusz Piasecki - Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy – opis życia przemytników na pograniczu polsko-sowieckim
Zbigniew Domino -  prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej w czasach stalinizmu, pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, pisarz polski

plan wyjazdu GRUZJA-ARMENIA w 11 dni

http://www.raytantour.com/armenia-gruzja.html

Armenia, choć jest niewielkim krajem zachwyca ogromem zabytków oraz górskimi krajobrazami. Można tam podziwiać pierwsze kościoły, ale i hellenistyczną świątynię. Nieformalnym symbolem tej kolebki cywilizacji stały się: owoc granatu, szczyt biblijnego Araratu oraz gościnność i serdeczność mieszkańców.
Gruzja kojarzona w Polsce z wodą borżomi, winem i herabacianymi polami Batumi jest krajem, do którego pojechać trzeba. Wycieczka do Gruzji - starożytnej Kolchidy - to możliwość spotkania z zabytkami liczącymi sobie kilkadziesiąt wieków. 

I DZIEŃ WARSZAWA.
Zbiórka uczestników w Warszawie na lotnisku Okęcie godz. 20:00. 
Wylot z Warszawy do Erewania o godz. 22.30.

II DZIEN.  EREWAŃ– GARNI 
Mapa GruzjiPrzylot uczestników do Erewania o godz. 4:55. Transfer do hotelu, zameldowanie i czas na odpoczynek, śniadanie w hotelu. Pierwsze spotkanie z Erewaniem i widokiem na górę Ararat, która jest symbolem Armenii, wyeksponowanym pośrodku jej godła i częstym motywem w sztuce. Góra, położona na historycznie ormiańskich terenach, chociaż obecnie poza terytorium kraju, jest głęboko zakorzeniona w świadomości Ormian. Zwiedzenie Muzeum Matenadaran - skarbnicy tradycji narodowej, gdzie zgromadzono 14 tysięcy ormiańskich rękopisów.  Wyjazd do Garni – miejscowości, gdzie znajduje się twierdza Garni. Obejmuje ona cały kompleks zabudowań, z których najbardziej znanym jest zbudowana z bazaltu świątynia poświęcona bogu słońca Mitrze. Zwiedzanie Gegardu – unikatowego kompleksu klasztorów, rozmieszczonego w dolinie rzeki Azat. Powrót do Erewania,Wieczorny spacer po centrum miasta (Plac Republiki, Opera, Kaskada). Nocleg w Erewaniu.

III DZIEN. EREWAŃ – ECZMIADZYN – RIPSIME – ZWARTNOC.Śniadanie w hotelu. Wyjazd do Eczmiadzynu – duchowej stolicy Armenii. Zwiedzenie zabytkowego zespołu katedralnego - najstarszego kościoła Armenii, gdzie znajduje się siedziba najwyższego patriarchy Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, noszącego tytuł Katolikosa Wszystkich Ormian.  Zwiedzanie świątyni w Ripsime zbudowanej w 618 r. Powrót do Erewania, po drodze przystanek przy ruinach świątyni Zwartnoc, które zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Czas wolny. Nocleg w Erewaniu.

IV DZIEŃ. EREWAŃ – KHOR VIRAP – NORAWANK – SISIAN.
Śniadanie w hotelu. Wymeldowanie z hotelu i wyjazd do Sisian. Wizyta w Khor Virap – miejsce, gdzie był więziony Grzegorz Oświeciciel i skąd roztacza się najpiękniejszy widok na Ararat. Przejazd do Norawank klasztoru z XIII – XIV w., położonego w urzekającej scenerii skalnych ścian otaczającego go wąwozu. Przejazd do Sisian.  Zameldowanie w hotelu i nocleg w Sisian.

V DZIEŃ. SISIAN – TATEW – DIABELSKI MOST – SEWAN.
Śniadanie w hotelu. Wycieczka do klasztoru Tatew, jednego z najważniejszych ośrodków naukowych średniowiecznej Armenii, wspaniale położonego na skraju skalistego klifu. Po drodze przystanek na „Diabelskim Moście”  - arkadowym moście eremickim, wybudowanym przez pustelników. Miał on 18 metrów wysokości, 120 metrów długości i 9,5 metra szerokości. Nazwano go mostem anielskim, zaś okoliczna ludność diabelskim z uwagi krążących na jego temat wielu podań – taką nazwę nosi do dziś. Przejazd nad jezioro Sewan, które jest jednym z trzech mórz Armenii. Nocleg nad Sewanem. 

VI DZIEŃ. DILIŻAN – HAGHARCIN – GYUMRI – WARDZIA – ACHALCICHE.
Śniadanie w hotelu. Wymeldowanie z hotelu. Przejazd przez uzdrowisko Diliżan do klasztorów Goszawank i Hagharcin. Wizyta w Gyumri – drugiego według wielkości miasta w Armenii. Przejazd do Gruzji i zwiedzanie skalnego miasta Wardzia, które jest unikatowym przykładem gruzińskiego budownictwa renesansowego, kojarzona z Królową Tamarą oraz Szota Rustaweli, legendarnym poetą. Przejazd do Achalciche -  miejscowości uzdrowiskowej w kompleksie źródeł termalnych. Zameldowanie w hotelu i nocleg w Achalciche.

VII DZIEŃ. ACHALCICHE – BORDŻOMI -USPLISCYCHE – GORI – TBILISI.
Wymeldowanie z hotelu w Achalciche i wyjazd do Tbilisi. W drodze zwiedzanie Bordżomskiego parku narodowego, degustacja naturalnej wody mineralnej; skalnego miasta Upliscyche, założonego w VII w. p. n.e. Dalej przejazd do Gori, miejscowości o wielkim znaczeniu historycznym. W czasach teraźniejszych miasto jest znane dzięki olbrzymiej twierdzy oraz jako miejsce urodzenia J. Stalina. Podróż kończy się w Tbilisi, stolicy i największym mieście Gruzji położonym nad rzeką Kurą. Zakwaterowanie w hotelu. Nocleg w Tbilisi.


VIII  DZIEN. TBILISI.
Śniadanie w hotelu. Całodniowa wycieczka po Tbilisi ze zwiedzeniem Starego Miasta, Świątyni Meteka z XII w., Abanotubani, Narikala – głównej twierdzy miasta. Zwiedzanie Katedry Sioni, głównej świątyni Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego z XI w., muzeum, gdzie są przechowywane oryginalne dzieła sztuki. Spacer wąskimi uliczkami miasta wzdłuż sklepów z dywanami i pamiątkami, a także aleją S. Rustaweli, główną ulicą Tbilisi. Nocleg w Tbilisi.

IX DZIEN. TBILISI – DAWID GAREDŻA/UDABNO – SIGNAGI.

ArmeniaŚniadanie w hotelu. Wymeldowanie z hotelu w Tblisi. Podróż do prowincji Kachetia, najbardziej znanego gruzińskiego regionu winnego na wschód od Tbilisi. Zwiedzanie kompleksu monastyrów Dawid Garedża, założonego w VI w. przez syryjskiego mnicha Dawida, który osiedlił się w naturalnej jaskini w Górze Garedża. Spacer do Klasztoru Udabno, w którym w i XI-XIII wieku założona została szkoła malarska. Wysoki poziom artystyczny fresków w Udabno uczynił z nich ważny składnik światowego dziedzictwa. Freski przedstawiają Dawida Budowniczego w Natlismcemeli, królową Tamarę i jej syna króla Giorgiego Łaszę w Bertubani, a także portrety Dymitriego I oraz obrazy przedstawiające budowniczych klasztoru w Udabno. Przejazd do Signagi – starożytnego miasta z IV w., także znane jako miasto zakochanych z uliczkami i balkonami w stylu staro gruzińskim, ogląd twierdzy. Przejazd na nocleg do Signagi.

X DZIEN. SIGNAGI- BODBE -  ALAVERDI – IKAŁTO – TBILISI.
Śniadanie w hotelu. Przejazd do Bodbe, gdzie znajduje się kompleks klasztorny i siedziba biskupów kachijskich. Przejazd do GURDŻAANI. zwiedzanie muzeum CINANDALI, degustacja (fakultatywnie) win „Cinandali”, zwiedzanie kompleksu klasztornego ALAWERDI (VI w.) i IKALTO (VII-X w.). Powrót do TBILISI.

XI DZIEN. TBILISI – ANANURI – GUDAURI – TBILISI.
Śniadanie w hotelu. Wyjazd na Gruzińską Drogę Wojenną – główny szlak przechodzący w poprzek Wielkiego Kaukazu, zwiedzanie w drodze Ananuri - twierdzy leżącej nad rzeką Aragwi. Przejazd i zwiedzanie Gudauri – znanego uzdrowiska górnego. Droga powrotna do Tbilisi. Nocleg w Tbilisi.

XII DZIEN. TBILISI – MCCHETA 
Śniadanie w hotelu. Wyjazd do Mcchety – dawnej stolicy Gruzji, w której Gruzini przyjęli chrześcijaństwo na początku IV w. Samo miasto oraz zabytki architektoniczne są wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Zwiedzanie klasztoru Dżvari z VI w. i Katedry Svetitskoveli z XI w. Powrót do Tbilisi. Czas wolny. Obiadokolacja z folklorem.

XIII DZIEŃ. Transfer na lotnisko. Wylot uczestników z Tbilisi do Warszawy o godz. 5:00. Przylot do Warszawy o godz. 6:40. Zakończenie imprezy.

TERMIN WYJAZDU:  16 - 28.09.2012


Cena:

  • 1980,- PLN + 965 EUR  (przy gr. 15 osób)
  • 1980,- PLN + 885 EUR  (przy gr. 20 osób)

Cena zawiera:

  • przelot samolotem na trasie Warszawa* – Erewań; Tbilisi –Warszawa.*, 
  • transfery i przejazdy luksusowym busem podczas zwiedzania ARMENII I GRUZII;  
  • zakwaterowanie: hotele klasy **/*** pokoje 2-osobowe z łazienkami;  
  • wyżywienie: dwa posiłki dziennie – wg programu; 
  • obsługa przewodnika miejscowego; obsługa organizatora na całej trasie,  
  • ubezpieczenie polskie NNW i KL;  opłaty miejscowe;

Opłaty dodatkowe:

  • OPŁATA WIZOWA DO ARMENII -70,-PLN
  • bilety wstępu do zwiedzanych obiektów- 75 EURO, opłat lotniskowych – 20 Euro.  
  • Zwyczajowych napiwków