sobota, 10 kwietnia 2010

Czerwone trumny na szczątki ofiar prezydenckiego samolotu


Oświadczenia marszałka Komorowskiego w związku ze śmiercią prezydenta

Biuro Prasowe przekazuje treść oświadczenia Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego w związku z katastrofą rządowego samolotu pod Smoleńskiem:

„W dniu dzisiejszym w godzinach porannych Naród poniósł niepowetowaną stratę. Wydarzyła się jedna z największych tragedii w powojennej historii Polski. W drodze na uroczystości z okazji siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej, w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, zginął najwyższy przedstawiciel Państwa Polskiego Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z Małżonką Marią Kaczyńską.
Wraz z nimi śmierć ponieśli:
ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski,
Wicemarszałkowie Sejmu – Krzysztof Putra i Jerzy Szmajdziński,
Wicemarszałek Senatu – Krystyna Bochenek,
Posłowie – Grażyna Gęsicka, Przemysław Gosiewski, Leszek Deptuła, Grzegorz Dolniak, Izabela Jaruga-Nowacka, Sebastian Karpiniuk, Aleksandra Natalii-Świat, Maciej Płażyński, Arkadiusz Rybicki, Jolanta Szymanek-Deresz, Zbigniew Wassermann, Wiesław Woda, Edward Wojtas,
Senatorowie – Janina Fetlińska, Stanisław Zając,
Prezes Narodowego Banku Polskiego – Sławomir Skrzypek,
Rzecznik Praw Obywatelskich – Janusz Kochanowski,
Szef Kancelarii Prezydenta RP – Władysław Stasiak,
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego – Aleksander Szczygło,
Ministrowie Kancelarii Prezydenta – Mariusz Handzlik i Paweł Wypych,
Wiceminister Obrony Narodowej – Stanisław Jerzy Komorowski,
Wiceminister Spraw Zagranicznych – Andrzej Kremer,
Wiceminister Kultury – Tomasz Merta,
Prezes Instytut Pamięci Narodowej – Janusz Kurtyka,
Sekretarz Generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Andrzej Przewoźnik,
Szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor oraz najwyżsi rangą przedstawiciele Sił Zbrojnych,
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej – Joanna Agacka-Indecka,
przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych, rodzin katyńskich i stowarzyszeń,
oraz wiele osób towarzyszących.

Pragnę poinformować wszystkich obywateli, że ciągłość funkcjonowania Państwa Polskiego jest zapewniona. Zgodnie z art. 131 ust. 2 pkt 1 Konstytucji, w razie śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, do czasu wyboru nowego prezydenta w wyborach powszechnych, Marszałek Sejmu wykonuje obowiązki głowy państwa. W przewidzianym Konstytucją terminie ogłoszę datę wyborów na urząd Prezydenta RP.

Od tej chwili las katyński będzie budził w nas wspomnienie również i dzisiejszej katastrofy. Stajemy z pokorą wobec wyroku losu, który w przedziwny sposób powiązał z tym miejscem kolejny dramat naszego Narodu. Wszystkich nas jednoczy doświadczenie tej tragedii i głęboki smutek. Rodzinom zmarłych towarzyszymy w ich cierpieniu. W imieniu wszystkich Polaków składam im najszczersze wyrazy współczucia. Z dniem dzisiejszym ogłaszam siedmiodniową żałobę narodową.



Bronisław Komorowski

Marszałek Sejmu”

Oświadczenie Baracka Obamy w zw. ze śmiercią Kaczyńskiego

The White House

Office of the Press Secretary

Statement by President Obama on the death of Polish President Lech Kaczynski and those traveling with him

Today, I called Polish Prime Minister Tusk to express Michelle's and my deepest condolences to the people of Poland on the tragic deaths this morning of President Lech Kaczynski, First Lady Maria Kaczynski, and all who were traveling with them to commemorate the 70th anniversary of the Katyn massacre. Our thoughts and prayers are with the Kaczynski family, the loved ones of those killed in this tragic plane crash, and the Polish nation.

Today’s loss is devastating to Poland, to the United States, and to the world. President Kaczynski was a distinguished statesman who played a key role in the Solidarity movement, and he was widely admired in the United States as a leader dedicated to advancing freedom and human dignity. With him were many of Poland’s most distinguished civilian and military leaders who have helped to shape Poland’s inspiring democratic transformation. We join all the people of Poland in mourning their passing.

Today, there are heavy hearts across America. The United States cherishes its deep and abiding bonds with the people of Poland. Those bonds are represented in the strength of our alliance, the friendships among our people, and the extraordinary contributions of Polish-Americans who have helped to shape our nation.

It is a testament to the strength of the Polish people that those who were lost were travelling to commemorate a devastating massacre of World War II as the leaders of a strong, vibrant, and free Poland. That strength will ensure that Poland emerges from the depths of this unthinkable tragedy, and that the legacy of the leaders who died today will be a light that continues to guide Poland – and the world – in the direction of human progress.

Kondolencje od prezydenta Miedwiediewa

Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu uprzejmie informuje, że Prezydent Federacji Rosyjskiej, Pan Dmitrij Miedwiediew skierował kondolencje następującej treści do Marszałka Sejmu, Pana Bronisława Komorowskiego:


„ Szanowny Panie Marszałku Sejmu,

Z głębokim i szczerym żalem i współczuciem, jaki wszyscy obywatele Rosji odebrałem wiadomość o tragedii, która miała miejsce – śmierci w katastrofie samolotu niedaleko Smoleńska Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, członków wieloosobowej delegacji polskiej, udającej się na uroczystości żałobne w Katyniu.

Wydałem polecenia w sprawie przeprowadzenia wnikliwego dochodzenia przyczyn katastrofy w jak najściślejszym i dogłębnym współdziałaniu ze stroną polską.

Rosja łączy się w bólu i żałobie z Polską.


Proszę przekazać jak najszczersze kondolencje narodowi polskiemu, słowa współczucia oraz otuchy na ręce krewnych i bliskich tych, którzy zginęli.


Z poważaniem,



D.MIEDWIEDIEW

Symboliczna biało-czerwona szachownica na miejscu katastrofy

WIKI: Katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem

oświadczenie Komorowskiego po śmierci prezydenta

p.o. prezydenta marszałek Bronisław Komorowski w oświadczeniu napisał:
od tej chwili las katyński będzie budził w nas wspomnienia również i dzisiejszej katastrofy. Stajemy z pokorą wobec wyroku losu, który w przedziwny sposób powiązał z tym miejscem kolejny dramat naszego narodu

flaga państwowa na Pałacu Prezydenckim opuszczona do połowy masztu


Modlitwa Putina i Miedwiediewa za ofiary katastrofy (10 kwietnia 2010)


April 10, 2010
GORKI, MOSCOW REGION. President Dmitry Medvedev and Prime Minister Vladimir Putin lit candles in the chapel of the President of Russia’s residence in memory of those killed in a plane crash near Smolensk.



dodano 01:21, 12 kwietnia 2010

Szmajdzińskiego też żal! Zginął dzień po 58. urodzinach.



na blogu nigdy już nic nie napisze
www.szmajdzinski.blog.onet.pl

czwartek, 8 kwietnia 2010

Frajerze Lato jesteśmy tu, co ty na to?

Takimi słowami tłum kibiców wołał Grzesia na stadionie w Mariborze. PZPN wszystkie bilety dostępne w swych zasobach rozprowadził wyłącznie wśród własnych działaczy. Polscy kibice czarnorynkowymi kanałami musieli zdobywać (= kupować od działaczy) wejściówki na mecz na mecz Słowenia - Polska (3:0) we wrześniu 2009.

Dziś Lato świętuje 60-te urodziny. Pytany czego sobie życzy, odpowiedział, że niczego.
Fryderyk Nietzsche (1844-1900)

środa, 7 kwietnia 2010

Cimoszewicz w TOK FM o przemówieniu Putina w Katyniu

Cimoszewicz tak wystąpienie Putina komentował dla Radia TOK FM:

- Miałem wrażenie, że to było wystudiowane przemówienie polityka, który mówi, to co z jakiegoś rozumowania trzeba powiedzieć, ale niekoniecznie wyraża swoje przeżycia. Nie bagatelizowałbym ani obecności, ani zabrania głosu i powiedzenia tego, co powiedział. Ale nie sądzę, żeby oznaczało to jakąś poważną zmianę atmosfery moralnej w naszych wzajemnych stosunkach. Czy zabrakło mu słowa "przepraszam"? - Putin mógł i w moim przekonaniu powinien to powiedzieć. Choć już Gorbaczow i Jelcyn coś na ten temat mówili. Tym bardziej nie popełniłby błędu, gdyby coś takiego powiedział od siebie

Przemówienie Putina w Katyniu (7 kwietnia 2010)

Szanowny Panie premierze, drodzy polscy przyjaciele

Szanowni Państwo zebraliśmy się tutaj w związku ze wspólna pamięcią i wstydem. Wspólny dług historyczny i wiara w przyszłość. Chylimy czoła przed tymi, którzy mężnie przyjęli tu śmierć. Ich talenty zostały rozdeptane. Przed tymi na których czekaliśmy, przed tymi, których nie doczekaliśmy, nie doczekały matki, rodzinny, ukochani.

W tej ziemi leżą obywatele Rosji, którzy zostali zniszczeni podczas wielkiej czystki lat 30., polscy obywatele, żołnierze, którzy zostali zabici na rozkaz Stalina oraz ci którzy zginęli z rąk nazistów podczas wielkiej wojny ojczyźnianej. Katyń na zawsze związał ich losy. Tutaj jak brat z bratem, we wspólnej mogile, osiągnęli wieczny spokój. Osiągnęli wieczny spokój, ale nie niepamięć, ponieważ z pamięci nie da się wymazać męczeńskiej śmierci niewinnych ofiar. Nie można ukryć i schować pamięci o przestępstwach i zbrodniach. Polska i Rosja jak żadne inne państwa i narody Europy przytrafiły przeżyć praktycznie wszystkie tragedie XX wieku. Przyszło zapłacić bardzo wysoką cenę za dwie wojny światowe oraz śmieć braci, którzy zginęli w bratobójczej walce oraz za nieludzkie zbrodnie totalitaryzmu.

Wszystkie zbrodnie stalinizmu, kolektywizacje, zbrodnie i represje lat 30. to wszystko jest nam dobrze znane i zrozumiałe, o wiele lepiej bardzo rozumiemy to co czują rodziny katyńskie w związku z tą tragedią, w tym miejscu masowych rozstrzeliwań. Jeśli chodzi o miejsca rozstrzeliwań naszych obywateli to nie tylko Katyń, ale także Workuta, poligony pod Moskwą oraz inne miejsca.

Kaci totalitaryzmu zabijali ludzi, niszczyli ich, niezależnie od ich pochodzenia, rasy, religii. Prostych ludzi, profesorów, oficerów, w tym również oficerów carskiej armii, którzy przeszli na służbę władzy radzieckiej, nauczycieli i robotników. Logika była tylko jedna: siać strach, obudzić w ludziach najniższe instynkty, skierować ich przeciwko sobie i zmusić ich do ślepego posłuszeństwa. Te przestępstwa nie mogą być w żaden sposób usprawiedliwione. W naszym państwie jest bardzo jasna ocena polityczna i prawna zbrodni totalitaryzmu i taka ocena w żaden sposób nie może być zrewidowana. Przed tymi grobami, przed ludźmi, którzy przyszli tutaj uczcić pamięć swoich bliskich, można by powiedzieć zapomnijmy o wszystkim, ale nie, to byłoby dwulicowe. Jesteśmy zobowiązani, żeby utrzymać pamięć o przeszłości i będziemy to robić. Niezależnie jak gorzka jest prawda, nie do nas należy aby zmienić co nastąpiło w przeszłości, ale jesteśmy w stanie zachować lub odtworzyć prawdę, a to oznacza historyczną sprawiedliwość. Tę ciężką pracę wzięli na siebie historycy polscy i rosyjscy. Oni pracują teraz aby odkryć tę prawdę i ułatwić kontakty miedzy naszymi krajami. To pomoże nam uciec od ślepego zaułka niezrozumienia i ciągłego rozliczania się nawzajem, jak również ciągłego dzielenia krajów na te które mają rację i te które są winne.

Dziesięciolecia cynicznych kłamstw stanowiły próbę zamazania prawdy o rozstrzelaniach w Katyniu, ale te same siły były skierowane na zamazanie prawdy o tragicznej historii radzieckiego narodu. Za każdym razem jest to złe, aby tego typu działania były skierowane na stworzenie historii na potrzeby pojedynczej osoby czy pojedynczej grupy. I myślę, że Polacy rozumieją to lepiej niż ktokolwiek, dlatego też powinniśmy wychodzić sobie naprzeciw. Pamiętając o wszystkim, ale rozumiejąc, że nie jest możliwe żyć tylko przeszłością. Dlatego też my tutaj jesteśmy dziś w Katyniu razem podczas tej uroczystości poświęconej 70. polskiej tragedii. Byliśmy razem w Gdańsku podczas uroczystości upamiętniających uroczystości II wojny światowej, wspólnie walczyliśmy z wrogiem i jestem pewien, że wkrótce będziemy razem świętować rocznicę wielkiego zwycięstwa, w której kluczową rolę odegrali żołnierze Armii Czerwonej i w której poświęciło życie setki tysięcy żołnierzy wojska polskiego, Armii Krajowej, ci którzy poświęcili życie pod Westerplatte i pod Smoleńskiem. Nasze wspólne doświadczenia i nasza wspólna historia powinna nas zbliżać. Nie mamy prawa moralnego, aby zostawiać następnym pokoleniom nieufność i wrogość. W Europie XXI wieku nie ma innej alternatywy niż dobre stosunki między Polską, a Rosją. Ten wybór jest godzien naszych dwóch narodów i jest godzien naszej tragicznej, ale wielkiej historii i pamięci.

Wieczne odpoczywanie wszystkim, których przyjęła katyńska ziemia oraz wszystkiego najlepszego żyjącym.

Dziękuję bardzo.

Tusk w Katyniu o jedynej zastrzelonej tam kobiecie

Tusk:
Tak jak Janina Lewandowska, o której idąc wzdłuż tabliczek mówiłem premierowi Putinowi. Dziewczyna, która chciała normalnie żyć. Utalentowana, skończyła konserwatorium muzyczne, skończyła szkołę pilotażu, była świetną narciarką, świetnie jeździła konno. Jako pierwsza Europejka skoczyła spadochronem z ponad 5 km wysokości. To córka generała, Józefa Dowbora Muśnickiego, naszego narodowego bohatera. Kiedy wybuchła wojna wstąpiła do wojska. Miały się wówczas odbyć mistrzostwa szybowcowe w Warszawie. Bardzo chciała wygrać, ale wojna zniszczyła nie tylko to ludzkie marzenie. 22 kwietnia miała obchodzić urodziny. Strzelono jej w tył głowy właśnie tutaj, w Katyniu.

Janina Lewandowska na wiki

Przemówienie Tuska w Katyniu (7 kwietnia 2010)

Szanowny Panie Premierze, szanowni uczestnicy tej wzruszającej uroczystości. Dlaczego jesteśmy tu dziś, 70 lat po tej okrutnej zbrodni? Dlaczego każdego roku przybywamy w to miejsce? Przede wszystkim dlatego, że pamiętamy o zbrodni i jej ofiarach. Pamiętamy o zbrodni popełnionej na ludziach. Pamiętamy też o zbrodni, którą próbowano wykonać na całym narodzie. Pamiętamy o tych, którzy oddali życie tu i w innych miejscach, w całej sowieckiej Rosji. Przyjeżdżamy tu co roku, bo chcemy pamiętać o tamtej, wrześniowej tragedii i o jej ofiarach.

Zginęło tu tysiące ludzi, ale niezależnie od tego, jak wielka jest liczba, nie będzie ona dla nas statystycznym zbiorem. Tak chcieli oprawcy. Chcieli, żeby zabici tu i w innych miejscach kaźni pozostali bez naszej pamięci, pozostali bez nazwisk, aby nikt nie poznał okoliczności ich śmierci. Dla nas rozstrzelano tutaj każdego z osobna. Tu ginął człowiek po człowieku.

Tak jak Janina Lewandowska, o której idąc wzdłuż tabliczek mówiłem premierowi Putinowi. Dziewczyna, która chciała normalnie żyć. Utalentowana, skończyła konserwatorium muzyczne, skończyła szkołę pilotażu, była świetną narciarką, świetnie jeździła konno. Jako pierwsza Europejka skoczyła spadochronem z ponad 5 km wysokości. To córka generała, Józefa Dowbora Muśnickiego, naszego narodowego bohatera. Kiedy wybuchła wojna wstąpiła do wojska. Miały się wówczas odbyć mistrzostwa szybowcowe w Warszawie. Bardzo chciała wygrać, ale wojna zniszczyła nie tylko to ludzkie marzenie. 22 kwietnia miała obchodzić urodziny. Strzelono jej w tył głowy właśnie tutaj, w Katyniu.

Mówię o tej konkretnej osobie, bo dla nas Polaków jest bardzo ważne, jak dla dobrych żołnierzy, aby nie pozostawić na polu bitwy swoich poległych, aby pamiętać o nich. Będziemy o tych poległych tutaj pamiętać zawsze. Dlatego tak ważne jest dla nas każde nazwisko, każda informacja, każde świadectwo.

Jesteśmy tutaj także dlatego, że Katyń stał się w najgłębszym tego słowa znaczeniu mitem. Miał być kłamliwym mitem założycielskim państwa komunistycznego, ale ci, którzy na tym kłamstwie chcieli ufundować powojenną Polskę przegrali z prawdą, bo narodził się mit powtarzany z ust do ust przez całe pokolenia. Zawsze wtedy, gdy mówiono nawet szeptem prawdę o Katyniu wiedzieliśmy, że nas nie pokonali. Prawda o Katyniu stała się mitem założycielskim niepodległej Polski. Spowodowała, że my wszyscy Polacy jesteśmy jedną wielką rodziną katyńską. Nie tylko ci, którzy stracili najbliższych, a dzisiaj są wśród nas.

Chcemy jako Polacy pamiętać także o innych narodach. Zawsze, kiedy przybywali tu polscy przywódcy w czasach wolnej Polski pamiętali także o Rosjanach, którzy leżą w tej ziemi i innych, pochodzących z innych narodów. Pierwszy premier Tadeusz Mazowiecki, odwiedzając groby polskie odwiedził także rosyjskie. Chcemy, aby ten mit nikogo nie dzielił. Ta prawda nie może dzielić, ale ta prawda musi brzmieć. Ona była jak zbroja dla nas wszystkich. Dla tych kilku pokoleń powojennej Polski. I dzięki tej prawdzie przetrwaliśmy.

Wielki Rosjanin Aleksander Sołżenicyn, kiedy miał odbierać Nagrodę Nobla przesłał swoje wystąpienie i napisał tam słowa, które możemy sobie wszyscy dedykować. "Nie zapominajmy, że przemoc nie jest sama, bo nie potrafi sama utrzymać się przy życiu. Koniecznie musi być spleciona z kłamstwem. Istnieje między nimi związek krwi, związek najgłębszy i najbardziej naturalny. Przemoc niczym prócz kłamstwa nie może się osłonić, a kłamstwo nie utrzyma się inaczej niż w oparciu o przemoc. Każdy, kto przyjął kłamstwo jako swoją metodę skazany jest na przyjęcie kłamstwa za swoją zasadę".

Dlatego zawsze głęboko wierzyliśmy, że prawda, zwłaszcza tu w Katyniu jest najlepszą bronią przeciw przemocy. Tu w Katyniu trzeba wreszcie powiedzieć, trzeba mieć tę odwagę i siłę, że czeka nas droga do pojednania. Niczego nie zamykamy. Musimy znaleźć sobie odwagę i siłę, żeby wszystko otworzyć. Chcemy pamiętać, żeby ta droga do pojednania była jak najprostsza i jak najkrótsza. Sołżenicyn wtedy przypomniał rosyjskie powiedzenie i chce je tutaj dzisiaj powtórzyć. "Jedno słowo prawdy cały świat za sobą pociągnie. Dziś chcę wierzyć, że jedno słowo prawdy może pociągnąć za sobą dwa wielkie narody tak boleśnie podzielone przez historię. Narody, które dzisiaj szukają tej prostej i krótkiej drogi do pojednania.

Panie premierze, oni tu przecież są, oni w tej ziemi leżą. Oczodoły z ich przestrzelonych czaszek patrzą i czekają, czy jesteśmy zdolni do tego, aby przemoc i kłamstwo zamienić w pojednanie. Musimy w to uwierzyć, że obraliśmy dobry kierunek, że znaleźliśmy tę prostą i krótką drogę. Na tej drodze do pojednania postawiliśmy dwa drogowskazy: pamięć i prawdę. Jeśli tak jest i jeśli tak będzie w przyszłości to myślę, żołnierze z Katynia, że to będzie wasze największe dotychczas zwycięstwo.

Mocne słowa Tuska o patrzących oczodołach

Tusk w Katyniu, ze słowami adresowanymi do Putina:
Aleksander Sołżenicyn przypomniał rosyjskie powiedzenie: "Jedno słowo prawdy cały świat za sobą pociągnie".
- Dziś chcę wierzyć, że jedno słowo prawdy może pociągnąć za sobą dwa wielkie narody. Panie premierze, oni tu przecież są, oni w tej ziemi leżą. Oczodoły z ich przestrzelonych czaszek patrzą i czekają, czy jesteśmy zdolni, żeby przemoc i kłamstwo zamienić w pojednanie.

- Musimy w to uwierzyć, że odnaleźliśmy dobry kierunek. Na tej drodze do pojednania postawiliśmy dwa drogowskazy: pamięć i prawdę. Jeśli tak jest i tak będzie, to myślę żołnierze z Katynia, że to będzie wasze największe dotychczas zwycięstwo - kończy premier.

Putin i Tusk w Katyniu (7 kwietnia 2010)







działo się w Katyniu
w sobotę 10 kwietnia Katyń odwiedzi prezydent Lech Kaczyński; towarzystwa prezydenta Miedviedieva nie będzie

Piąty dogmat maryjny (biskupom się nudzi)

Za "Tygodnikiem Powszechnym":

W Kościele w ostatnich dniach nasiliła się debata dotycząca ogłoszenia dogmatu o Maryi Współodkupicielce.

[...] są cztery dogmaty maryjne:

1) Boże macierzyństwo Maryi
2) Jej trwałe dziewictwo
3) niepokalane poczęcie
4) wniebowzięcie.

Kongregacja Nauki Wiary, gdy jej prefektem był kard. Joseph Ratzinger, skrytykowała ideę kolejnego dogmatu. Przyjęła w tym względzie werdykt watykańskiej Międzynarodowej Papieskiej Akademii Maryjnej, który zapadł w 1996 r. w Częstochowie: Nie jest słuszne, aby schodzić z drogi wyznaczonej przez Sobór Watykański II i ogłaszać nowy dogmat.

Od czasu narodzin ruchu na rzecz tzw. piątego dogmatu maryjnego pod petycją ani w tej sprawie do kolejnych papieży podpisało się przynajmniej 800 biskupów, w tym ok. 50 kardynałów, i ponad 7 mln wiernych. To absolutny rekord w historii Kościoła.

poniedziałek, 29 marca 2010

Pozamachowe zdjęcia z moskiewskiego metra

kilka minut po zamachu

akcja ratownicza...

z użyciem śmigłowca lądującego przed Łubianką

a tak stacja wyglądała jeszcze wczoraj, w tle siedziba FSB (dawniej KGB)


wikipedia news
dla przypomnienia jesienią 2009 ktoś z Kaukazu wysadził Newski Ekspress

niedziela, 28 marca 2010

Sławomir Opala - pierwowzór Despero z Pitbulla

Sławomir Opala, policyjny twardziel w starciu z Agnieszką Kropielnicką.

Niełatwo cię znaleźć. Ci, co mają twój telefon, długo się wahają, czy go zdradzić.

Nawet moja rodzona matka nie wie, gdzie mieszkam. Co pół roku się przeprowadzam z kwadratu na kwadrat. Wsadziłem za kratki kilkaset osób, więc już po kres istnienia oczekuję krwawej zemsty. Musiałem też zniknąć z wszelkich dokumentów własności, ale to dlatego, że mi się noga powinęła na jednym interesie z biopaliwami i łażą za mną komornicy. Nie jestem zadowolony z życia.

Ale to właśnie o twoim życiu kręci się filmy. Najpierw dokument "Prawdziwe psy", potem fabularny "Pitbull". Teraz idzie trzecia seria odcinków. To żaden sukces?

Ja tam bym wolał mieć spokój. Pensjonat na gorącym wybrzeżu Portugalii, niewielki, na cztery pokoje, ze świetną kuchnią. Żaglówkę. Tam jest ciepło, a ja nie cierpię zimy. Wreszcie bym mógł przestać się ubierać na cebulkę.

Tam mógłbyś się wcale nie ubierać. Pamiętasz jeden z pierwszych odcinków "Pitbulla", w którym grający ciebie Marcin Dorociński lata rano na golasa po Komendzie Stołecznej?

To dlatego, że często spałem na komendzie. Raz, że się stale przeprowadzałem od baby do baby, dwa - mieliśmy w cholerę pracy w początkach działania Wydziału do spraw Zabójstw. Powstał w 1998 roku, kiedy na terenie miasta było średnio 150 trupów rocznie - to bardzo dużo. Przedtem z trupami huśtały się oddziały kryminalne komend wojewódzkich i rejonowych, ale uznano, że musi powstać specjalistyczny. Byłem w pionie operacyjnym, a wszystkich nas pracowało w nim 35. Mało, więc czasem zasuwaliśmy po 90 godzin cięgiem, zwłaszcza kiedy jednej nocy było pięć trupów, a każdy w innej dzielnicy. Wszyscy chcieli wykazać, że utworzenie wydziału ma sens - robiliśmy na całego, do bólu, sikaliśmy adrenaliną. To się człowiek musiał mieć gdzie blisko rymnąć i przespać. Miałem polówkę w pokoju i, fakt, latałem rano na golasa. Ale na tyle wcześnie, że mój tyłek widywały tylko sprzątaczki.

Ha, a tyłek Marcina Dorocińskiego zobaczyła cała Polska.

No, fajnie miał.

Słyszałam, że w okresie burzy i naporu prawdziwe psy nie miały czasu nawet na zmianę skarpetek.

Dokładnie tak, kochanie. Upadek, co? Wszyscy w psiarni to degeneraci. Zarzekali się, że dobiją 15 lat i idą na emeryturę. Dupa tam idą, kryminalny pies jest zależny od swojej pracy. No i wskakuje lewy gwint. Szajba, koniec. Niesamowity jest moment, kiedy się wie, że już nie ma ratunku. Ty idziesz ulicą i widzisz człowieka w czerwonej kurtce, babkę z torebką, dziecko z parasolem. Ja nie widzę kobiet, mężczyzn, dzieci, ciuchów - ja widzę bandziora, k****, mordercę, psychopatę, sadystę, bite dziecko z parasolem.

Może masz lewy gwint, ale chyba pomogłeś wielu ludziom. Mówią, że byłeś dobrym policjantem.

Dobrym? Dobry policjant to taki, który babcię przez pasy przeprowadzi, działa zgodnie z ustawą o policji i kodeksem karnym, nie podpada, nie ma postępowań dyscyplinarnych. Świetlanie podąża przez swoją służbę, zbierając liczne pochwały, a potem przechodzi na emeryturę i spokojnie dogorywa w bamboszach przed telewizorkiem. To jest dobry policjant. Ja byłem policjantem kontrowersyjnym.

Największa liczba nagan w całym wydziale...

Tak, na pewno jestem jednym z najbardziej uhonorowanych pod tym względem. Pajd, znaczy - postępowań dyscyplinarnych, miałem kilkanaście... A ukarany zostałem chyba czterokrotnie. Najcięższe to było ostrzeżenie o niepełnej przydatności do pracy na stanowisku. Dwa razy.

Opowiesz za co? Słyszałam, że buntowałeś się w dobrej wierze - przeciw bzdurnym poleceniom.

Zwykle tak, bo miałem własny, sensowny rytm pracy, w którym się raczej nie mieściło siedzenie za biurkiem. Ale jedną z tych najgorszych pajd to miałem... Aż się wstydzę powiedzieć. Słuchaj, to stresująca praca, więc się często trzeba było znieczulić. Wódką, rzecz jasna. I którejś Wigilii zrobiliśmy sobie opłatek i popiliśmy nieźle. Byłem skuty, jak pewnie słusznie przypuszczasz. I dałem w kły swojemu przełożonemu, zastępcy naczelnika Wydziału Kryminalnego.

Ale co się stało?

O Jezu, to była głupia sytuacja. Odszedłem właśnie od jakiejś baby i się nie miałem gdzie przekimać. On mnie pyta: "Sławek, dokąd cię odwieźć?". Odpowiadam: "Poponia-toschecho, szesie frzesło".

Co proszę?

Pod Poniatowskiego, trzecie przęsło. No, pod most, zgodnie z prawdą. A on: "Nie ****** głupot, tylko mów, gdzie cię odwieźć". Ja do niego: "Jefsie, hurwa, zosaw ty mie w spohoju". A on mnie za ramię i ciągnie do samochodu. Przywaliłem mu i wylądowałem na dołku do wytrzeźwienia, w Stołecznej, czyli jakby u siebie w domu. I zesłano mnie na rok na banicję na Żytnią.

Po tym zwolniłeś się z policji? To musiała być trudna decyzja, sam mówisz, że psy na zawsze są uwiązane do psiarni.

Nie, nie po tym. Może mnie lepiej nie pytaj, co? To straszna sytuacja, która zaważyła na całym moim życiu, a ja sobie tego nie mogę darować.

Opowiedz. Robi nam się film Hitchcocka, zaczęliśmy mocno i będzie tylko coraz mocniej.

No dobrze. Obudziłem się któregoś dnia za kratkami. Nie miałem pojęcia, co się stało, dlaczego tam jestem. Pamiętałem tylko, że wróciłem do domu i z moją kobietą mieliśmy pierwszy raz jechać do szkoły rodzenia - była w szóstym miesiącu ciąży. Spóźniłem się 15 minut, bo akurat mieliśmy trupa, bujaliśmy się z nim calutki dzień. Przepraszałem, ale się wściekła, wyszła, walnęła drzwiami. To ja do lodówki, a w zamrażalniku było trzy czwarte wódki. Wypiłem to. A potem - zaćma. I się budzę za kratami. I się dowiaduję, że ona z tą ciążą wylądowała w szpitalu, postrzelona w plecy. Śledztwo wykazało, że strzelono z mojej służbowej broni w moim domu. Strzał dostała z dwóch metrów. W sądzie potem powiedziała, że próbowała popełnić samobójstwo. To koniec historii. Tylko tyle, że się zwolniłem z policji, żeby odpowiadać jako cywil - żeby mnie nikt nie podejrzewał o mataczenie. I już nie wróciłem. A tylko ona wie, co się stało, ja nie mam pojęcia.

Kiedy mi to opowiedzieli znajomi policjanci, zastanawiali się, co te baby w tobie widzą, że nawet w takiej sytuacji nie przestają cię kochać. Ty prawdopodobnie do niej strzeliłeś, a ona cię wybroniła od pierdla.

Nie wiem dlaczego, ja jestem nie do zniesienia we współżyciu. Może lubią to, że umiem kochać. Krótko, ale za to do szaleństwa.

Kiedy straciłeś niewinność?

Miałem 13 lat.

Ile miałeś kobiet?

Kilkaset, uczciwie wliczając w to prostytutki. I dziewczyny bandziorów, których zamykałem.

Ile z nich kochałeś?

Z piętnaście. Tak liczę wstecz - chyba kochałem te wszystkie, z którymi zamieszkałem.

Myślę, że cię lubią, bo jesteś dzieckiem. A kobiety lubią dzieci.

Byłem, jestem i już na zawsze pozostanę. Dzieckiem z zespołem ADHD. Chociaż... Chyba trochę podrosłem i ostatnio zrobiłem rachunek sumienia. Pomalutku jestem pewien, że obrałem złą drogę życiową. Wszystko, co mogłem popsuć, popsułem.

Opowiedziałeś o ostatnim akcie psucia. Pamiętasz pierwszy?

Oj, tyle ich było. Ja nawet nie miałem w dzieciństwie zabawek, bo to nie miało sensu, rozkładałem na czynniki wszystkie w ciągu godziny od dorwania w łapy. Tak więc, oczywistą koleją losu, bawiłem się potem wszystkim, ze szczególnym uwzględnieniem instalacji elektrycznych. Jak leżała wtyczka, to ją tyle razy musiałem wyjąć i wetknąć do kontaktu, aż pierdzielnęło. Potem prucie ścian, wymiana przewodów. Mogę powiedzieć, że w dzieciństwie wlazłem w szkodę i tkwię w niej do dziś.

Znasz trochę prywatnie Marcina Dorocińskiego. Powiesz o nim kilka słów?

Bardzo go szanuję. Aczkolwiek uważam, że jest ciut zbyt spokojny. Taki grzeczny chłopiec. Po alkoholu jeszcze, o zgrozo, grzeczniejszy.

Dossier

Sławomir Opala
wiek: 42
wzrost: 183 cm
kolor oczu: szare
kolor włosów: szare
rozmiar kołnierzyka: 42
rozmiar stopy: 43

Skuteczny policjant i podrywacz, obecnie zaś - ofiara losu, do czego sam się przyznaje. W podstawówce miał średnią 5,0, ale gdy zaczął pracę w Wydziale do spraw Zabójstw Komendy Stołecznej, dostał rekordową liczbę nagan. Szerszej publiczności przedstawiony został w dokumencie "Prawdziwe psy" o pracy warszawskiej policji. Choć nierównym usposobieniem Opala zasłużył na opinię wariata, potrafi wzbudzać w kobietach miłość, i to od pierwszego wejrzenia.

niedziela, 14 marca 2010

Barbórka 2009. Plakat rodem z PRL-u

[z7636099X,Takie-bilbordy-mialy-poprawic-wizerunek-gornikow-.jpg]

Emmanuelle Seigner zaśpiewała w "Tańcu z gwiazdami"


11. edycja Tańca z Gwiazdami mimo że jest tradycyjnie chujowa to i tak ją oglądam. Z ciekawości a nawet z przyzwyczajenia. A Emmanuelle Seigner znaną także jako ŻONA POLAŃSKIEGO R. pamiętam z filmu "Dziewiąte wrota", który oglądałem w znamiennym dniu 30 września 2002 w telewizorni.

To były czasy gdy nie miałem jeszcze komóry!

A na fakt zatrzymania Polańskiego zareagowała zdziwieniem nawet Sasha Grey. Westchnięciem na Twitterze ;)

Hazardzista pan Mahowny


Mimo zjeby na filmwebie uważam, że film był dobry, świetny i wciągający. Nigdy nie potrafiłem oceniać fabuły aktorskiej, a liczyło się dla mnie to, jak się go oglądało. Wymagającym widzem to ja nie jestem, bo faktycznie fabuła jest do przewidzenia, za długi trafia się do więzienia.

A pan Mahowny to bankowiec-spaślak i 100% hazardzista żyjący zakładami, ruletką, kośćmi i czymkolwiek na co można postawić pieniądze i przegrać. I właśnie przegrywanie idzie mu znakomicie.

A jego nazwisko też jest symboliczne MA-HOW-NY czyli pozamieniany ciąg słów HOW MANY ;) to wyjaśnia nam policjant prowadzący śledztwo.

Przegrał 10 mln dolarów... kanadyjskich czy amerykańskich??

Obejrzałem 13 marca 2010.

WIKI (EN)

Liczba PI i liczba Szymborskiej

a bo dziś 14 marca czyli 3/14 zatem mamy święto Pi

Liczba Pi

Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe
pięć dziewięć dwa, ponieważ nigdy się nie kończy.
Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem,
osiem dziewięć obliczeniem,
siedem dziewięć wyobraźnią,
a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
cztery sześć do czegokolwiek
dwa sześć cztery trzy na świecie.
Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa.
Podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
potrafi ciągnąć się po stole, przez powietrze,
przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
mój numer telefonu twój numer koszuli
rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
w którym słowiczku mój a leć, a piej
oraz uprasza się zachować spokój,
a także ziemia i niebo przeminą,
ale nie liczba Pi, co to to nie,
ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
nie byle jakie osiem,
nie ostatnie siedem,
przynaglając, ach przynaglając gnuśną wieczność
do trwania.

z tomu "Wielka liczba" (wyd. Czytelnik 1976 r.)

Nie sposób nie wspomnieć o odkryciu polskiej noblistki Wisławy Szymborskiej, która w jednym z wierszy  zasugerowała, że w rozwinięciu liczby pi można znaleźć dowolną liczbę naturalną (np. dowolny numer telefonu). W 2008 roku rzekomo okazało się to być prawdą. Od tej pory wszystkie liczby, które mają taką cechę (tzn. ich rozwinięcia zawierają wszystkie liczby naturalne nazywa się "liczbami Szymborskiej".

A tu można sprawdzić na którym miejscu w ciągu liczb, po przecinku jest "nasza liczba". I tak moja data urodzin 1980-12-23 jest na miejscu 144 922 156.

sobota, 13 marca 2010

Tęsknię za tobą Żydzie (wersja krakowska)


nasi tam byli (synowie polskiej ziemi)
pomniki na miejscu obózu nazistowskiego KL Plaszow



piątek, 5 marca 2010

Seremet nowym Prokuratorem Generalnym (od 31 marca 2010)


Kilka paytań zadanych mu w ramach Obywatelskiego Monitoringu Kandydatów na Prokuratora Generalnego prowadzonego przez HFPCz:
 
Czy jest Pan zwolennikiem wprowadzenia regulacji dotyczących prokuratury do Konstytucji?


- „Konstytucja powinna zawierać wskazanie zadań prokuratury, roli Prokuratora Generalnego jako naczelnego organu prokuratury, zapis, że prokurator jest niezależny w wykonywaniu swoich zadań, reszta jak wobec sędziów."

Jaki jest Pana stosunek do koncepcji wprowadzenia instytucji sędziego śledczego? 

- Kandydat nie jest zwolennikiem wprowadzenia tej instytucji. „Wystarczy kontrola sądowa czynności postępowania przygotowawczego, choć możliwa do poszerzenia.”

Jak Pan ocenia obecny model postępowania przygotowawczego? Jakie Pana zdaniem rozwiązania prawne dotyczące postępowania przygotowawczego wymagają zmian, a jakie zasługują na aprobatę?

- Zdaniem Kandydata obecny model postępowania przygotowawczego jest „ociężały” z uwagi na konieczność wszechstronnego wyjaśnienia sprawy (art. 297 § 1 pkt. 4 Kodeksu postępowania karnego). W jego przekonaniu prowadzi to do przewlekłości postępowania, gdyż wystarczyłoby “wyjaśnienie okoliczności sprawy”. Ten model zdaniem Kandydata „obawia się wprowadzić rozsądną zasadę oportunizmu kontentując się surogatem z art. 11 k.p.k.” Ponadto, „bez potrzeby rezygnuje z dochodzenia w wypadkach z art. 325 c k.p.k.(…)” oraz  „(…) obciąża prokuratora obowiązkiem zbyt szerokiego nadzoru (…).” Jego aprobatę budzą natomiast konsensualne sposoby załatwienia sprawy,  które należałoby  rozszerzyć.
 
Czy Pana zdaniem w Polsce instytucja tymczasowego aresztowania jest poprawnie stosowana, czy jest nadużywana? Prosimy uzasadnić.

- „Jest stosowana bez należytej rozwagi przez sady rejonowe o czym świadczą liczby uwzględnionych wniosków prokuratora, nadużywa sie przesłanki zagrożenia surową karą, jednak większym zagrożeniem jest bezrefleksyjne przedłużanie aresztowania w ślad za wnioskami prokuratora epatującymi rozwojowym charakterem śledztwa.”
 
Czy Pana zdaniem istnieje potrzeba głębszej reformy prawa karnego materialnego, w tym w szczególności Kodeksu karnego (a jeśli tak - to w jakim kierunku)?

- „Nie, prawo materialne zawsze można zastosować rozsądnie, jeśli tylko stosujący zechce i potrafi tego dokonać. Ciągłe zmiany podważają zasadę stałości prawa i zaufania obywateli do jego norm, tymczasem jest to niezwykle ważną wartością życia społecznego. Niech prawo okrzepnie, „obrośnie” orzecznictwem.
  
W jakim kierunku - Pana zdaniem- powinno być prowadzone dochodzenie dotyczące rzekomego istnienia więzień CIA na terytorium Polski?

- „Skoro istnieje zasada legalizmu, a są przesłanki do stwierdzenia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa i nie ma umowy międzynarodowej stanowiącej inaczej ( art. 5 kk), trzeba ścigać każdą osobę podejrzaną w tym także funkcjonariuszy państw obcych, choćby miało się to okazać niewygodne z wielu powodów. Jeśli będą dowody, jest oczywiste, że stosować trzeba wszystkie przepisy Kodeksu karnego.”
 
Co uważa Pan za największe zagrożenie dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostki i obywatela w Polsce?

- „Nadmierna ilośc służb mających uprawnienia do czynności operacyjnych, brak realnych gwarancji praw obywatelskich w regulacjach tego tyczących, niewłaściwa praktyka orzekania o aresztowaniu przez niektóre sądy.”
 
Co uważa Pan za swój największy dotychczasowy sukces zawodowy?

- „Nominację na sędziego Sądu Apelacyjnego w wieku 38 lat, orzekanie jako sędzia delegowany w SN.”
 
Ponadto w karierze zadał 4 pytania prawne (art. 441 KPK) do Sądu Najwyższego w przedmiocie:

- dopuszczalności zażalenia na postanowienie o przedłużeniu tymczasowego aresztowania wydane w postępowaniu odwoławczym;

- sposobu postąpienia sądu w razie złożenia ponownego wniosku o warunkowe przedterminowe zwolnienie przed upływem 3 miesięcy;

- rodzaju usiłowania przy przestępstwie rozboju, gdy sprawca zamierzał ukraść rzecz, której pokrzywdzony nie posiadał;

- charakteru środka karnego przepadku, określonego w art. 44 § 4 Kodeksu karnego – materialno prawnego, bądź formalno prawnego.

Fascynujące.
Słowa uczą, przykłady pociagają.
Ciekawe kiedy ja tak daleko zajdę. I kiedy?